To już absolutny koniec, jestem pewna
I to mocno mnie przeraża
Koniec wczesnych wschodów i późnych zachodów słońca
Koniec dusznych, bezsennych letnich nocy
Koniec wakacyjnych uciech i przepysznych owoców
Koniec ciepłego wiatru, który rozwiewa włosy
Koniec przyjemnego deszczu, który oczyszcza i moczy lekką sukienkę
Zastąpi go zimny wicher i nieprzyjemna plucha
To smutne
Kiedyś przeniosę się do jednej z krain, w których panuje lato
A przynajmniej będę się tam przeprowadzać na dwie nieprzyjemne polskie pory roku ;)
Ciasto maślankowe
/znalezione tutaj
Składniki:
1 szkl. maślanki [u mnie kefir]
1 szkl. cukru
2,5 szkl. mąki
3 jajka
3 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 szkl. oleju (albo stopionego masła)
łyżeczka ekstraktu z wanilii
ew. 1 cukier waniliowy
ew. owoce
Są dwie opcje:
1. W jednej misce połączyć suche składniki, w drugiej mokre. Wymieszać ze sobą zawartości.
2. Wszystko wrzucić do miski i wymieszać, ale tylko do połączenia składników, nie może to trwać zbyt długo.
Następnie ciasto wylać na przygotowaną blachę (tłuszcz, bułka tarta, albo papier do pieczenia). Proszę się nie przerazić, że ciasta ledwo co na dnie, urośnie pięknie. [Potwierdzam!] Wyłożyć owoce, kruszonkę (jeśli bez kruszonki, to posypać cukrem, można i cynamonem). Piec 30-35 minut w 175°C.
Kruszonka Bajaderki
Składniki:
185 g mąki
100 g cukru [użyłam Demerary]
1/2 kostki (125 g) masła
cukier waniliowy [pominęłam]
Mąkę wymieszać z cukrem i cukrem waniliowym. Masło roztopić i bardzo mocno podgrzać. Takim gorącym zalać suche składniki. Dobrze wymieszać i posypać ciasto przed włożeniem go do piekarnika.
Smacznego!
Ciasto przygotowywała większość Blogerek, przygotowałam w końcu i ja. Powiem jedno - wcale nie dziwię się, czemu robi ono taką furorę! W jego prostocie tkwi ogromna, ogromna siła. Smakuje wyśmienicie - jest idealne dla wielbicieli nieskomplikowanych, ale smacznych słodkości. Świetnie sprawdzi się w roli ciasta na niedzielę, albo którykolwiek z dni tygodnia - do filiżanki kawy czy herbaty.
Wilgotne (tak!), nieprzesadnie słodkie, z lekką nutką wanilii i duuuuużą ilością kruszonki (tak! tak!). Równie dobrze smakuje na drugi dzień. O późniejszych jego losach ciężko mi mówić, ponieważ później, to go już... nie było. ;))
Na koniec dodam jeszcze, że długi czas szukałam idealnej kruszonki i znalazłam. Bajaderko, podałaś przepis na istne cudo! ;))
NA POCZĄTEK - O oliwce słów kilka
- Zaytoon
- Cynamon i oliwka to moja historia. Moje życie zamknięte pośród garści myśli i przepisów, które ukazują mój kulinarny rozwój i podróż przez życie z kuchnią w tle. W to, co robię, staram się wkładać mnóstwo emocji; kiedy gotuję, angażuję się w to całkowicie i mogę powiedzieć, że cała reszta świata się nie liczy. Zapominam się w ważeniu składników, ubijaniu białek i zagniataniu ciasta drożdżowego. Daję się unieść kojącemu ciepłu piekarnika i zapachowi domowego chleba na zakwasie, który wyszedł spod moich dłoni. A dlaczego to wszystko? Bo kocham to, co robię. Kocham eksperymentować, kocham podążać za sprawdzonymi recepturami i - przede wszystkim - uwielbiam smakować jedzenie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Nieee, to nie jest smutne! Wszak koniec jednego oznacza poczatek drugiego! ;) Beda dynie, pierniczki, grzane wino z przyprawami, wszelakie gulasze i zapiekanki, raclette i fondue, wiec jakos przetrwamy ;)
OdpowiedzUsuńA ciasto z kruszonka Bajaderki wspaniale! :)
Pozdrawiam!
Ale przed tą pluchą będą jeszcze kolory jesieni i kasztany. Będą też potem długie, rozleniwiające wieczory pod kocem. A u mnie w domu smak likieru czekoladowego na Zaduszki.
OdpowiedzUsuńA ciasto aż pachnie tutaj :)
nie jeszcze nie! ja się nie zgadzam ekhm ekhm (;
OdpowiedzUsuńa maślankowe jest pyszne, chociaż ja trzy razy bardziej wole jogurtowe (:
Olivko, ja też się nie zgadzam...! Przyjdą śliwki, grzane wino, o kórym wspomniała Bea, przyjdą długie przyjemne wieczory(no..., dla mnie nie, bo ja pracuję popołudniami...), przyjdzie ciepło domu, więcej czasu na listy, oglądanie zdjęc i filmów(może, bo ja i tak oglądam tylko w kinie...). Tak naprawdę ja też się nie zgadzam, tak trochę..., ale wiem, że na wszystko pod słońcem jest czas i w każdym czasie jest mnóstwo dobra, które objawia się nam jeśli tylko łasakawie pochylimy się nad nim...
OdpowiedzUsuńCiasto urocze:)
maślankowe to jedne z moich ulubionych, nie dość, że ekspresowe w przygotowaniu, to jeszcze bardzo smaczne;D a Twoje wyśmienicie się prezentuje;D
OdpowiedzUsuńnie mów tak! cieszmy się słońcem! a ciasto urocze:)
OdpowiedzUsuńChyba będę musiała spróbować tego ciasta w końcu i ja. A do czasu, kiedy sama będę się martwić, jeszcze daleko, bo jesień to kolorowe liście na drzewach i słońce w cudownym kolorze. Ale przeprowadzkę na część roku do cieplejszego klimatu też rozważam ;)
OdpowiedzUsuńOjej, a dlaczego ja jeszcze tego ciasta nie znam i go nie robiłam skoro jest proste i pyszne?! koniecznie muszę nadrobić zaległości, chociaż u mnie w domu ostatnio brak popytu na ciacha.
OdpowiedzUsuńAle za to będzie jesień, to jeszcze lepiej ;)
OdpowiedzUsuńI można sobie bezkarnie takie ciasta wciągać, stojąc przy oknie i obserwując rano snujące się po ulicach resztki mgły...
Ależ nie! Będzie dobrze, przyjdą inne zapachy i smaki. Tylko poranki będą trudniejsze, bo ciemne. I mało słońca, skoro porę słoneczną spędzimy w pracy. Ale głowa do góry! :)
OdpowiedzUsuńo nie, a ja nie chce wierrzyc ze to koniec. Nie dopoki nie zacznie sie pazdziernik! :(
OdpowiedzUsuńWłaśnie obudziły mnie promienie słońca ukradkiem wpadające do pokoju.:)
OdpowiedzUsuńA ja tam lubię wszystkie pory roku...
To ja chwilę poczekam i przypomnę ci jak bedziesz pisała pięknie o jesieni i zimie , o pluchach i śnieżycach :) Przypomnę i będziesz się śmiała z chwili słabości a dla mnie wszystkie pory roku są wyjatkowe ;D Ciasto pyszne i lecę czytac co tam boli Oliwkę jeszcze :)*
OdpowiedzUsuńciasto wyglada super! takie puchate:)
OdpowiedzUsuńtez takie robilam i jest naprawde pyszne:)
to już..? ja się nie zgadzam.. ja chcę zatrzymac słońce na dłużej.
OdpowiedzUsuńpiękne zdjęcie z filiżanką.
ja tam wiosnę w sercu mam cały czas :)
OdpowiedzUsuńBeo no tak - podstawa to znaleźć pozytywne strony! ;)
OdpowiedzUsuńCardamom hmm... ostatnio w pogodzie dziwnie się dzieje. Także nie jestem pewna, czy można liczyć na złocistość jesieni...
Viri ja też się nie zgadzam! Może zorganizujemy protest, co?
Jogurtowego jeszcze nie próbowałam, więc ciężko mi określić, które lepsze. ;))
Ewelajno właściwie to ładnie powiedziane, bardzo. Ale... mimo wszystko nie lubię jesieni.
Ciastello prawda? Chyba nawet szybciej niż muffinki, bo nie trzeba napełniać miliona wgłębień. ;)
Małgo ale tego słońca jest już tak mało!
Karolino tylko żeby te kolorowe liście były w tym roku. Bo póki co tyle było anomalii, że nigdy nic nie wiadomo...
Korniku no proszę! Nie spodziewałam się, że nie znasz, bo bardzo popularne. Polecam - kiedy tylko apetyty wrócą. :)
Arven jedyne, co brzmi ładnie i miło, to owa snująca się mgła. Lubię takie klimaty...
Turlaczku no właśnie - zimno i mało słońca. Pozytywów prawie brak!
Kuchareczko deszcze od tygodnia, wiatry i inne nieprzyjemne oznaki raczej mówią mi, że jesień przyjdzie dużo wcześniej niż październik...
Maniu mnie obudził budzik. I to bezpodstawnie. A za oknem szaro...
Szarlotku może i masz rację? Pewnie kiedy nadejdą jakieś piękne i urocze chwile będę się zachwycać. Ale to później - póki co jestem załamana końcem wakacji i nieustanną szarością za oknem. ;)
Ago zgadzam się. Przepyszne nawet! :)
Asiu ja też. Na zawsze najchętniej.
Dziękuję!
Paulo i to się chwali. :) Ja tak, niestety, nie potrafię chyba...
Pozdrawiam!
Ja też kocham lato. Jesień tak, ale tylko taką polską złotą, nie listopadowe deszcze. A ciasto chyba właśnie w sam raz na takie deszczowe dni.
OdpowiedzUsuńwygląda pięknie, lubię takie ciacho no i kruszonkę!
OdpowiedzUsuńjeszcze nie próbowałam tego przepisu, ale skoro jest taki zachwalany, to chyba będzie moim "ciastem na niedzielę" ;)
lata szkoda, bo jesień tylko "bywa" ładna
Ach, wystraszyłam się tym "końcem", że blog zostaje zamknięty dokładnie wtedy kiedy tutaj dotarłam. Lato w pełni, mimo że wyjątkowo zimne to wciąż zachwyca bogactwem smaków i kolorów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło również z małopolski :)
Mam swój, sprawdzony od lat przepis na kruszonkę, ale Twoja wersja bardzo mnie zaintrygowała i czuję, że muszę ją przetestować. Przy okazji upiekę też takie ciasto:) Pzdr Aniado
OdpowiedzUsuńciasto cudowne, a co do końców, tez mnie to trochę zasmuca, ale jesień też potrafi pięknie zaskoczyć :)
OdpowiedzUsuńTak już czuć jesień. A to ciasto pozytywnie mnie nastraja. Musi być pyszne :)
OdpowiedzUsuńKabamaigo a wiesz, że nawet podczas jego pieczenia zaczął padać deszcz? ;)
OdpowiedzUsuńNatalio własnie - chłodne i deszczowe. Zdecydowanie nie lato.
Pozdrawiam krajankę! ;)
Aniu polecam. Naprawdę zarówno ciasto, jak i kruszonka, godne polecenia. A jaki jest Twój przepis?
Magdo częściej jednak zaskakuje "brzydko", czyż nie? ;)
Ivon i jest, oczywiście!
Pozdrawiam! :)
A moze jedno sie konczy, a drugie zaczyna? drugie neiznane, ale tez dobre?
OdpowiedzUsuńOliwko, to ciasto wyglada bajecznie, takie zolciutkie, takie ze chce upiec i zadnych owocow mi do niego nie bedzie potrzeba :-)
Basiu w Polsce, teraz, dobra jesień? No nie wiem... A może mnie miło zaskoczy? Zobaczymy!
OdpowiedzUsuńCo do ciasta - wcale się nie dziwię - i ja nie potrzebowałam owoców. Jest świetne samo w sobie! :)
Pozdrawiam!
Świetne ciasto, uwielbiam te maślankowe ciasta :)
OdpowiedzUsuńTo ja się z Tobą przeprowadzę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i to nie koniec (wczoraj bynajmniej było jeszcze tak jak napisałaś).
Madziu prawda, że są świetne?
OdpowiedzUsuńOlciu zapraszam. Mieć taką współlokatorkę to sama przyjemność!
Wczoraj było letnio, ale dzisiaj... dzisiaj do mnie zawitała straszliwa, przygnębiająca szaruga. Znowu.
Pozdrawiam!