Rankiem otwieram oczy i widzę za oknem mlecznobiały krajobraz
Za grubą ścianą ukrywają się ostatnie chwile zielonolistnych drzew
I szare oblicza smutnych bloków
Zakładam lekką kurtkę i chustę
Delikatnie moczę dłonie w brylantowych kroplach rosy, które zawieruszyły się na prętach bramki
Noski czarnych balerinek lśnią od wilgoci; stopy marzną nieco, ale... to nic!
Zza surrealistycznej mglistej bieli wyłaniają się kolejne obrazy budynków i samochodów; park tonie w rozmyciu
Cudowna cisza samotnych spacerów o poranku, kiedy to jedynym dźwiękiem, który mnie dochodzi, jest lekki, jednostajny stukot butów i szept liści
Wzdragam się, kiedy chłodny wiatr smaga mi twarz, podwiewa chustę
W powietrzu czuć jesień
Za grubymi, szaroburymi chmurami kryje się złociste słońce
Wierzę jednak, że już wkrótce pojawi się na niebie i swoim i miękkimi oświetlać będzie moją drogę powrotną...
Oświetliło. Mam nadzieję, że tak już pozostanie. Że deszczowe prognozy nie sprawdzą się...
(Nawet mimo tego, że słońce zdecydowało się na chwilę obecną uciec gdzieś z dala ode mnie)
Śliwki w czekoladzie
/genialny przepis Bei
Składniki:
400 g suszonych śliwek (waga po wypestkowaniu)
50 ml rumu + 50 ml gorącej wody
900 g śliwek
250 g cukru
1,5 łyżeczki cynamonu
0,5 łyżeczki imbiru w proszku
szczypta zmielonych goździków [pominęłam]
2 łyżki kakao
50 g gorzkiej czekolady (o zawartości 70% kakao)
Suszone śliwki pokrój w małą kostkę i namocz w rumie z wodą (przykryte folią i pozostawione na noc).
Następnego dnia umyj, wypestkuj i pokrój śliwki, dodaj namoczone suszone śliwki i gotuj na wolnym ogniu, aż masa będzie dobrze rozgotowana i gęsta, mieszając dość często. Zmiksuj wszystko blenderem ‘żyrafą’, jeszcze chwilę podgotuj, dodaj cukier i przyprawy. Pozostaw na wolnym ogniu regularnie mieszając, aż masa dobrze zgęstnieje.
Dodaj kakao i czekoladę, dokładnie wymieszaj, przełóż do wyparzonych słoików i zapasteryzuj.
Smacznego!
Powidła smakują po prostu genialnie; kwaskowatość śliwki przenika się z rozgrzewającymi, korzennymi aromatami i lekką, acz wyczuwalną, nutką rumu. Polecam gorąco!
Powiem jeszcze, że dodatek suszonych owoców dodaje naprawdę interesujących wrażeń smakowych i myślę, że fajnie byłoby wykorzystać ten pomysł także do "zwyczajnych" powideł.
W najbliższych dniach będzie u mnie mocno przetworowo - przygotujcie się więc na serię postów na temat dżemów i słoików z warzywami.
NA POCZĄTEK - O oliwce słów kilka
- Zaytoon
- Cynamon i oliwka to moja historia. Moje życie zamknięte pośród garści myśli i przepisów, które ukazują mój kulinarny rozwój i podróż przez życie z kuchnią w tle. W to, co robię, staram się wkładać mnóstwo emocji; kiedy gotuję, angażuję się w to całkowicie i mogę powiedzieć, że cała reszta świata się nie liczy. Zapominam się w ważeniu składników, ubijaniu białek i zagniataniu ciasta drożdżowego. Daję się unieść kojącemu ciepłu piekarnika i zapachowi domowego chleba na zakwasie, który wyszedł spod moich dłoni. A dlaczego to wszystko? Bo kocham to, co robię. Kocham eksperymentować, kocham podążać za sprawdzonymi recepturami i - przede wszystkim - uwielbiam smakować jedzenie.
środa, 8 września 2010
Śliwki w czekoladzie, czyli powidła na bogato i mlecznobiały krajobraz.
Etykiety:
czekoladowo,
przetwory
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Wszędzie te przetwory z czekoladą, chyba w końcu się na coś skuszę.
OdpowiedzUsuńbrzmi przepysznie, jednak jestem zielona w kuchni i nie wiem czym jest owa "żyrafa", czy mogłabyś wytłumaczyć? :) Zapewne chodzi o jakiś codzienny przyrząd, jednak ja tej kuchennej terminologii jeszcze nie znam :)
OdpowiedzUsuńczekam na następne przetwory (: a czekośliwkę może jeszcze zrobię!
OdpowiedzUsuńbuzia.
Zamarzył mi się taki słoiczek.
OdpowiedzUsuńUsiadłabym sobie z wrześniowym numerem Zwierciadła, kubkiem herbaty, łyżeczką i słoiczkiem czekośliwki :)
pięknie się prezentuje!
Czekam na przetworów ciąg dalszy :)
I piękne słowa Oliwko, piękne... sobie wyobraziłam, że gdzieś tam obok Ciebie jestem i widzę to co i Ty widzisz.
Jaki ma ładny kolorek !:))
OdpowiedzUsuńPięknie piszesz Oliwko:)
Pozdrawiam Cię:)
Ciesze sie bardzo, ze i Tobie zasmakowalo!
OdpowiedzUsuńSliczne sloiczki :)
Pozdrawiam serdecznie!
Piękny mleczno biały krajobraz...
OdpowiedzUsuńPowidła z suszonymi śliwkami plus rum - tak! Ale bez czekolady.Mi jakoś ten dodatek nie odpowiada...
Słoiczki urocze!
Podziwiam Cię za siłę do robienia tylu przetworów - ale jak bardzo chciałabym kiedyś wejść do spiżarni i mieć tam tyyyle różnych słoiczków...
OdpowiedzUsuńmniam,
OdpowiedzUsuńkocham śliweczki!
Oj też się czaję na ten przepis, ale obawiam się, że się nie wyrobię.
OdpowiedzUsuńAle opisałaś je tak, że ciężko się nie skusić
czkoladowa śliwka króluje na blogach tej jesieni :) dobrze, że i ja mam taką :)
OdpowiedzUsuńMaluchu Kochany, jak Ty to pięknie opisałaś... Ja jeszcze mam zeszłoroczne zapasy tego smakowidła:) Serdeczności ku Tobie:)
OdpowiedzUsuńJak tu pysznie u Ciebie, pyszniutko! zazdroszczę takich wspaniałych przetworów:)
OdpowiedzUsuńtakie przetwory to ja lubię!
OdpowiedzUsuńPiękny opis poranka:) U nas słoneczko od paru dni i coraz cieplej, ale czuż jesień:) Pozdrawiam!
Mniam.. Czekośliwkę ubóstwiam.. Najbardziej lubię wyjadać ją łyżeczką, prosto ze słoiczka.. Smakuje nieziemsko. Kocham ją do tego stopnia, że to jedyny obowiązkowy 'dżemik', który musi znaleźć się w mojej spiżarni. Choć ja nigdy nie dodawałem suszonej śliwki.. Muszę spróbować i tej wersji..
OdpowiedzUsuńNarzeczono skoro wszędzie ich pełno, to chyba znaczy, że warto? ;)
OdpowiedzUsuńAxiliad "żyrafa" to inaczej po prostu ręczny blender. A że jesteś zielona, to nic! Z czasem nabierzesz wprawy. ;)
Viri przepis naprawdę jest wart uwagi; a przetworów do pokazania, to mi nie zabraknie na kolejne dwa tygodnie, a może nawet trzy! Chyba więc będę musiała urozmaicić i resztę odłożyć na "za rok". ;)
Aniu taki słoiczek zawsze możesz mieć... A i stanąć obok mnie możesz kiedyś, w przyszłości...
Madziu cieszę się, że Ci się podoba! ;*
Beo dziękuję za świetny przepis!
Amber tak właściwie, to te powidła przypominają nieco śliwki w czekoladzie, które można kupić właściwie w każdym sklepie. Jeśli więc lubisz ich smak, to czemu nie?...
Arvén mnie dopiero tak w tym roku wciągnęło "przetwarzanie". To naprawdę fajne zajęcie! No i ta świadomość spiżarki pełnej pysznych, własnych przetworów...
Olciu ja też. To jedne z moich naj, naj owoców.
Wiosanno jeśli nie teraz, to za rok. Zawsze znajdzie się czas!
Myniolinko ja wcale się jej królowaniu nie dziwię. Jest rewelacyjna!
Ewelinko szczęściara więc z Ciebie, że je masz. I ze mnie teraz już też! ;)
Marto zawsze i w Twojej spiżarce mogą się znaleźć.
Kasiu było słońce, napisałam posta, pada deszcz. Zawsze pogoda robi mi na złość!
Spencer wyjadanie przetworów łyżeczką ze słoiczka to bez wątpienia ogromna przyjemność. Lubię. A suszona śliwka dodaje naprawdę ciekawego smaczku, warto spróbować.
Pozdrawiam! :)
A zrobię sobie i ja!
OdpowiedzUsuńJa strasznie lubię suszone śliwki w czekoladzie :) Ciekawy przepis, na pewno wypróbuję. A póki co przymierzam się do mangowo-figowego dżemu. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPysznosci! Tak moge wyjdaac lyzeczka;)
OdpowiedzUsuńOj ale mnie naszło... tylko czy jeszcze zdążę ze śliwkami w tym roku? bardzo apetyczne powidełko...
OdpowiedzUsuńPrzetworów z czekoladą jeszcze nie robiłam, chociaż przepisów widziałam już kilka. Obawiam się, że taki dżemik wyjadłabym cały, jeszcze przed włożeniem do słoiczków.
OdpowiedzUsuńwyobraziłam sobie takie o to śniadanie: kaszka manna na mleku z dodatkiem tych powideł...pycha!
OdpowiedzUsuńLubie takie jesienne krajobrazy, mgly o poranku i to rzeskie powietrze.... I lubie polska zlota jesien. Mam nadzieje, ze nadejdzie bo wkrotce zamierzam spedzic pare dni z rodzina :)
OdpowiedzUsuńTe powidla musza byc przepyszne! Bardzo lubie suszone sliwki i juz wyobrazam sobie jaki musza miec aromat i smak... Chyba i ja sie wreszcie skusze :)
Czekam na kolejne przetworowe posty :)
Mlecznobiały krajobraz....to tak jak u mnie za oknem... a śliwkowe delicje w tej mgle, są jak biżuteria na sukni :)
OdpowiedzUsuńNoblevo koniecznie! :)
OdpowiedzUsuńPat mango i figi? Jejku, ależ egzotycznie smaczne połączenie!
Gosiu ja wyjadam. Bardzo smacznie!
Wiewióro póki co na straganach śliwki królują, więc myślę, że zdążysz bez problemu. :)
Kabamaigo sporo go wychodzi, ale... Nigdy nic nie wiadomo. Taki smaczny z niego zbir.
Agatko ja już tak próbowałam. Jest cudnie!
Majeczko ta złota polska jesień, to w ty roku bardzo kapryśna jest. Pojawia się na moment, by po chwili zniknąć w szarości deszczowych chmur...
Szarlotku ślicznie napisane. :)
Pozdrawiam!
O, tak, pyszny jest ten dżem, przypyszny :)))
OdpowiedzUsuńWłaśnie moczę suszone śliwki niestety w likierze kawowym a nie w rumie. Mam nadzieje, że to nie zaszkodzi i jutro zrobię pyszne powidełko :)
OdpowiedzUsuńMoniko prawda?
OdpowiedzUsuńWiewióro myślę, że absolutnie nie zaszkodzi - a doda tylko jeszcze ciekawszego i bogatszego smaczku. ;)
Pozdrawiam!