Pamiętam ogródek przy naszym starym domu.
Pełen kolorowych kwiatów, o które dbała Babcia;
krzaczków owocowych, grządek warzywnych i drzew.
Po tyczkach piął się zielony groszek, a z papierówki zwisała drewniana huśtawka na linach.
Siadaliśmy ze szklankami soku w dłoniach na ławeczce, rozłożonej w cieniu dostojnej czereśni,
zrywaliśmy soczyste i słodkie truskawki prosto z krzaczka.
Zapomniane rozmowy o niczym, zapomniany radosny śmiech.
Uwielbiałam zrywać kwaśny, niedojrzały jeszcze, zielony agrest i zjadać go, krzywiąc buzią.
Uwielbiałam ucierane ciasto z rabarbarem i truskawkami, którego zapach rozchodził się po domu.
Uwielbiałam agrestowy kompot.
Smaki domu, które każdego dnia blakną coraz bardziej.
A to było przecież tak niedawno... ledwie kilka lat temu...
Tęsknię...
Serniczki z musem truskawkowo-rabarbarowym
/pomysł własny, choć, zapewne, bardzo podobny do jakiegoś innego, który znaleźć można w czeluściach internetu
Spód:
- 5-6 ciastek typu Digestive
- 50 g masła
4 kokilki wyłóż folią aluminiową.
Ciastka zmiksuj w malakserze. Masło roztop. Połącz składniki.
Następnie wyłóż równo dno kokilek i wstaw do lodówki na czas przygotowania masy.
Masa:
- 250 g twarogu sernikowego
- 50 g śmietany 18%
- 1 jajo
- 40 g cukru
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
Twaróg zmiksuj ze śmietaną, następnie dodawaj kolejno jajo, łyżeczkę ekstraktu, na końcu wsypując cukier. Miksuj, aż masa stanie się gładka i znikną wszystkie grudki.
Masę wylej na ciasteczkowe spody.
Piecz w 180 st. C przez ok. 1h 40 min (po jakichś 40 min pieczenia polecam przykrycie serniczków folią aluminiową, żeby nie spiekły się z wierzchu zbyt mocno); zostaw na 10 min w wyłączonym piekarniku.
Zostaw do całkowitego ostudzenia, a następnie chłodź przez noc w lodówce.
Mus:
- 210 g rabarbaru (ważony przed obraniem)
- 260 g truskawek
- 1 łyżka masła
- 50 g cukru (można dodać mniej)
- kilka łyżek wody
Rabarbar umyj, obierz i pokrój na mniejsze kawałki, podobnie postąp z truskawkami. Owoce wsyp do garnka, dodaj resztę składników i na dużym ogniu doprowadź do wrzenia. Następnie skręć palnik i gotuj, mieszając od czasu do czasu, do momentu, w którym woda odparuje i powstanie mus.
Powstałym musem polej serniczki.
Smacznego!
Początkowo chciałam upiec duży sernik. Zmarnowałam nawet 750 g twarogu, 350 g śmietany 30% i... kilka innych składników. Ale tak to jest, kiedy człowiek zabiera się do pieczenia bez przepisu i pod wpływem impulsu. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę tak tego zostawić. I spróbowałam po raz drugi. Z resztą sera. Efekt zadowolił mnie i domowników jak najbardziej. Co prawda nie jest to leciutki niczym chmurka, letni serniczek, o jakim marzyłam (śmietana się zmarnowała dzień wcześniej), ale... pyszny. Polecam z całego serca. :)
Myślę jednak, że można by ulepszyć jakoś spód... nie do końca chciał się trzymać masy. Nie mam pojęcia, dlaczego. Jakieś pomysły? ;)
NA POCZĄTEK - O oliwce słów kilka
- Zaytoon
- Cynamon i oliwka to moja historia. Moje życie zamknięte pośród garści myśli i przepisów, które ukazują mój kulinarny rozwój i podróż przez życie z kuchnią w tle. W to, co robię, staram się wkładać mnóstwo emocji; kiedy gotuję, angażuję się w to całkowicie i mogę powiedzieć, że cała reszta świata się nie liczy. Zapominam się w ważeniu składników, ubijaniu białek i zagniataniu ciasta drożdżowego. Daję się unieść kojącemu ciepłu piekarnika i zapachowi domowego chleba na zakwasie, który wyszedł spod moich dłoni. A dlaczego to wszystko? Bo kocham to, co robię. Kocham eksperymentować, kocham podążać za sprawdzonymi recepturami i - przede wszystkim - uwielbiam smakować jedzenie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





Chętnie bym spróbowała taki serniczek:)
OdpowiedzUsuńa wiesz, że u mojej babci też była huśtawka zwisająca z papierówki?
OdpowiedzUsuńSerniczek i wspomnienia pełne uroku :)
OdpowiedzUsuńM.
Piękny wpis Oliwko! Wspomnienia domu są najpiękniejsze i takie cenne!
OdpowiedzUsuńSerniczki mniamuśne:)
Piękne te serniczki i pyszne, mniam:)
OdpowiedzUsuńprzeapetycznie :)
OdpowiedzUsuńboooskie! :)
OdpowiedzUsuńi tu truskawkowo kolorowo :)fajno!
OdpowiedzUsuńOliwki, jakos mi trudno uwierzyc, ze te pierwotne smaki bledna, pozostaja w nas i nabieraja mocy, sama zobaczysz, wciaz je przeciez przywolujesz, pozdrawiam Cie, anna
OdpowiedzUsuńZielony agrest, zielone mirabelki - rany! Ależ ja tęsknię :( Za Mamą, za domem, za działką i nawet za tymi okropnymi mrówkami :)
OdpowiedzUsuńJak to pięknie opisałaś. A serniczki to wiosenna bajka.
OdpowiedzUsuńWiosenko zapraszam więc na degustację. ;)
OdpowiedzUsuńWróżko czyżby ta sama babcia? ;)))
Moniko szkoda tylko, że bledną coraz mocniej, przyćmione innymi; gorszymi.
Anno Mario ważne, by zachowały się w pamięci jak najdłużej...
Majanko absolutnie się zgadzam!
Paulo apetycznie, jak najbardziej apetyczne!
Małgo dziękuję!
Ago iście letnio, prawda?
Anno może masz rację... może już za niedługo zagoszczą ponownie na moim stole, przywoływane z pamięci?...
Poleczko mrówki też mi dokuczają; wciąż jeszcze. A za zielonym agrestem też tęsknię. Przepyszny!
Io powiedziałabym nawet, że bajka wiosenno-letnia. ;))
Pozdrawiam!
przepysznie wygląda ten serniczek!:) ojj narobiłaś mi chęci, narobiłaś:)
OdpowiedzUsuńja właśnie się boję, że zapomnę o czymś, ale Mama Pocieczyciel mówi, że to niemożliwe żebym zapomniała :)
OdpowiedzUsuńa rozmowy o niczym mają w sobie coś i milczenie również
serniki dla mnie w każdej postaci
pozdrawiam Cię :)
Ilka zmykaj więc do sklepu po składniki! ;))
OdpowiedzUsuńAgatku może i racja. Może i nie jest tak łatwo zapomnieć?...
Pozdrawiam!
OJ, rozumiem tę tęsknotę. Też tak mam, niestety...
OdpowiedzUsuń