Momenty...
Faworki, czyli chrust
/mieszanka przepisów różnorakich, sposób przygotowania cytuję za Dorotą
- 300g mąki
- 5 żółtek
- 3 łyżki śmietany*
- 20 ml spirytusu
- szczypta soli
- tłuszcz do smażenia**
- cukier puder do posypania
* ilość ta zależy od konsystencji ciasta - radzę zacząć od jednej i ew. stopniowo dodawać
** Planty szukałam w kilku sklepach, nigdzie nie mieli - skończyło się więc na 2 kostkach po 200g smalcu
Mąkę przesiać, dodać żółtka, szczyptę soli, spirytus i śmietanę. Dobrze wyrobić (trwa to dość długo), by ciasto było mięciutkie i elastyczne. Dobrze zbić wałkiem, by w cieście pojawiły się pęcherzyki powietrza. Ciasto rozwałkować (cieniutko), radełkiem wykrajać prostokąty o wymiarach około 12 x 3 cm. Każdy pasek naciąć wzdłuż pośrodku i przewlec przez otwór.
Smażyć w gorącym tłuszczu na złoty kolor, osączyć na ręczniczku papierowym. Po wystudzeniu posypać cukrem pudrem.
Smacznego!



Piękne faworki Oliwko! :)
OdpowiedzUsuńA teraz opowiadaj - masz dwóch braciszków tak?
Pozdrawiam i zyczę smacznego!:)
Faworki idealne :) Uwielbiam je, ale w tym roku nie miałam na nie czasu. Pozostaje mi podziwiac :)
OdpowiedzUsuńJa w tym roku na przekor nie smaze ani paczkow ni faworkow :)
OdpowiedzUsuńA wlasnie ze tak :)
Natomiast jakby mnie ktos poczestowal to bym zjadla :)
ja mam tak samo jak Polka :) Tyle ze nie na przekor a raczej z troski o swoja figure (znow sie odchudzam) :)) Mimo ta fawiorka bym zjadla. A pozniej godzina spedzona na cwiczeniach :))
OdpowiedzUsuńOczywiscie: faworka a nie fawiorka :))
OdpowiedzUsuńprzybij 5 u mnie dziś też faworki :) bardzo ładnie Ci wyszły :))
OdpowiedzUsuńu mnie był falstart zarówno pączkowy jak i faworkowy ;) bo i pączków i faworków już na dzisiaj nie zostało :))
OdpowiedzUsuńviri
Majanko braciszka i siostrę. Tylko ja taka stara jestem! ;))
OdpowiedzUsuńKasiu zawsze możesz jeszcze nadrobić, organizując sobie tłusty czwartek w inny dzień! My już planujemy powtórkę. ;)
Poleczko ja też nie planowałam - ale że B. miała ogromną ochotę, to i zdecydowaliśmy się przygotować. A do poczęstunku zapraszam, jeszcze trochę zostało.
Majko podziwiam! Ja odkąd skończyły się święta obiecuję sobie wrócić na właściwe tory. Ale póki co niestety niezbyt dobrze mi to idzie...
Poswix dziękuję! Myślę, że i Twoje były świetne.
Viri u mnie, to tylko pączkowy. Pieczony w dodatku. A faworki znikają w zastraszającym tempie.
Pozdrawiam! :)
Oliwko,ale super! Ty stara? No ,proszę Cię:))
OdpowiedzUsuńStrasznie jestem imion ciekawa... :)) Powiesz? :)
Widze, że u Ciebie tez faworki. U mnie zostało już tylko smaczne wspomnienie. No, może jeszcze kilka sztuk.. :]
OdpowiedzUsuńMajanko Miłoszek i Malwinka im na imię - a poza tym myślę, że gdybyś miała rodzeństwo młodsze kolejno o 12 i 14 lat, to też byś się czuła w tym towarzystwie staro. Ale ile przy tym śmiechu jest! ;))
OdpowiedzUsuńWróżko u mnie, jeżeli wciąż będą znikać w podobnym tempie, to też za niedługo tylko słodkie wspomnienie zostanie. ;)
Tym razem zrezygnowałam z pączków i chruściku, który jest nr. 1 takich imprez jak dzisiejszy dzień :) Twoje wyglądają imponująco!
OdpowiedzUsuńAle bym sobie wsunęła... Mi w tym roku nie dane zjeść faworki, szkoda.
OdpowiedzUsuńSzarlotku był jakiś szczególny powód, bunt, czy może po prostu wybrałaś inne słodkości? ;))
OdpowiedzUsuńAniu gdyby nie fakt, że wszystkie już znikły, to bardzo chętnie bym cię niejednym poczęstowała! ;)
Pozdrawiam!
a ja nie zdąrzyłam z faworkami... ale na pocieszenie kupiłam sobię foremkę do muffinek:) gdybym tak mogła sięgnąć przez monitor...
OdpowiedzUsuńuwielbiam faworki, czasem mysle, ze bardziej niz paczki...
OdpowiedzUsuńMyniolinko gdybym miała wybierać pomiędzy tymi faworkami a muffinkową formą (której bardzo pragnę), to miałabym straszliwie trudny wybór...
OdpowiedzUsuńCudawianko ja chyba lubię je na równi. A to źle. Bardzo. ;))
Pozdrawiam!
O, mój komentarz zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach.
OdpowiedzUsuńDobrze, w takim razie zostawię jeszcze jeden.
Super fawory mieliście:D!
to sie nazbieralo milosniczek faworkow, no prosze :-) nie ma jak faworki, choc raz w roku...
OdpowiedzUsuńOlciaky nie przyznaję się do winy. Ja nic nie majstrowałam. A fawory - masz rację - były świetne.
OdpowiedzUsuńBuruuberii nie ma się co dziwić - faworki, IMHO, są nawet lepsze niż pączki. Ach! Ależ sobie smaka znów narobiłam.
Pozdrawiam!