Jak zwykle przegrałam walkę z samą sobą
Czasem po prostu brak mi sił...
Czasem zastanawiam się, czy naprawdę większość z tego, czego się podejmę, jest skazane na porażkę?...
Dwa tygodnie to i tak mój największy sukces w przeciągu tych 8. miesięcy
Próbuję znowu. Inaczej.
Wąż Uroboros, który gryzie własny ogon?...
Fakes - grecka zupa z zielonej soczewicy
/przepis Agnieszki Kręglickiej znaleziony u Truskawkowej Ani
Składniki:
250 g zielonej soczewicy
250 g dojrzałych pomidorów [albo pomidorów z puszki]
4 łyżki oliwy (lub więcej, wg upodobań)
2 marchewki pokrojone w kostkę
2 cebule pokrojone w kostkę
2 utarte ząbki czosnku
1 listek laurowy
oregano
sól i pieprz
2 łyżeczki octu z czerwonego wina
Na oliwie przesmaż czosnek i cebulę. Dodaj marchewkę i listek laurowy, smaż chwilę. Następnie dodaj opłukaną soczewicę i zalej 1l zimnej wody. Gotuj, aż soczewica zmięknie.
Do miękkiej soczewicy dodaj posiekane pomidory bez skórki i pozostałe przyprawy. Gotuj kolejny kwadrans. Na koniec dodaj ocet i wymieszaj.
Najlepiej smakuje z kromką chleba czy bułki.
Smacznego!
W taką pogodę nic nie rozgrzewa lepiej, naprawdę. Z każdą łyżką tej cudownie czerwonej zupy po całym ciele rozchodzi się niesamowity żar. Przyjemnie. Bardzo przyjemnie.
NA POCZĄTEK - O oliwce słów kilka
- Zaytoon
- Cynamon i oliwka to moja historia. Moje życie zamknięte pośród garści myśli i przepisów, które ukazują mój kulinarny rozwój i podróż przez życie z kuchnią w tle. W to, co robię, staram się wkładać mnóstwo emocji; kiedy gotuję, angażuję się w to całkowicie i mogę powiedzieć, że cała reszta świata się nie liczy. Zapominam się w ważeniu składników, ubijaniu białek i zagniataniu ciasta drożdżowego. Daję się unieść kojącemu ciepłu piekarnika i zapachowi domowego chleba na zakwasie, który wyszedł spod moich dłoni. A dlaczego to wszystko? Bo kocham to, co robię. Kocham eksperymentować, kocham podążać za sprawdzonymi recepturami i - przede wszystkim - uwielbiam smakować jedzenie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Uśmiechnij się :) Uroboros to najlepszy przykład, że wszystko się kręci, wiruje i raz się jest na górze, raz na dole, ale zawsze jest czas na poprawę.
OdpowiedzUsuńA zupa z soczewicy jest po prostu najlepsza na zimne dni :)
Pozdrawiam cieplutko.
życzę siły dużo, wytrwałości. i tysiąca uśmiechów.
OdpowiedzUsuńi smaków pysznych.
Zapraszam do zabawy :)
OdpowiedzUsuńI nie martw się!
Głowa do góry :) Trzeba walczyc :)
OdpowiedzUsuńSuper zupka, idealna na dzisiejszy zimny dzien :)
Świetny ma kolorek!:)
OdpowiedzUsuńA ja sobie tak myślę,ze nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło:)
Buźka:*
nos do góry Oliwko (: jak nie teraz to może później się uda!
OdpowiedzUsuńa zupa prezentuje się pyszniaście, mam chyba zwrot o 180 stopni co do lubienia zup bo ostatnio tylko bym jadła (;
głowa do góry :))) Pyszna ta zupka musi być :)
OdpowiedzUsuńwytrwałości! zaciśnij zęby i pomimo wszystko pruj do przodu. z takimi przepisami, smakami na pewno ci się uda. a porażki? każdemu się trafiają. ale nie wolno się poddawac. to wprost niedozwolone ;]
OdpowiedzUsuńtrzymam kciuki, by ci się udało.
Zjadłabym i teraz tę zupkę bo przemarzłam dziś i tylko pociągam nosem.
OdpowiedzUsuńGłowa do góry!
I ustrzelona: http://wkuchni.usagi.pl/132/Dzien_Bloggera_i_tagi.html
OdpowiedzUsuńDo roboty, na poprawę humoru :)
Dziękuję za przepis! Już zanotowałam :)
OdpowiedzUsuńŻyczę dużo uśmiechu na te jesienne dni :)
Ta zupka bylaby doskonala na te jesienna juz aure, jaka tu panuje od kilku dni. Co prawda dzis jest juz o wiele ladniej, swieci sloneczko i az chce sie zyc :)
OdpowiedzUsuńA porazkami sie nie przejmuj Oliwko. Co nas nie zabije, to nas wzmocni :)
Usagi może i masz rację? Jednak takie ciągłe kręcenie się w kółko też nie jest dobre... A za zaproszenie dziękuję! Niestety już wcześniej dostałam je od innej Osoby i notkę zamieściłam - o, tutaj: http://cynamonioliwka.blogspot.com/2010/08/latticello-cotta-i-ulubione-zaproszenia.html.
OdpowiedzUsuńAsiu z uśmiechami może być czasem trudno - ale smaki pozostaną bez wątpienia.
Maniu za późno już chyba, wybacz, że nie skorzystałam. Poza tym tak trudno byłoby mi wytypować tylko 5 cudownych blogów, kiedy jest ich tak wiele...
Kasiu dzisiaj próbuję od nowa... Musi się udać.
Majanko może masz rację? Tylko szkoda, że więcej tego złego, niż dobrego...
Viri wiesz, że ja też ostatni przeżyłam taki zwrot? Jeszcze jakiś czas temu w żadnym wypadku bym się nie chwyciła zupy, a teraz lubię bardzo, bardzo!
Milk_chocolate pyszna, pyszna. :)
Karmelitko tylko że ja mam tak charakter, że porażki strasznie mocno mi się wbijają w psychikę. I później trudno mi ruszyć z miejsca...
Korniku i ja przemarzłam. Wiatr tragiczny, a ja w krótkiej sukience i cienkich rajstopach. Brr...
Pracowniamontmartre dziękuję!
Majeczko a u nas dalej nieprzyjemnie - szaro, deszczowo i zimno. Nie lubię takiej pogody... Mam nadzieję, że do Was słońce zawitało na dłużej.
Pozdrawiam! :)
Bardzo lubię zupkę z soczewicy, a szczególnie w taką pogodę jak dziś.
OdpowiedzUsuńwspaniale sie prezentuje
OdpowiedzUsuńmniam
zapowiada sie bardzo smakowicie:)
OdpowiedzUsuńna taka deszczowa pogode taka zupka to najlepsze jedzonko:)
oj przyda mi się coś na rozgrzanie, bo zimno ;/
OdpowiedzUsuńwytrwałości życzę! choć wiem, że czasem bywa z nią trudno
W sam raz dla mnie na chłodne dni.
OdpowiedzUsuńLubię!
Ano prawda, że idealnie się sprawdza?
OdpowiedzUsuńDoroto i jeszcze lepiej smakuje!
Ago oj tak, przydałby mi się teraz taki kubek pełen gorącego płynu...
Kaś ja chyba mam jakieś problemy; nigdy nie potrafię wytrwać. Nigdy...
Amber podobnie jak ja. ;)
Pozdrawiam!
Oliwko kochana! głowa do góry!
OdpowiedzUsuńtak sobie myślę, że może podejście trochę trzeba zmienić... że może nie myśleć o tym jak o walce, tylko jak o drodze, na końcu której czeka na nas wielka nagroda?
Zupkę uwielbiam, pychotka!
Uściski moja Oliwko cudowna!
i żaden tam wąż!
a jednak dzisiejsza pogoda nie wymagała rozgrzewaczy ;) a może ociepla nie tylko ciało podczas zimnego dnia?
OdpowiedzUsuńwiesz, podziel się ze mną - swoją zupą i kawałkiem uroborosa - to pierwsze rozgrzeje, to drugie da trochę ulgi. Ściskam
OdpowiedzUsuńSzeLL
Amarantko hmm... nagroda... Tak, chyba masz rację, Aniu...
OdpowiedzUsuńŚciskam mocno! ;*
Olu tak, nie tylko ciało. W gorszych chwilach nic nie działa równie dobrze niż kojąca miseczka zupy, prawda?
Szell podzielę się z ogromną chęcią!
Pozdrawiam! :)
Mam nadzieję, że już trochę lepiej? Nie ma co się dołować...Choć wiem, że to brzmi banalnie...
OdpowiedzUsuńTak czy siak, mam nadzieję, ze porcja zupy choć odrobinę poprawiła CI nastrój i dodała wiary w siebie.
Nie ma co się spinać. Bądź wyrozumiała dla siebie.
Duzo sil Ci zycze Zay! Z tak kolorowa zupa dasz rade, czuje to :) Zdjecia cud!
OdpowiedzUsuńGrecka i z soczewicy - takie zupy to kolejny punkt po stronie zimniejszych por roku!
OdpowiedzUsuń