NA POCZĄTEK - O oliwce słów kilka

Moje zdjęcie
Cynamon i oliwka to moja historia. Moje życie zamknięte pośród garści myśli i przepisów, które ukazują mój kulinarny rozwój i podróż przez życie z kuchnią w tle. W to, co robię, staram się wkładać mnóstwo emocji; kiedy gotuję, angażuję się w to całkowicie i mogę powiedzieć, że cała reszta świata się nie liczy. Zapominam się w ważeniu składników, ubijaniu białek i zagniataniu ciasta drożdżowego. Daję się unieść kojącemu ciepłu piekarnika i zapachowi domowego chleba na zakwasie, który wyszedł spod moich dłoni. A dlaczego to wszystko? Bo kocham to, co robię. Kocham eksperymentować, kocham podążać za sprawdzonymi recepturami i - przede wszystkim - uwielbiam smakować jedzenie.

piątek, 20 sierpnia 2010

Pasztet z soczewicy z pieczonym czosnkiem i tygodniówka.

Ten tydzień spędziłam wstając codziennie niewyspaną

Piekąc i gotując

Nicnierobiąc i śmiejąc się

Łamiąc budowane przez lata bariery

Jest dobrze. Jest naprawdę dobrze.

Zapowiada się naprawdę przyjemny weekend

Tylko... na jak długo?...


Pasztet z soczewicy z pieczonym czosnkiem
/przepis Truskawkowej Ani



Składniki:
200 g zielonej soczewicy
2 średniej wielkości marchewki obrane i pokrojone w cienkie plasterki
1 mała pietruszka obrana i pokrojona w cienkie plasterki
1 główka czosnku
1 średniej wielkości cebula drobno posiekana
1 łyżeczka kuminu
1/4 łyżeczki suszonego chili (można zastąpić pieprzem cayenne)
1 łyżeczka harissy (opcjonalnie)*
3 jajka
3 łyżki oliwy

* według Wikipedii to "ostra, używana w Tunezji i Libii pasta wytwarzana z papryki chili i czosnku, często też z kolendrą, kminkiem zwyczajnym i rzymskim oraz/lub dodatkiem oliwy. Może także zawierać pomidory" - pominęłam

Rozgrzej piekarnik do 180 stopni C. Na blasze ułóż ząbki czosnku (jeden odłóż), nie pozbawiając ich skórki. Piecz, aż czosnek zmięknie.

Do dużego garnka wrzuć soczewicę, zalej ją ok. 3 szklankami wody, posól i zagotuj. Na rozgrzaną oliwę wrzuć kumin. Gdy przyprawa zacznie pachnieć, dorzuć odłożony, zmiażdżony ząbek czosnku, cebulę i warzywa. Podsmażaj je, aż warzywa lekko zmiękną.

Soczewicę gotuj do momentu, w którym zacznie się rozpadać, a woda z niej wyparuje (trwa to ok. pół godziny). Zdejmij garnek z gazu. Soczewicę wymieszaj z warzywami z patelni i lekko zmiksuj (należy uważać, by nie zrobić papki warzywnej - masa musi być grudkowata). W tym momencie spróbuj i w razie potrzeby ją dopraw - musi być wyraźna w smaku.

Następnie do masy dodaj upieczone ząbki czosnku i rozbełtane jajka. Dokładnie wymieszaj, przełóż do wysmarowanej tłuszczem i posypanej bułką tartą keksówki.

Pasztet piecz przez ok. pół godziny w 180 stopniach C.

Smacznego!

Ani, jeszcze w czerwcu, obiecywałam i zarzekałam się, że zrobię to crumble. Niestety - w przygotowaniu go przeszkodził mi wyjazd i mnóstwo innych niesprzyjających okoliczności. Kiedy wróciłam, nie było już ani truskawek, ani rabarbaru. Żałuję do dziś. Ale teraz, z ręką na sercu, przy świadkach, mówię, że za rok crumble będzie. Na pewno. Nie mogę go sobie odpuścić.

W ramach zamiany upiekłam pasztet - w czerwcu, oczywiście. Tak, tak. Ten przepis na publikację czeka już dwa miesiące. Pasztet znaleziony u Ani, fenomenalny pasztet, czuję się więc odrobinkę usprawiedliwiona za niepokryte obietnice. ;)

29 komentarzy:

  1. Chętnie bym spróbowała, bo bardzo lubię warzywne pasztety. Wywaliłabym tylko piertuszkę, bo nie lubię jej w całości - natki i korzenia:)
    ściski!

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię domowe pasztety. z reguły robię z soi lub z ciecierzycy. a i do tego z soczewicą muszę się przymierzyć;)

    OdpowiedzUsuń
  3. mój pierwszy pasztet był z cukinii. to chyba czas na soczewicę, bo mamy całe mnóstwo.. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Smakowicie! Pasztetu spróbuję dokonać. A cóż to ta harissa?
    I życzę, aby Twoje szczęście i uśmiech wciąż się utrzymywało w takim stanie.
    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  5. bez niczego mogłabym go wszamać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. super wege pasztet, to coś dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja czekam na pasztet! Ale powiem szczerze, że też mam przepis, który czeka już baaardzo długo, ale ciągle mam jakieś inne rzeczy do pokazania... A zdjęcia mi się bardzo podobają! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. osobiście w pasztetach sie jeszcze nie zagłebiałam, choc od awna mam taką ochotę.
    pamiętam za to, że moja ciocia, siostra babki, zawsze robiła takie. czy to z soczewicy, czy rybne, czy też nawet warzywne, zawsze smakowały niesamowicie. właśnie, muszę poszperac w skrzyni ze starymi książkami. może znajde brulion z jej przepisami?

    ten Twój pasztet wygląda bardzo kusząco... ;]
    diabelna pokusa.

    OdpowiedzUsuń
  9. muszę zacząć robić własne pasztety:)
    częstuję się oczywiście;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku, jak ja dawno nie robiłam żadnego pasztetu. Rok? Dwa lata? Dwa lata...????????
    łamiąc budowane przez lata bariery... Chyba juz jesteś na prostej?
    Pozdrowienia serdeczne:)

    OdpowiedzUsuń
  11. pasztet wygląda obłędnie! wieki nie jadłam domowego pasztetu....

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak ja lubię pasztet z soczewicy!
    Twój wygląda tak pysznie.
    Poczekam na wrześniowe dni i upiekę na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pół życia temu miałam epizod wegetariański i dużo soczewicy wtedy jadłam, ale od kiedy się epizod skończył bardzo rzadko, ale w sumie wciąż lubię i taki pasztet chętnie bym zjadła.

    OdpowiedzUsuń
  14. Korniku ja tylko natki - jak sama wiesz. I dalej jestem za stworzeniem klubu "antypietruszkowców". ;)

    Malwinno mnie za to kuszą te dwa wymienione przez Ciebie.

    Wróżko z cukinii? Ciekawie!

    Przypraw mnie według Wikipedii to "stra, używana w Tunezji i Libii pasta wytwarzana z papryki chili i czosnku, często też z kolendrą, kminkiem zwyczajnym i rzymskim oraz/lub dodatkiem oliwy. Może także zawierać pomidory" - ale ja harissę pominełam.

    Ago częstuj się! ;)

    Yoganno polecam więc.

    Maniu ciekawa jestem, co tam trzymasz w zanadrzu.
    Dziękuję!

    Karmelitko to był w sumie mój pierwszy pasztet. I efekty w pełni mnie zadowoliły. :)
    A pokusa nie tak diabelna - wszak zdrowa i wcale nie bardzo kaloryczna, czyż nie?

    Beato śmiało! ;)

    Ewelajno powiedziałabym, że jestem na czymś w rodzaju sinusoidy, ale... No, nieistotne.
    A pasztet przygotuj czym prędzej, przecież to same pyszności! ;)

    Myniolinko pędź więc do sklepu po składniki, chwila pracy i pasztet gotowy. ;))

    Amber polecam. :)

    Noblevo skoro tylko lubisz, to naprawdę warto przygotować.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudownie czytać Twoje radosne słowa - chwilo trwaj - obyś codziennie budziła się z takimi uczuciami:)
    Całusy!
    P.S. Pasztet bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  16. jak pysznie i pozytywnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ach....! Pasztet....! z soczewicy...!

    Dobrze, że napisałaś, że zjadłaś go w czerwcu, bo już byłam gotowa pytać jak daleko mam do Ciebie ;)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Aniu i ja mam nadzieję, że potrwa. Długo. Dawno nie czułam się tak dobrze...

    Paulo przesyłam pozytywne fluidy! ;)

    Oczko dla takiego towarzystwa, to gotowa jestem go przygotować choćby i dziś. A soczewicy zapas mam i to całkiem spory! ;))

    To jak daleko Ci do mnie? :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Oczko nieco duże ciut. Ale zapraszam! ;))

    OdpowiedzUsuń
  20. Wygląda smakowicie! Wiele razy już czytałem o pasztetach z soczewicą, ale zawsze coś wypadało i zapominałem. Tym razem się chyba za to zabiorę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja to jestem zawsze chętna na wypady, więc w jakiś łykend mogę zapakować się w ciapong na południe :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeszcze nigdy nie robiłam domowego pasztetu :( Trzeba o tym pomyśleć!

    OdpowiedzUsuń
  23. Kubo są naprawdę warte, spróbuj więc! ;)

    Oczko to ja zapraszam! Z Rodziną się tylko dogadać i.. ;)

    Flusso myśl, myśl - bo są naprawdę smaczne, a w dodatku dają mnóstwo frajdy!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Oliwko, oj dobrze ze przypominasz ten pasztet, jadlam go prosto od Ani, sama nigdy nie robilam, a jest to pyszna sprawa!

    Mam nadzieje, ze weekend byl tak dobry jak sie zapowiadal :-) Usciski Ci sle :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Wspaniały pasztet! Chętnie bym spróbowała, mniam:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Robiłam wiosną podobny pasztet
    http://waniliowachmurka.blox.pl/2010/03/Pasztet-z-soczewica.html

    Jeden z naj.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Basiu taki prosto od źródła musiał smakować jeszcze lepiej. A weekend... w kratkę, że tak powiem. Jak zwykle...

    Madziu częstuj się!

    Olciu w moim przypadku pierwszy i jedyny; póki co. ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Z tego co pamietam ten pasztet piekla juz niejedna osoba. Musi wiec byc naprawde pyszny. Moze i ja sie skusze? Sliczne zdjecia Oliwko :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...