Dopadła mnie melancholia
Zbyt wiele ostatnio myślę
Do zbyt wielu wniosków dochodzę
Czasem lepiej się zapomnieć...
Czekoladowa chmura
/przepis z "Nigella gryzie" (str. 110) [Kabamaigo, dziękuję!]
Składniki:
250 g gorzkiej czekolady
125 g masła
6 jajek
175 g cukru
starta skórka z pomarańczy (niekoniecznie) [użyłam]
2 łyżki likieru Cointreau (niekoniecznie) [pominęłam]
Na wierzch:
500 ml śmietany kremówki
kilka kropel ekstraktu z wanilii
kakao do posypania
jagody/borówki amerykańskie
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Dno tortownicy o średnicy 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Czekoladę rozpuścić z masłem w mikrofali lub kąpieli wodnej, wymieszać, delikatnie ochłodzić. 2 całe jajka i 4 żółtka ubić z 75 g cukru na puszystą masę. Do masy dodawać powoli rozpuszczoną czekoladę, cały czas delikatnie ubijając, skórkę z pomarańczy i likier. W innej misce ubić na pianę 4 pozostałe białka z resztą cukru. Pianę dodawać po łyżce do masy czekoladowej i delikatnie mieszać (najlepiej robotem na małych obrotach).
Wylać na dno tortownicy i piec około 45 minut do popękania i wyrośnięcia ciasta. Po upieczeniu ciasto stygnąc zapada się.
Śmietanę kremówkę ubić na sztywno z odrobiną ekstraktu waniliowego. Wyłożyć na ostudzone ciasto, w miarę równomiernie rozłożyć borówki, posypać kakao. Przechowywać w lodówce.
Smacznego!
Każdy kęs tego ciasta jest intrygujący i niepokojący. Rozpływa się wręcz w ustach wilgotną, niepewną słodyczą gorzkiej czekolady lekko złagodzonej białą lekkością bitej śmietany. Niesamowite wrażenie, choć nie każdego może przekonać.
Ja ujęłabym go pod etykietką: wytworne, prawdziwie ciężkie ciasto czekoladowe.
NA POCZĄTEK - O oliwce słów kilka
- Zaytoon
- Cynamon i oliwka to moja historia. Moje życie zamknięte pośród garści myśli i przepisów, które ukazują mój kulinarny rozwój i podróż przez życie z kuchnią w tle. W to, co robię, staram się wkładać mnóstwo emocji; kiedy gotuję, angażuję się w to całkowicie i mogę powiedzieć, że cała reszta świata się nie liczy. Zapominam się w ważeniu składników, ubijaniu białek i zagniataniu ciasta drożdżowego. Daję się unieść kojącemu ciepłu piekarnika i zapachowi domowego chleba na zakwasie, który wyszedł spod moich dłoni. A dlaczego to wszystko? Bo kocham to, co robię. Kocham eksperymentować, kocham podążać za sprawdzonymi recepturami i - przede wszystkim - uwielbiam smakować jedzenie.
poniedziałek, 2 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




chmura jest cudowna
OdpowiedzUsuńa melancholia czasem przyjemna
Przymierzam się do tego ciacha już od jakiegoś czasu, kupno "Nigella Gryzie" jeszcze bardziej mnie nakręciło, a Twój wpis mnie praktycznie przymusza :)
OdpowiedzUsuńAbsolutnie mistrzowskie ciasto - takie połączenie musi być właśnie takie.
OdpowiedzUsuńPoproszę kawałeczek tej bomby kalorycznej na email ;)
Pozdrawiam
niezwykle opisałaś smak tego ciasta, aż mam wrażenie że je jadłam (;
OdpowiedzUsuńta śmietanka przyciąga (;
OdpowiedzUsuńJasne, że na poprawę humorku idelane;)
OdpowiedzUsuńCzasem warto tyle nie myśleć po prostu
;*
najlepszy okład melancholię i nie tylko
OdpowiedzUsuńUwielbiam czekoladową chmurę, za to mojego P. nie przekonała - raczej dla wielbicieli mniejszych słodkości. Mnie zauroczyła swoją "wykwintnością".
OdpowiedzUsuńBoska ta chmura! Jeszcze nigdy nie jadłam. Trzeba będzie zrobić:)
OdpowiedzUsuńwygląda przepysznie;D a ja od jutra przechodzę na dietke;DD
OdpowiedzUsuńjak ciężkie i czekoladowe, to i dobre.
OdpowiedzUsuńa ty nie myśl za dużo. łap lato i tą leniwosć mijających dni.
Przymierzam się do tej chmury i jakoś mi nie po drodze. Twoja wersja z jagodami jest boska.
OdpowiedzUsuńp.s. książka "Nigella Gryzie
" str.110
ta chmurka to prawdziwe dzieło! tak smakowicie wygląda, że język samoczynnie przylepia się do ekranu monitora. Wytworne? Z pewnością!
OdpowiedzUsuńciężkie mówisz? a wygląda tak leciutko;)
OdpowiedzUsuńciasto wyglada rewelacyjnie:) moge sobie tylko wyobrazic ze smakuje oblednie czekoladowo:)
OdpowiedzUsuńidealne ciasto dla mnie, ja uwielbiam gorzka czekolade, i wszelkie ciasta z jej wykorzystaniem, wiec przepis zapisuje i czeka na realizacje...
Ja tez sie do niej przymierzam... Już długo się przymierzam... Wygląda zachęcająco:)
OdpowiedzUsuńTrzymaj się Zayton - będzie dobrze... Musi być ...:) Trzymam kciuki:)
jak chmurka, dosłownie ;)
OdpowiedzUsuńApetyczna ta czekoladowa chmurka :)
OdpowiedzUsuńAle pyszności, ale pyszności! najpierw myślałam że to czekoadowa pavlowa (a za bezami specjalnie nie przepadam) ale przypomniałam sobie ten przepis, akurat tę ksiażkę mam.
OdpowiedzUsuńWygląda obłędnie, musi być pyszne. Nazwa też bardzo mi sie podoba:)
odpłynęłabym z taką chmurką...
OdpowiedzUsuńtaka słodycz na melancholię najlepsza :)
Piekna ta chmura
OdpowiedzUsuńSliczne. I wyglada przeapetycznie :) Juz od dawna kusi mnie to ciasto. Jak na razie jednak Nigelle wyparly przepisy Jamiego :)
OdpowiedzUsuńAsiu czasem. W dodatku chwilowa, a nie taka, która dopada cię na stałe...
OdpowiedzUsuńFelo książki Nigelli są zazwyczaj niezmiernie przyjemne w obejściu, w dodatku zawierają całkiem fajne przepisy, wszystko więc co planujesz uczynić - polecam!
Usagi oj tam, aż taka bomba, to to nie jest! Ale przeszyłam, oczywiście. ;))
Viri cieszę się więc, że mi się to udało.
Danusiu ja ukradkiem podbierałam ją samą z wierzchu ciasta.
Olciu warto. Tylko nie zawsze się da, niestety.
Joanno masz rację. I nawet sama Nigella tak go określa, wiesz?
Duś no właśnie. Mocno wykwintna i nie dla wszystkich...
Madziu polecam!
Ciastello ja też, ja też! I mam nadzieję, że moje 'jutro' potrwa dłużej niż jeden tylko dzień...
Olu staram się. Najlepiej, jak mogę.
Kabamaigo przygotuj, jeśli tylko lubisz ciężkość i niewielką ilość słodyczy ciasta. Za namiary dziękuję bardzo!
Karmelitko mam nadzieję, że ekran zbyt wiele nie wycierpiał? ;)
Małgo kwestia bitej śmietany. Bez niej mogłoby być jeszcze ciężej.
Ago jeśli tylko to Twoje smaki - polecam z czystym sercem.
Ewelajno będzie. Tylko muszę znaleźć sobie wystarczająco zajmujące... zajęcie.
Olu taka burzowa nieco, ale... ;))
Korniku ja za to bezy lubię bardzo - szczególnie Pavlova mnie zachwyca.
Myniolinko płyń więc, póki ja nie zwinę Ci jej sprzed nosa. ;))
Doroto nieprawdaż?
Majeczko ja się staram Nigellę i Jamiego bilansować w miarę po równo, znajdując jeszcze miejsca dla B. Grangera i M. Roux. ;))
Pozdrawiam!
to jest megachmura, megaczekoladowa :) podoba mi się, bardzo.
OdpowiedzUsuńWygląda zabójczo. I z taką ilością czekolady... :> Nie może być niedobre!
OdpowiedzUsuńCiacho cud miód a smutne myśli wyrzuć precz !
OdpowiedzUsuńCiasto wygląda obłędnie. I nie ma w nim mąki! Cuuuuuudnie, w sam raz dla mnie (bezglutenowca). Pozdrawiam i zapraszam w moje blogowe progi;)
OdpowiedzUsuńBez sosiku i nie jest! ;)
OdpowiedzUsuńIvon już uciekły. A ciacho choć bez miodu, to gwarantuję, że cud.
Jul no widzisz, jak to można przypadkowo trafić idealnie w czyjeś... preferencje (nawet jeśli przymusowe ;)).
Pozdrawiam!
jako czekoladoholik na pewno się skuszę ;)
OdpowiedzUsuńuwielbiam takie słodkie obłoczki :)
OdpowiedzUsuńwygląda pysznie!
Kaś koniecznie!
OdpowiedzUsuńPeggy wygląda, smakuje... Ideał! ;)
Pozdrawiam!
Niestety:(
OdpowiedzUsuńzaśliniłam się jak dziecko na widok tego ciast ;)
OdpowiedzUsuńAgato wcale się nie dziwię - jest cudowne! ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!