NA POCZĄTEK - O oliwce słów kilka

Moje zdjęcie
Cynamon i oliwka to moja historia. Moje życie zamknięte pośród garści myśli i przepisów, które ukazują mój kulinarny rozwój i podróż przez życie z kuchnią w tle. W to, co robię, staram się wkładać mnóstwo emocji; kiedy gotuję, angażuję się w to całkowicie i mogę powiedzieć, że cała reszta świata się nie liczy. Zapominam się w ważeniu składników, ubijaniu białek i zagniataniu ciasta drożdżowego. Daję się unieść kojącemu ciepłu piekarnika i zapachowi domowego chleba na zakwasie, który wyszedł spod moich dłoni. A dlaczego to wszystko? Bo kocham to, co robię. Kocham eksperymentować, kocham podążać za sprawdzonymi recepturami i - przede wszystkim - uwielbiam smakować jedzenie.

wtorek, 10 sierpnia 2010

Gorące placuszki owsiane z sosem jagodowym i uliczne rzeki.

Przemierzam rozmoknięte ulice mojego miasta*

Deszcz pada jak szalony; parasol nie daje żadnej ochrony

W butach mogę pływać, a spodnie lepią się do mnie tak, jakbym dopiero co wyszła spod prysznica

Deszcz w ciągu pięciu minut tworzy pod moimi stopami rwącą rzekę

Z brnących samochodów unosi się lekka poświata spadających kropel

Na ulicy zbiera się biała mgła

Ktoś kompletnie przemoknięty mija mnie w biegu

A ja... Ja idę spokojnie, ciesząc się z nieplanowanej kąpieli; śmieję się na głos
Czysta, nagła, niespodziewana radość
Cudowne uczucie

* historia wczorajsza. dzisiaj świeci już słońce...

Gorące placuszki owsiane
/przepis Billa Grangera z książki "Nakarm mnie"; przygotowywała je też Ania, za którą cytuję, gdyż książkę pod ręką będę mieć dopiero w weekend


Składniki:
200g mąki pszennej
1 ½ łyżeczki proszku do pieczenia
¼  łyżeczki cynamonu
duża szczypta świeżo zmielonej gałki muszkatołowej
szczypta soli morskiej
1 łyżka miałkiego cukru
20 g płatków owsianych
400 ml maślanki
1 średnie jajko; lekko roztrzepane
40 g roztopionego masła
tłuszcz do smażenia



Mąkę, proszek, cynamon i gałkę przesiewamy do miski. Wsypujemy płatki i cukier. Robimy w środku wgłębienie i wlewamy do niego maślankę i jajko. Mieszamy, aby składniki się połączyły, wlewamy roztopione masło i łączymy. Małe porcje ciasta nalewamy chochelką na rozgrzaną i natłuszczoną patelnię, smażymy na średnim ogniu po 2-3 minuty z każdej strony.

Podajemy polane sosem jagodowym i ew. odrobiną kwaśnej śmietany.

Sos jagodowy
/przepis Billa Grangera z książki "Nakarm mnie" 



Składniki: 
125 g jagód świeżych lub mrożonych
250 ml syropu klonowego [użyłam płynnego miodu]



Do rondelka wlewamy syrop i wsypujemy jagody, stawiamy na średnim ogniu. Doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień i gotujemy przez 10 minut aż płyn lekko odparuje. Przelewany do dzbanuszka i polewamy nim placuszki owsiane.

Smacznego!

23 komentarzy:

  1. Jak ja lubię takie placuszki! a z sosem jagodowym to jeszcze lepsza uczta:)

    Kiedyś bardzo lubiłam kąpać się w strugach deszczu, teraz już trochę mniej;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jak wracam już do Domu i pada (nie leje) deszcz to lubię iść bez parasola, zmoczyć włosy i buzię na krople wystawić, ale jak idę na uczelnie czy coś no to już w drugą stronę, bo moje włosy jak zmoczę i wyschną to moja fryzura jest w rozmiarze XXL ;P

    buzia

    ps. placuszki super, szczególnie z tym sosem!

    OdpowiedzUsuń
  3. A u mnie deszcz juz nie leje sie strumieniami po ulicach, skonczyl przedwczoraj. A jagody - u mnie jagody byly na rozjaśnienie po burzy i ulewie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię deszczowe spacery bez parasola
    słodkie placuszki
    i Twoje obrazki

    OdpowiedzUsuń
  5. najbardziej lubię kiedy pada i jednocześnie świeci słońce, nie wiadomo skąd kropi a i tęcza się czasem zrobi
    placuszki mniam

    OdpowiedzUsuń
  6. Za takie placuszki dam się ciąć! Boskie! :-) I ten syrop klonowo-jagodowy...Chyba padnę! :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. placuszki cudowne:) z sosem jagodowym to jest dopiero uczta, pycha:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mmm, placki owsiane to coś, co moge jeść o każdej porze.
    A z takim sosem to nawet i teraz :D

    OdpowiedzUsuń
  9. ja też lubię deszcz.
    chowam się pod parasolem i nawet, jeśli moknę, to ta świeżość, uderzenia kropel mają swój niepowtarzalny urok.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciepły letni deszcz ... jak go lubię, placuszki nie mniej w dodatku z owocami :)

    OdpowiedzUsuń
  11. zrobiłam dziś na sniadanie i są pyyyyszne!!
    pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń
  12. rewelka;D musze ich niedługo sprobowac, bo wyglądają swietnie;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak ja lubię taką kąpiel ! I jak ja lubię takie placuszki !!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. takie pysznosci latem pichce na obiadki ;) tenie obiady to moje ulubione bo takie słodziutkie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. O rany, ale pycha. Podoba mi się Twój blog :).
    A ten przepis chętnie zobaczę w mojej akcji "Dietetyczne słodycze", zapraszam!

    http://durszlak.pl/akcje/dietetyczne-slodycze

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo apetyczny opis i deszczu, i placuszków :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Korniku a szkoda! Bo to w sumie naprawdę całkiem niezła zabawa.

    Viri ja bez względu na to, czy zmoczę, czy nie, mam XXL, niestety, więc... ;))

    Kuchareczko u mnie już od dwóch dni spokój. I mam nadzieję, że tak już zostanie na dłużej.

    Asiu :*

    Kaś chyba tydzień temu przyglądałam się z ciekawością temu zjawisku. Tylko tęczy brak!

    Dragonfly trzymaj się mocno! ;))

    Ago iście królewska!

    Arven przesyłam wirtualną porcyjkę. ;)

    Wróżko prawda? Szczególnie w lecie to niesamowicie przyjemne uczucie.

    Noblevo mamy więc podobne gusta! ;)

    Małgo ogromnie się cieszę, że smakowały i że zainspirowałam Twoje śniadanie.

    Ciastello i równie świetnie smakują.

    Ivon witaj więc "w klubie"! ;)

    Emmo ja się raczej placuszkami raczę śniadaniowo, bo Rodzina woli treściwsze obiadki, ale gdybym mieszkała sama, to bez wątpienia takie pyszności bym sobie serwowała.

    Turlaczku cieszę się! A do Akcji, niestety, nie dołączę - już od dłuższego czasu nie biorę udziału w takich przedsięwzięciach. Co nie znaczy, że nie śledzę z zainteresowaniem. ;)

    Szarlotku dziękuję za komplement!

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Oliwko, pieknne zdjecia, kropelka syropu ujmuje! Rownie pieknie piszesz o spacerze w deszczu, a u mnie przez te dziwne upaly i deszcze juz nie ma jagod, nacieszylam sie nimi w polowie...

    Pozdrawiam Cie cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdjęcia przepiękne - nigdy nie próbowałam takich placuszków.

    Wiesz, kiedyś szłam do liceum i było oberwanie chmury. Nie miałam parasola, stwierdziłam że i tak zmoknę więc szłam sobie uśmiechnięta, mokrymi ulicami.. weszłam do szkoły przemoczona do suchej nitki - szeptali za mną "patrz, strzyga idzie"..
    Spóźniłam się i cała kapiąca mówię "przepraszam" - cała klasa w ryk, na ławkach się pokładali ze śmiechu:)

    Jak w tej piosence "Ciągle pada.."

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wspaniale wygladaja..a ten sos to kropka nad "i" :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Same pyszności:)
    U mnie również plackowo było, ale wczoraj:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Basiu dziękuję Ci za miłe słowa! ;* Ja szczerze powiedziawszy jagodami też nie nacieszyłam się w pełni. I sama nie wiem, co jest tego przyczyną...

    Atrio ja też tak kiedyś przyszłam do szkoły; cała mokra, bo samochód ochlapał mnie od stóp do głów. Na szczęście po dwóch lekcjach ciuchy wyschły...

    Gosiu zgadzam się! Bez owej kropki nie byłoby aż tak smakowicie.

    Olciu a jakież to placuszki zaserwowałaś? ;)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. widziałam już różne placuszki, racuszki, itp. ale te na Pani zdjęciach...coś wspaniałego!
    Pozdrawiam i marzę o takich na śniadanie:)
    Justyna

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...