"Być dzieckiem, to znaczy nie godzić się na zło i zawsze patrzeć w przyszłość z nadzieją..."*
* cytat pochodzi z filmu "Różyczka" Jana Kidawy-Błońskiego
Dżem śliwkowy z rumem
/zmodyfikowany przepis Bei
Składniki:
2 kg śliwek*
450-500 g cukru
1 laska wanilii lub 1,5 startego ziarna tonki
3 łyżki soku z cytryny
ok. 40-50 ml rumu (lub amaretto)
ew. 4 łyżeczki Dżemixu 3:1
* Bea proponuje przygotować dżem z mirabelek - ale jako że ja nie mogłam ich dostać, usmażyłam go ze zwyczajnych, fioletowych, śliwek dostępnych na każdym targu
metoda I [którą stosowałam ja]
Owoce umyć, osuszyć i wypestkować; laskę wanilii przekroić wzdłuż na pół i ostrzem noża wyjąć ziarenka. [Jeżeli używamy tonki - zetrzeć ją na tarce]. Owoce zasypać cukrem wymieszanym z wanilią [/tonką] i pozostawić na min. 12 godzin. Następnie zagotować i smażyć na średnim ogniu dość często mieszając. Gdy owoce stają się już ‘przezroczyste, a dżem ma odpowiednią konsystencję – dodać rum i sok z cytryny, gotować jeszcze chwilę.
Gorący dżem przełożyć do czystych, gorących, wyparzonych (i osuszonych) lub wypieczonych słoików i natychmiast zakręcić.
metoda II
Pierwszego dnia owoce z cukrem smaż przez ok. 45 minut, odstaw je na jeden dzień, po czym ponownie zagotuj dżem, i smaż do otrzymania odpowiedniej konsystencji, pod koniec dodając rum i sok z cytryny.
Jeżeli dżem chcemy przechowywać dłużej, należy go zapasteryzować.
Smacznego!
Przyznam szczerze, że ze wszystkich przygotowanych przeze mnie dżemów ten zachwycił mnie najbardziej. Idealnie bilansują się w nim kwaskowatość śliwek i słodycz cukru, a wszystko dopełnia będący gdzieś tam w tle aromat tonki, którą wykorzystałam.
Dostałam już od kilku osób zamówienia na takie słoiczki w prezencie. Polecam więc z czystym sercem!
NA POCZĄTEK - O oliwce słów kilka
- Zaytoon
- Cynamon i oliwka to moja historia. Moje życie zamknięte pośród garści myśli i przepisów, które ukazują mój kulinarny rozwój i podróż przez życie z kuchnią w tle. W to, co robię, staram się wkładać mnóstwo emocji; kiedy gotuję, angażuję się w to całkowicie i mogę powiedzieć, że cała reszta świata się nie liczy. Zapominam się w ważeniu składników, ubijaniu białek i zagniataniu ciasta drożdżowego. Daję się unieść kojącemu ciepłu piekarnika i zapachowi domowego chleba na zakwasie, który wyszedł spod moich dłoni. A dlaczego to wszystko? Bo kocham to, co robię. Kocham eksperymentować, kocham podążać za sprawdzonymi recepturami i - przede wszystkim - uwielbiam smakować jedzenie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)






Ale ja Ci zazdroszczę tych wszystkich przetworów! I zamówień na nie! Uwielbam robić coś jedzeniowego dla kogoś:) A takie pyszności to już w ogóle!
OdpowiedzUsuńświetne połączenie! dodatek alkoholu zawsze poprawia i podkręca smak przetworów :)
OdpowiedzUsuńTaki słoiczek, z zawartością oczywiście, to i ja bym chętnie zamówiła ;)
OdpowiedzUsuńoj jak pysznie;)
OdpowiedzUsuńAlez pychotkowy dżem! Musi świetnie smakować:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Oliwko:)
pięęęękny kolorek
OdpowiedzUsuńtak na zawsze być dzieckiem...
OdpowiedzUsuńja teraz się szykuję do jabłkowych przetworów. :)
Eh szalejesz Kochana z tymi powidłami, szalejesz :) Też myślałam o takich z rumem. Patrząc na Twoje jestem wręcz pewna, że i u mnie zagoszczą :)
OdpowiedzUsuńPysznie! Śliczny kolor.A dodatek alkoholu do dżemów bardzo często stosuję.Dodaje im świetnej nuty smakowej.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
ja za rok muszę zrobić jakiś dżem z rumem, może właśnie taki?
OdpowiedzUsuńbuzia.
skoro polecasz, to chyba na ten przepis zdecyduję się w tym roku
OdpowiedzUsuńz rumem musi być bardzo aromatyczny
Oliwko, dżemik super. Wypróbowałabym przepis chętnie, ale nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy z tymi śliwkami i nie skolekcjonowałam tylu słoiczków :(
OdpowiedzUsuńPiękny cytat na początku, ale taki nieprawdziwy, niestety. Nikt tak nie godzi się na zło i własną krzywdę jak dzieci. Pracuję z nimi i wiem, znoszą poniżanie, złe traktowanie i przemoc z poczuciem, że to jest normalne i że tak musi być, że na nic lepszego nie zasługują.
Korniku oj tak, przygotowanie czegoś dla Kogoś jest zdecydowanie niesamowicie przyjemne.
OdpowiedzUsuńKasiu prawda? ;)
Edysiu żaden problem! Zawsze taki słoiczek może do Ciebie polecieć. :)
Malwinno nie mogę zaprzeczyć.
Majanko smakuje zdecydowanie przepysznie.
Małgo też mi się podoba!
Wróżko ja też dzisiaj planuję nieco się "pobawić" z jabłkami. I połączę je z marchewką.
Isadoro zdecydowanie warto.
Amber ja właściwie wszystkie dżemy, które dotychczas przygotowałam, 'podkręcałam' alkoholem.
Viri ten zdecydowanie jest wart uwagi.
Kaś jest, jest. Bardzo. A do tego niesamowicie smaczny.
Noblevo właściwie... Nie wiem, co Ci odpowiedzieć - to chyba zależy od tego, jak dziecko wychowywane jest w domu i jakie są mu wpajane ideały. Bo jeśli zostanie nauczone, że czynienie zła jest... dobre, to zawsze już będzie tak myśleć. A jeśli rodzice już od małego będą go uczyć rozróżniać dobra od zła, to będzie to potrafić. A nie godzić się na zło, znaczy też bezinteresownie współczuć i zasmucić się na widok zranionego psa. Dorośli rzadko to potrafią...
Pozdrawiam!
oj, rozyczka!! uwielbiam ten film :)
OdpowiedzUsuńZe wszystkich dżemów najbardziej lubię śliwkowe, a jeszcze z takimi dodatkami - pycha.
OdpowiedzUsuńLejesz dżem na moje serce! Cały czas obiecywałam sobie, że zrobię powidła śliwkowe z rumem lub amaretto, jak tylko pojawią się węgierki, ale teraz jak już są, nie mam zwyczajnie siły. Pewnie się do tego nie zabiorę, ale twoje zdjęcia motywują i taka mała zazdrość we mnie rośnie, że może, może...
OdpowiedzUsuńDżem śliwkowy bardzo urodziwy:)
OdpowiedzUsuńCudny. Te ziarna tonki to nadal dla mnie zagadka.
OdpowiedzUsuńJakie genialne zdjęcia!
OdpowiedzUsuńCudny kolor. I zapach zapewne :) i ta kropla na jednym ze zdjęć zachęcająca ;)
OdpowiedzUsuńKuchareczko niezwykły, prawda?
OdpowiedzUsuńAno no to proszę, jak ładnie trafiłam w Twój gust!
Retrose życzę Ci więc, żebyś znalazła czas. :)
Olciu cieszy mnie, że Ci się podoba.
Kabamaigo tonka... Ciekawa, bardzo ciekawa. Szkoda, że już mi się kończy...
Maniu dziękuję!
Turlaczku oj tak, pachnie po prostu cudownie.
Pozdrawiam!
Poryczalam sie na Rozyczce jak bobr, taki film jakie lubie, ale tak ciezki... Mocny ten cytat Oliwko!
OdpowiedzUsuńZdjecia 4 i 5 mistrzowskie, przynajmniej IMO :))
Basiu ja też płakałam. I też bardzo takie filmy lubię. Takie, które skłaniają do przemyśleń. Czasem "brudne i brutalne", ale warte obejrzenia. Na pewno.
OdpowiedzUsuńI bardzo dziękuję za komplement! Niesamowicie mi miło, Basiu. :)
Uściski! :*
Warte, ale potem sie czlowiek nie moze pozbierac, tez tak masz, co?
OdpowiedzUsuńA mus zrobie, tylko musze kogos zaprosic, zebysmy sami nie zezarli :DD
Usciski Oliwko!
Czy tak mam? Jejku, jak sobie pomyślę, jak długo niektóre filmy przeżywałam (choćby "Dziwny przypadek Benjamina Buttona"), to... Cóż, długo...
OdpowiedzUsuńA ja na taki mus, to bardzo chętnie znowu. Mogę się wprosić? :D
:*
Pewnie ze mozesz Zay, wtedy bede miala okazje go zrobic :-)) i to z przyjemnoscia!
OdpowiedzUsuńNie dość, że byłoby smacznie, to jeszcze bez wątpienia niesamowicie miło! Super. ;)
OdpowiedzUsuń