Tym przepisem przyłączam się do Festiwalu Pierniczków zorganizowanego przez Maltę oraz Kuchni Świątecznej i Noworocznej Olgi Smile.
Pierniczki przedwojenne
/od Grabiszki
Składniki (dużo, bardzo dużo pierniczków):
- 1 kg mąki
- 1/2 litra miodu (najlepiej wielokwiatowy)
- 2 szklanki cukru (dałam 1,5)
- 1 kostka smalcu (u mnie masło pół na pół z margaryną)
- 1/2 szklanki mleka
- 3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej (z braku sody - proszek do pieczenia)
- 3 jajka
- szczypta soli
- przyprawy "piernikowe" - pół szklanki
W dużym rondlu na małym ogniu rozpuszczamy miód, smalec i cukier na jednolitą masę. Odstawiamy do ostygnięcia (temperatura pozwalająca na wymieszanie masy rękoma bez poparzenia się). Do chłodnej masy dodajemy mieszając i ugniatając rękami: mąkę, jajka, sól, sodę rozpuszczoną w letnim mleku, przyprawy (do gotowej mieszanki przypraw dodajemy pozostałe tak, by wszystkich było pół szklanki). Zagniatamy na jednolitą masę, odklejamy ręce, po czym miskę przykrywamy ściereczką, owijamy folią spożywczą (ale nie całkiem szczelnie) i stawiamy w chłodnym miejscu (balkon, lodówka) na 4-5 tygodni.
- 1/2 litra miodu (najlepiej wielokwiatowy)
- 2 szklanki cukru (dałam 1,5)
- 1 kostka smalcu (u mnie masło pół na pół z margaryną)
- 1/2 szklanki mleka
- 3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej (z braku sody - proszek do pieczenia)
- 3 jajka
- szczypta soli
- przyprawy "piernikowe" - pół szklanki
W dużym rondlu na małym ogniu rozpuszczamy miód, smalec i cukier na jednolitą masę. Odstawiamy do ostygnięcia (temperatura pozwalająca na wymieszanie masy rękoma bez poparzenia się). Do chłodnej masy dodajemy mieszając i ugniatając rękami: mąkę, jajka, sól, sodę rozpuszczoną w letnim mleku, przyprawy (do gotowej mieszanki przypraw dodajemy pozostałe tak, by wszystkich było pół szklanki). Zagniatamy na jednolitą masę, odklejamy ręce, po czym miskę przykrywamy ściereczką, owijamy folią spożywczą (ale nie całkiem szczelnie) i stawiamy w chłodnym miejscu (balkon, lodówka) na 4-5 tygodni.
Na 3 tygodnie przed świętami wyciągamy ciasto, po kawałku wałkujemy (niezbyt cienko, bo będzie twarde)na podsypanym mąką blacie (czynność tą powtarzamy cyklicznie) i wycinamy fantazyjne wzory. Przekładamy ciasteczka na blachy wyłożone papierem do pieczenia i wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni C piekarnika na 10-15 minut do zarumienienia. Wyjmujemy i czekamy aż przestygną. Gotowe ciasteczka przekładamy do szczelnych słojów, kartonów lub puszek. Każdą warstwę delikatnie skraplamy wodą.
Tuż przed samą Wigilią ozdabiamy wg. uznania. :)



W przyszlym roku koniecznie musze zrobic te pierniczki :) Czekanie na cokolwiek nie jest moja najmocniejsza strona ale postaram sie :) Warto czekac chociazby po to aby moc pochwalic sie pierniczkami o tak ladnie brzmiacej nazwie :))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko.
Ha ;) Czytałam ostatnio w gazecie ,że w jakimś muzeum w Cieszynie otwarto wystawę gdzie pokazuje się zmianę podejścia do świąt i popkulturę świąteczną i tam był dokładnie taki sam kaktus na zdjęciu :))
OdpowiedzUsuńA pierniczki są prześliczne ;) Ja ostatnio też piekłam i od razu świątecznie się zrobiło.
[b]Majko[/b]: polecam te pierniczki, naprawdę warto. Co prawda czeka się długo, ale smak wszystko wynagradza. Opieram się oczywiście o smak w minuty po upieczeniu - co dalej, zobaczymy. :)
OdpowiedzUsuń[b]Dziwnograj(ko? ;))[/b]: nie da się zaprzeczyć, święta znaczą teraz coś w dużym stopniu innego, niż dawniej. Co poradzisz...? Za komplementy bardo dziękuję! :)
A mnie się wszytsko podoba bardzo :)
OdpowiedzUsuńZdjęcia są bardzo ładne i klimatyczne i opis bardzo do mnie trafia. Wiesz i ja musiałam doczekać się na swój dzień, kiedy mnie "świąteczne nastroje" dopadły. I się doczekałam.
Pierniczków z całego serca gratuluję, bo łądne są bardzo!
Pozdrawiam
M.
Dziękuję Moniko! Wiem jednak, że muszę się jeszcze dużo starać, żeby Wam dorównać w apetyczności zdjęć. ;)
OdpowiedzUsuń