Zmieniam zupełnie styl żywienia
Porzucam moje ulubione pieczywo i ciasta; na dłuższy czas żegnam się z mąką
Rezygnuję z oleju, oliwy i masła
Po długiej walce, w grudniu poddałam się i powoli zaczęłam wracać do starego wyglądu - wyglądu, którego nie potrafię zaakceptować. Teraz wróciłam do niego już całkowicie. I nie mogę się na to zgodzić.
Jedynym dla mnie ratunkiem może być program Dukana - mam nadzieję, że wytrwam - jedząc smacznie i zdrowiej. Poza tym - nie chcę stracić ogromnie dużo, więc najbardziej restrykcyjny etap nie będzie trwał bardzo długo.
Jeszcze przez jakiś czas ukazywać się u mnie będą 'normalne' przepisy - mam ich trochę w zanadrzu
A później... Później zobaczymy
Trzymajcie kciuki! Mam nadzieję, że efekty będzie można zobaczyć już wkrótce :)
Chleb na zakwasie z ziarnami
/źródło: Blog Wild Yeast ; zadanie #6 w Weekendowej Piekarni po godzinach
Czas przygotowania
Namaczanka: 30 minut
Wyrabianie ciasta: 40 minut (w tym 30 minut na autolizę)
Pierwsze wyrastanie: 2.5 godziny (pierwsze złożenie po 50 minutach, drugie po 100 minutach)
Pierwsze formowanie, odpoczynek i ostatnie formowanie: 35 minut
Wyrastanie finalne: 2 – 2.5godziny
Pieczenie: 40 minut
Wymagana temperatura ciasta: 24C
Namaczanka: 30 minut
Wyrabianie ciasta: 40 minut (w tym 30 minut na autolizę)
Pierwsze wyrastanie: 2.5 godziny (pierwsze złożenie po 50 minutach, drugie po 100 minutach)
Pierwsze formowanie, odpoczynek i ostatnie formowanie: 35 minut
Wyrastanie finalne: 2 – 2.5godziny
Pieczenie: 40 minut
Wymagana temperatura ciasta: 24C
Namaczanka:
100 g mieszanych ziaren [użyłam sezamu, maku, dyni, siemienia lnianego i czarnuszki]
35 g płatków owsianych (nie instant)
86 g wody
Ciasto chlebowe:
240 g mąki pszennej chlebowej
94 g mąki pszennej chlebowej razowej
41 g mąki żytniej
227 g wody
170 g aktywnego zakwasu żytniego (100% hydracji)
9.5 g soli
namaczanka
1.Namaczanka
Ziarna wymieszać w misce, zalać wodą, przykryć i zostawić na 30 minut.
2. Autoliza
W misce (autorka bloga używa miksera z misą) wymieszać mąki, wodę i zakwas. Miksować na niskich obrotach do połączenia się składników, przykryć i zostawić na 30 minut (autoliza).
3. Mieszanie
Dodać sól i ponownie miksować na małych obrotach (jeśli jest taka potrzeba należy można dodać trochę wody - ciasto ma być średnio ścisłe.
Po około 1 minutach dodajemy namaczankę i jeszcze raz miksujemy.
[Zagniatałam ciasto ręcznie]
4. Fermentacja główna
Ciasto wyjmujemy na lekko naoliwiony blat, przykrywamy i zostawiamy na 2.5 godziny składając ciasto po pierwszych 50 minutach i drugi raz po 100 minutach.
5. Formowanie
Blat lekko posypujemy mąką, przekładamy na nią ciasto, dzielimy na dwie części. Z każdej części formujemy kulę i zostawiamy do odpoczynku na 30 minut.
Po tym czasie formujemy bochenki i wkładamy je do koszy złączeniami do góry.
5. Ostatnia fermentacja
Ciasto musi wyrastać przez 2-2.5 godziny. Aby sprawdzić czy jest gotowe, lekko naciskamy je palcem - jeśli będzie wracać powoli do pierwotnego kształtu możemy wstawić je do piekarnika.
6. Pieczenie
Piekarnik z kamieniem nagrzewamy do 250C i przygotowujemy spryskiwać z wodą.
Wyrośnięty bochenek zsuwamy na łopatę, szybko nacinamy wzdłuż i zsuwamy na kamień.
Po włożeniu chleba do pieca zmniejszamy jego temperaturę do 230C.
Pieczemy przez 8 minut z parą, kolejne 20 minut bez pary, a na ostatnie 10 minut wyłączamy piec, uchylamy jego drzwiczki i zostawiamy w nim chleb.
Studzimy na kratce do pieczywa.
Smacznego!







MÓJ ZAKWAS DOPIERO RACZKUJE ALE MA SIĘ DOBRZE I TEŻ NIEDŁUGO BĘDZIEMY WYPIEKAĆ :)
OdpowiedzUsuńA DUKAN NIE TAKI STRASZNY... I PRZECIEŻ MOŻNA PIEC DLA INNYCH :)
Moja droga! co za zbieg okoliczności, bo sama od dłuższego czasu zmagam się z podobnym problemem. Staram się ograniczać wszystko co się da i co zrowe nie jest, chodzę na siłkę i ogólnie jestem osobą, która nie je wiele a moja waga stoi w miejscu. Z patrzeniem w lusto mam problem również i ogólnie nie akceptuję tego jak wyglądam.
OdpowiedzUsuńNie wiem czy jest to jakieś pocieszenie dla Ciebie. O diecie też myślałam, problem w tym że nie mam silnej woli, odchudzałam się kiedys i mama mi zabrania kolejnych prób, więc trzymam kciuki za Ciebie i życzę wytrwałości!:)
Ściskam!
oj, Oliwko. Po twoim wyglądzie naprawdę nie widać nic złego.
OdpowiedzUsuńAle życze wytrwałości, jeśli taki jest twój wybór.. :)
życzę dużo powodzenia na diecie! na Dukanie byłam rok temu, ale nie wytrzymałam długo, bardzo słabo się czułam, widocznie dieta nie dla mnie. a teraz mi, tak jak Kornikowi, mama zabrania przejść na dietę:)
OdpowiedzUsuńps. śliczne zdjęcia;)
Kochana Oliwko, napiszę Ci szczerzę po swoich własnych doświadczeniach, że nic tak nie poprawia naszego wyglądu jak zwykłe ograniczenie spożywanych posiłków i wykluczenie słodkości do minimum. Dużo sportu i waga sama powinna lecieć. Sama jeszcze nie tak dawno starałam się zrzucić swój nadmiar:) Udało się ale nie wyrzekałam się wszystkiego:)Tak jak już pisałam dużo zależy od sportu.
OdpowiedzUsuńŻyczę powodzenia i wytrwałości:*
Mi się z Dukanem udało, szybko i bezboleśnie, ale pobyt w Polsce mnie rozwalił kompletnie. Nie będę przecież kręcić nosem na pyszności przygotowywane specjalnie dla nas tam gdzie się pojawialiśmy, nawet nie wypada. I tak się rozbiesiłam, że mi zostało i z Dukanem będę się powoli przepraszała.
OdpowiedzUsuńTrzymam za ciebie bardzo mocno kciuki, bo wiem, jakie to trudne :)
OdpowiedzUsuńna razie boję się sama wyhodować zakwas, ale może w końcu do tego dojrzeję ;)
OdpowiedzUsuńi życzę powodzenia na Dukanie. mam nadzieję, że Tobie się uda, bo mi żadnych rezultatów nie przyniósł, co gorsza zaszkodził
Chciałam napisać, że trzymam kciuki. I tak jest, ale Ty jesteś wytrwałą kobitką i dasz radę!
OdpowiedzUsuńA może nie jest wcale tak źle jak myślisz? Czasem wystarczy zmienić jeden czy dwa nawyki i już jest OK :)
Ale każda z nas najlepiej wie kiedy czuję się dobrze ze sobą, a kiedy trzeba coś naprawić - jestem z Tobą i wierzę, że się uda ;*
Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje zmagania! Mam nadzieję, że szybko do nas powrócisz nie z zapasowymi, ale z całkiem nowymi przepisami.
OdpowiedzUsuńA zresztą - Dukan też oferuje spory zakres dobrych dań, a nawet deserów ;)
Oliwko mam nadzieję, że wytrwasz. Bardzo w to wierzę i oczywiście trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńo Dukanie wiele słyszałam, może (tak jak zauważyłam u innych) będziesz prezentowała dukanowskie przepisy?
piekny chleb upiekłaś, mój zakawas błaga o pieczywo, może to ten mam upiec?
buzia.
Oliwko, trzymam kciuki za dukana, ja wracam w pierwszych dniach października :) pozdrawiam ! u.
OdpowiedzUsuńI ja Oliwko trzymam za Ciebie kciuki. Zycze Ci duzo wytrwalosci w prowadzeniu diety. Ja nigdy nie mialam do tego cierpliwosci. A wiesz, ze ja od momentu kiedy zaczelam jesc czesciej a mniej i cwiczyc od razu zaczelam chudnac? Teraz jem wszystko a mimo to wciaz chudne. Wczesniej waga prawie przez dwa lata stala w miejcu. Moze wystraczy ograniczyc ilosc jedzenia i wiecej sie ruszac?
OdpowiedzUsuńChlebek piekny. Az szkoda, ze nie bedziesz juz piec :(
Trzymaj sie cieplo. Buziaki :)
Trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńChlebek cudowny :)
Myniolinko trzymam kciuki za siłę Kolegi! A dla innych też piec nie bardzo, bo planują się "dietować" ze mną. ;))
OdpowiedzUsuńKorniku moim problemem z kolei jest to, że ograniczyć mi trudno. Gdzieś tam jakieś problemy zakorzeniły się w mojej psychice i... no cóż, nie potrafię sobie z tym poradzić.
I ja też odchudzałam się rok temu - drastycznie i głupio; ale szybko zrzuciłam 12 kg, które z resztą do mnie wróciło. Zdecydowałam, że jedynym dla mnie ratunkiem jest Dukan - Tobie niestety nie mogę go polecić, bo wiem, że nie jesz mięsa - a ono w sumie jest jedną z Dukana podstaw...
Olu nie czuję się ze sobą dobrze, dlatego muszę coś z tym zrobić.
Białoczarna mam nadzieję, że mnie pomoże. Póki co drugi dzień i czuję się całkiem OK. A Mama na diecie razem ze mną, więc problemu raczej brak. ;)
Shiral dziękuję Ci za dobre rady, ale mnie naprawdę trudno się do takich banalnych zasad zastosować. Mam za słabą wolę. ;)
Noblevo mam nadzieję, że i mnie się uda "szybko i bezboleśnie" - a póki co nie wybieram się nigdzie, gdzie moja wola mogłaby się zachwiać, więc myślę, że powinno być dobrze. A Tobie powodzenia życzę!
Kuchareczko dziękuję Ci bardzo! :)
Kaś nie bój nic, zakwas to naprawdę bardzo łatwy w obsłudze mężczyzna. Nic strasznego!
A w jaki sposób Ci zaszkodził?
Poleczko dziękuję Ci ogromnie za przemiłe słowa! ;* Ja też wierzę, że mi się uda - bo chciałabym czuć się ze sobą dobrze, a póki co nie akceptuję swojego ciałobrazu...
Arven tak sobie właśnie myślę, że w drugiej fazie będzie smaczniej i różnorodniej, więc będzie co pokazywać. :)
Asiu chyba tak właśnie zrobię - bo nie chcę przecież zawieszać działalności tylko przez dietę! A chlebek polecam, naprawdę rewelacyjnie smakuje.
Ulcik trzymam więc również kciuki. :)
Majeczko to też jest metoda! Najlepsza chyba ze wszystkich. Tylko ja do jakichś poważniejszych sportów nigdy za bardzo nie byłam, więc...
Maniu dziękuję!
Pozdrawiam! :)
Życzę powodzenia i trzymam kciuki.
OdpowiedzUsuńPamiętaj tylko o piciu ogromnych ilości wody, bo ta dieta niesamowicie obciąża nerki.
Sama jestem w przededniu podjęcia jakiejś radykalnej decyzji, dzięki Tobie łatwiej mi się zmobilizować.
A następny będzie chlebek Dukanowy, polecam cebulową wersję z mojego bloga :)
OdpowiedzUsuńMnie bardzo smakuje, najlepszy był ciepły wczoraj zaraz po upieczeniu.
Twój chlebek też kiedyś zrobię, jak będzie mi już wolno.
Trzymam kciuki za dietę :).
Olivko Kochana, Ty się po prostu przeproś ze sobą... Jesteś fajna babeczka, prezentujesz nam tu wspaniałe przepisy - wiedz to i uwierz w to!!!
OdpowiedzUsuńGdybym mogła zaprosiłabym Cię na moje zajęcia, ale odległość... Sam Dukan to mało, bo się skończy i co wtedy? Dodaj do tego choć spacery, zamień windę na schody(jeśli jest), wsiądź na rower... Zresztą sama wiesz najlepiej... Trzymaj się dzielnie i pamiętaj, zę trzymam kciuki - DASZ RADĘ:)
Lu z piciem na szczęście nie mam problemów, więc moje nerki będą chyba bezpieczne. ;) A póki co nie mogę Ci powiedzieć, czy warto, czy nie, bo to dopiero drugi dzień... Zobaczymy w sobotę.
OdpowiedzUsuńTurlaczku taki chlebek sama chyba musiałabym zjeść, bo Mama cebuli się nie tknie pod żadną postacią. A szkoda! Bo ja ją z kolei uwielbiam.
Ewelajno ja po prostu siebie nie lubię; źle się ze sobą czuję... Co do diety - niby do końca życia pozostaje IV faza, czyli proteinowe czwartki i to ma być jakaś tam gwarancja utrzymania wagi. A z ruchem nie mam aż takich problemów przecież! ;) Dużo spaceruję i lubię to robić, windy nie mam, bo mieszkam w domu. Co do roweru - no cóż, nie przepadam. Ale mam ambitne plany i może kiedyś uda mi się je zrealizować. Poza tym już wkrótce dojdzie do wszystkiego WF, więc nie powinno być źle. Wierzę, że mi się uda. :)
Pozdrawiam i dziękuję Wam za miłe słowa! ;*
Oliwko, ja tez nie uprawiam zadnych konkretnych sportow. Jedyne co robie to biegam w mojej peudo silowni (bo na dworze mi sie nie chce) na takim sprzecie, ktory sie nazywa fachowo orbitrek. Tu mozesz sobie takie cuda zoaczyc: http://www.fitness.shop.pl/sprzet-fitness/orbitreki/trenazer-eliptyczny-1/. Pol godziny dziennie i efekt murowany :))
OdpowiedzUsuńSmakowicie wygląda !
OdpowiedzUsuńOliwko, trzymam kciuki, ale dbaj o siebie mimo wszystko, czas zeby byc szczesliwym jest tu i teraz :-)
OdpowiedzUsuńWspaniale chleby pieczesz, mimo ze trzymam kciuki nie wiem jak Ty bez maki... ehh.
Sciskam Cie!
Oliwko! I ja się dołączam do zaciśniętych kciuków, choć sama nigdy żadnej diety nie miałam. Najważniejsze, żeby czuć się dobrze z samym sobą, jestem przekonana, że się z sobą polubisz. Całusy!
OdpowiedzUsuńPiękny chlebek!!! Powodzenia w zrzucaniu wagi, trzymam kcuiki!
OdpowiedzUsuńOliwko, to trzymam mocno kciuki, za to żeby się udało. Znajoma moja faktycznie pięknie schudła po diecie Dukana... ale tak sobie myślę, że może wcale nie jest Ci ona potrzebna?
OdpowiedzUsuńChoć możliwe, że i ja niedługo do Ciebie dołączę :)
a chlebek znam, uwielbiam, pyszny!
Majko same dobre rzeczy słyszałam o orbitreku. Może więc rzeczywiście warto się pokusić?
OdpowiedzUsuńDoroto i tak też smakuje! ;)
Basiu ja też tego nie wiem, bo, jak widać [;)] wszelkie mączne produkty lubię bardzo. A tu będzie się trzeba jakoś obejść!
Chwile staram się łapać zawsze; szczęście może kryć się wszędzie, czyż nie?
Aniu ja już próbowałam rok temu; głupio, bardzo - jedząc jakieś 600 kcal dziennie. No i skończyło się jak skończyło - pełnowymiarowe jo-jo. Nie jestem gruba, nie. Ale po prostu źle się czuję ze sobą.
Beato dziękuję!
Aniu ja też widziałam wiele po Dukanie sukcesów i sama na niego liczę. I - jak już wcześniej pisałam - nie jestem wcale gruba (165 cm, 59 kg), ale źle się czuję. Bardzo źle - szczególnie, że otaczają mnie same bardzo szczupłe osoby...
Pozdrawiam! :)
To ja trzymam kciuki, bo sama to mam zbyt słaby charakter do odchudzania :)Podobno ruch czyni cuda, ale jak patrzę na mój rowerek stacjonarny to robi mi się niedobrze i wolę zrezygnowac z białego pieczywa, wejsc w kaszy i warzywa a słodkie oszczędniej, coraz oszczędniej sobie dozowac niz bezmyślnie pedałowac do nikąd :)Jedyny ratunek , to kurs tańca, bo to i się szczupleje i rewelacyjnie działa na nogi :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia !
Szarlotku ja też mam zbyt słabą wolę - dlatego też moja nadzieja w Dukanie. Sęk w tym tylko, że po pierwszym etapie, na którym to podobno chudnie się rewelacyjnie dużo i rewelacyjnie szybko póki co spadło mi, uwaga!, jakieś 0,5 kg. Super, prawda?...
OdpowiedzUsuńA rower mnie przeraża. Pozostają dłuuugie spacery. ;))
Pozdrawiam!