Otulający ze wszech stron aromat jabłek
Lekko wyczuwalna kwaskowatość cytryny
Maślana kruchość ciasta rozpływającego się w ustach
Szarlotka
Prawdziwa, domowa, wiejska
Z każdym kęsem przywodząca na myśl dom otoczony sadem
Dzieciństwo...
Nieodzowna część jesiennego otoczenia
Rustykalna szarlotka
/zmodyfikowany przepis Liski
Składniki [moje zmiany i uwagi podaję w nawiasach O.*]:
200 g masła, pokrojonego w kostkę
380 g mąki [330 g mąki pszennej typ 650, 50 g mąki żytniej typ 720]
2 żółtka [3 żółtka]
1 łyżeczka proszku do pieczenia
60 g cukru
cukier z prawdziwą wanilią
szczypta soli
[1 łyżka śmietany]
700 g jabłek, obranych i pokrojonych w cienkie plasterki
2 łyżki soku z cytryny
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki zmielonych goździków [pominęłam]
80 g zmielonych ciasteczek [u mnie herbatniki]
150 g cukru [2 łyżki cukru]
1 łyżka mleka do posmarowania wierzchu ciasta [pominęłam]
* od was zależy, którą wersję wybierzecie - oryginał, czy tę z moimi zmianami
Piekarnik nagrzej do 200 st C.
Masło posiekaj z mąką wymieszaną z proszkiem. Dodaj żółtka, cukier z wanilią i sól. Zagnić gładkie ciasto, które następnie podziel na 2 części - jedna powinna być o ok. 1/3 większa od drugiej. [Moje ciasto zarówno przed, jak i po modyfikacjach zupełnie nie chciało się połączyć w jedną całość i konsystencją przypominało kruszonkę - co z resztą zawsze jest moją zmorą; chyba nigdy nie nauczę się piec kruchego ciasta].
Większą częścią wylep spód i boki tortownicy o średnicy 22-24 cm . Ponakłuwaj widelcem i wstaw do gorącego piekarnika na 10 minut. [Może to być ciężka i żmudna praca; może wydawać się, że nic z tego nie wyjdzie - przynajmniej u mnie tak było. Jednak efekt mimo problemów mnie powalił!].
Mniejszą część ciasta zawiń w folię i schłódź. [W moim przypadku - pozostaw po prostu w spokoju na stolnicy].
Jabłka pokrojone w plasterki połącz z cytryną, cynamonem, goździkami, cukrem i ciasteczkami. Włóż do tortownicy z podpieczonym ciastem. Wygładź powierzchnię.
Pozostałą część ciasta rozwałkuj na okrąg, ułóż na wierzchu jabłek, delikatnie sklej ciasto na krawędziach. Ponakłuwaj wierzch widelcem, posmaruj łyżką mleka i wstaw do piekarnika na 50-60 minut. [Jeżeli i Wasze ciasto za nic nie chciało się połączyć i pozostało w konstystencji kruszonki - rozsypać je po prostu na wierzchu jabłek i lekko docisnąć, po czym ponakłuwać widelcem].
Przed podaniem dokładnie ostudź i ewentualnie posyp cukrem pudrem.
Smacznego!
Pomimo ogromu strachu i nerwów (żadne inne ciasto nie psuje mi tak nastroju jak kruche, wierzcie mi), efekt przerósł wszelkie moje najśmielsze oczekiwania. Szarlotka smakowała po prostu absolutnie rewelacyjnie! Mama zjadła jej połowę (!) i narzekała, że nie może więcej. Z resztą - każdy, kto jej spróbował, był zachwycony. Krucha, z dużą ilością korzennych jabłek. Nie za słodka. Nie przeszkadzał mi nawet jej nieidealny wygląd. Tak jak pisała Liska - każdy jej kawałek musi być duży, nierówny i przepyszny.Ma być przecież domowo i rustykalnie, czyż nie?
Naprawdę gorąco polecam; jest idealna.
A jako że podstawą szarlotki są, tak, wiem, to zaskakujące, jabłka, ciasto to idealnie wpisuje się w Dzień Jabłka organizowany po raz trzeci przez Tatter.







Oliwko :) cudowna !
OdpowiedzUsuńPyszności!!
OdpowiedzUsuńuwielbiam ciasta z jabłkmi, na jesienne wieczory są idealne:)
Wspaniała! Prawdziwa domowa szarlotka! Pozdrowienia Oliwko:)
OdpowiedzUsuńChociaż tyle inaczej... to i tak wygląda pysznie, ale przecież wiesz, Olivko, że to i tak o smak chodzi, prawda?
OdpowiedzUsuńPozdrowienia szarlotkowe ode mnie:):):)
i właśnie ta szarlotka będzie u mnie następna!
OdpowiedzUsuńskusiłaś mnie jeszcze bardziej!
Rewelacyjna szarlotka!Taka ,z myszką', a magiczna i piękna.
OdpowiedzUsuńJabłkowe pozdrowienia!
nie ma to jak sad dookoła domu... świeże owoce zawsze pod ręką.
OdpowiedzUsuńTak wspaniała. I w oryginale i w Twojej wersji :)
OdpowiedzUsuńserdeczności
M.
Oliwko! I u Ciebie jabłkowo- wspomnieniowo:) Szarlotka jest śliczna! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńOliwko wspaniała!
OdpowiedzUsuńProszę podziel się ze mną i z Dawidem :*
I widzę w banerze bloga chyba dżem z lawendą prawda to? :)
Jabłka i przyprawy korzenne...dla mnie tak właśnie pachnie jesień. Twoja szarlotka wygląda pięknie - chętnie skosztowałabym jej jeszcze na ciepło...
OdpowiedzUsuńKolejna pyszna szarlotka :) Jak tak patrze na te zdjecia to czuje, ze na jednym kawalku na pewno bym nie skonczyla :)
OdpowiedzUsuńmniam , mniam
OdpowiedzUsuńOliwko znam coś o tym (; znaczy się o zjedzeniu połowy ciasta! ja zrobiłam wczoraj kolejny deser PH i... Tata zjadł połowę, potem narzekał że go nie powstrzymałam xD co prawda On jest chudy jak szczapa tylko ostatnio coś je za troje i nie ma umiaru:P
OdpowiedzUsuńcudowne ciasto zjadłabym bardzo chętnie :) pzodrawiam
OdpowiedzUsuńO rany... mój dziadek taką piekł, pamiętam, a był mistrzem ciast i ciasteczek! I to chyba jeszcze w prodiżu :).
OdpowiedzUsuńPycha, wywołałaś miłe wspomnienia...
z pewnością jest pyszna! taka sentymentalna
OdpowiedzUsuńmniam
OdpowiedzUsuńalez bym sobie zjadła tą szarloteczkę
Ostatnio wszyscy serwują szarlotki, ja jestem na etapie gromadzenia jabłek z cynamonem na zimę :)
OdpowiedzUsuńwww.kuchcikowo.wordpress.com
Wooow! Wystarczyło wyjechać na dwa tygodnie, a tu tyyyle pyszności, że sam już nie wiem, na co miałbym największą ochotę:))) Szarlotka zabójcza!!! Muszę ją wypróbować, koniecznie!!!
OdpowiedzUsuńUlcik dziękuję!
OdpowiedzUsuńKorniku ja pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że nie tylko na wieczory, ale i każdą porę dnia! ;)
Majanko oj tak, "domowa" idealnie ją opisuje.
Ewelinko wiem, wiem. Dlatego też zdecydowałam się ją pokazać. Tak wiele z nią było problemów, a jednak smakowała GENIALNIE.
Myniolinko powinnam czuć się dumna? ;)
Amber 'z myszką'? A to ci dopiero określenie!
Małgo marzy mi się taki... Szkoda, że to już przeszłość.
Moniko ogromnie miło mi słyszeć takie słowa.
Aniu jabłka to właściwie takie sentymentalne owoce, nieprawdaż?
Polu dzielę się z ogromną chęcią, zawsze i wszędzie. A kiedy jeszcze mogę podzielić się z takimi Osobami, to już w ogóle! ;)
A w banerku widzisz moja droga bardzo dobrze. Dżem nie dość, że pyszny, to jeszcze fotogeniczny!
Le misz-masz ja przed ciepłą się opanowałam. Ba! Jadłam ją dopiero na drugi dzień. I wtedy wciąż smakowała genialnie.
Majeczko mogłabyś sobie wtedy podać dłonie z moją Mamą, która, jak już pisała, zjadła niemalże połowę!
Margot to "mlaskanie" mówi wszystko! :)
Asiu no widzisz! Twój Tata, to ma szczęście. Mojej mamie aż tak dobrze nie jest, bo do najszczuplejszych nie należy (gruba z resztą nie jest też. ale... przyjemnie zaokrąglona na pewno). Ale tak to już jest, jak się baaardzo lubi słodkości i jedzenie wszelakie. ;)
Magdo częstuj się więc śmiało!
Turlaczku o proszę! I mój Dziadek piecze, wciąż jeszcze, na szczęście. Choć mistrzem, to on jest tylko biszkoptu. ;))
Paulo uwielbiam sentymentalne jedzenie i myśli, jakie wywołuje...
Fiolunko ja nie zdążam gromadzić. Wszystkie zjadamy na bieżąco. ;)
Spencerze takie to już uroki wyjazdów! Ale może to i lepiej? Dłużej można posiedzieć i pomarzyć o tym, co by się zjadło. Swoją drogą - mam nadzieję, że 'moja' szarlotka jest na liście! ;))
Pozdrawiam!
jest jesień,to musi być szarlotka. świetnie się prezentuje:)
OdpowiedzUsuńmniaaam :D
OdpowiedzUsuńTeż bym chciała taką szarlotkę :) Mniamuśna na całego !
OdpowiedzUsuńBiałoczarna oj tak, szarlotka to ciasto typowo jesienne. I dobrze! Czeka się na nią całą resztę roku. ;)
OdpowiedzUsuńMilk_chocolate pyszna prawie jak składnik Twojego nicku! ;)
Szarlotku niezaprzeczalnie.
Pozdrawiam!
Oj zjadłabym taką szarlotkę. Chyba powinnam częściej robić szarlotkę, przecież szarlotki nigdy nie za dużo
OdpowiedzUsuńPiekne rustykalne brzegi ciasta Oliwko, takie w pelni domowe, takie od babci ukochanej...
OdpowiedzUsuńSciskam Cie!