Dzisiaj wyciągnęłam z szafy jesienno-zimowe ubrania
W najgłębszy kąt schowałam cienkie koszulki
Założyłam gruby sweter
Przemarzłam
Jesień...
Nie złota. Nie polska.
Zimna, szara i deszczowa.
Nie lubię...
Trufelki kakaowe (zdatne dla: dieta Dukana faza I)*
/na podstawie przepisu Turlaczka; podaję z moimi zmianami
Składniki:
200 g mleka w proszku
100 g dość gęstego jogurtu naturalnego
1/4 szklanki mleka (płynnego)
3-9 łyżek cukru pudru
1,5 łyżki kakao
dowolny aromat/ekstrakt waniliowy
Jogurt z mlekiem lekko podgrzać, mieszając trzepaczką do utworzenia jednolitej konsystencji. Zdjąć z ognia, przelać do blendera (lub wziąć mikser), dodawać cukier, kakao, aromat i mleko w proszku. Zmiksować dokładnie na gładką masę. Następnie przełożyć ją do foremki i wygładzić, wstawić do lodówki na kilka godzin lub całą noc, by dobrze zastygła. Ewentualnie możemy masę przełożyć do silikonowych foremek na lód.
Po zastygnięciu z masy możemy wycinać foremką kształty albo toczyć trufelki, a następnie obtaczać je w kakao/pokruszonych orzechach/wiórkach kokosowych itp.
Smacznego!
Masa w smaku przypomina mi nieco dulce de leche; równie dobrze smakuje od razu po przygotowaniu jako szybki deser, jak i po zastygnięciu w formie trufelek. Polecam wszystkim miłośnikom mleka w proszku - i nie tylko, oczywiście. ;)
NA POCZĄTEK - O oliwce słów kilka
- Zaytoon
- Cynamon i oliwka to moja historia. Moje życie zamknięte pośród garści myśli i przepisów, które ukazują mój kulinarny rozwój i podróż przez życie z kuchnią w tle. W to, co robię, staram się wkładać mnóstwo emocji; kiedy gotuję, angażuję się w to całkowicie i mogę powiedzieć, że cała reszta świata się nie liczy. Zapominam się w ważeniu składników, ubijaniu białek i zagniataniu ciasta drożdżowego. Daję się unieść kojącemu ciepłu piekarnika i zapachowi domowego chleba na zakwasie, który wyszedł spod moich dłoni. A dlaczego to wszystko? Bo kocham to, co robię. Kocham eksperymentować, kocham podążać za sprawdzonymi recepturami i - przede wszystkim - uwielbiam smakować jedzenie.
czwartek, 2 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Piekne te trufelki Oliwko.
OdpowiedzUsuńJa dziś też założyłam płaszczyk i myslę,ze trzeba będzie schować już letnie koszulki. Szkoda.
Kocham lato.
Pozdrawiam:)
Pyszni wyglądają! :)
OdpowiedzUsuńPoza tym słyszałam, że idzie do nas duże ocieplenie, więc uszy do góry...;)
mniam, wyglądają przepysznie ! i ponoć ma być cieplej .. i tego się trzymam :)
OdpowiedzUsuńTy, Mała...;), ja juz muszę wychodzić, ale powiem tylko, ze piekne, urocze i prześliczne te Twoje trufelki -aaa... i lecę wciąż jeszcze w sandałach i bluzie - u nas ciepło:)
OdpowiedzUsuńBuziak:*
Oliwko, a u nas (warmińsko-mazurskie) właśnie od paru dni taka polska, złota - dziś tylko przelotnie padało, a poza tym piękne światło, słońce, świeże, chłodne powietrze. Do Ciebie też dojdzie :) A trufelki Twoje przypominają mi indyjskie kuleczki, które robiłam :)
OdpowiedzUsuńJa jeszcze nic nie chowam, bo wakacje dopiero przede mną, a i nie wyciągam, bo jak już wyciągnę to będzie jesień na dobre a jeszcze jej nie chcę. Dlatego też codziennie przemarzam udając twardzielkę;)
OdpowiedzUsuńCzy twardzielce nie należy się chociaż jedna mała trufelka?;)
dla mnie jesień zaczęła sie wraz zakładaniem welnianych skarpet na noc - 2 tygodnie temu. ; ) A dzisiaj przemokłam, oj tak. Moje szczęście. Ale chyba doczekamy złotej jesieni!
OdpowiedzUsuńJakie smakołyki, będę musiała spróbować koniecznie! Jogurt naturalny?
OdpowiedzUsuńTrufelki brzmią super, dobre pocieszenie na te jesienne chłody. Też wyciągnęłam z szafy kozaczki, ale bardzo je lubię, a koszulki mam całoroczne, więc nie trzeba chować. Mam jednak nadzieję, że trochę lata jeszcze powróci.
OdpowiedzUsuńJesień? Nie........Protestuję!
OdpowiedzUsuńA trufelki wspaniałe.Jedną się częstuję.
Ależ polska. Zimna, szara, deszczowa i mglista. A gdy wracałam do domu - obsypana gwiazdami.
OdpowiedzUsuńJesień - wiatr pachnie ogniskiem, ściółką leśną, kroplami deszczu na pajęczynach.
Deszcz na przemian ze słońcem. Złote plamy na brązowiejących liściach, złote kwiaty w chaszczach przed domem, powietrze perli się i migocze na zmianę.
Jeszcze ciepłe południa i już zimne wieczory. Jesień. Najkochańsza, najcudowniejsza, najbliższa.
Latem żadne trufle nie smakują tak jak jesienią. Żadna herbata nie daje takiego poczucia ciepła. Blask żadnej lampy nie jest tak swojski i wspomnienia nie otulają takim bezpieczeństwem.
Open your eyes and then open your eyes again. I ciesz się, ciesz się jesienią.
Pozdrawiam
na szczęście jest mutltum sposobów, którymi można tę szarą i chłodną jesień uczynić znośniejszą - jak np. przygotowywanie takich pyszności jak te Trufelki! mniam!
OdpowiedzUsuńjeszcze nie teraz, jeszcze nie czas... dlatego nie schowałam lekkich ubrań. nie zamknęłam w pudełkach letnich balerinów. nie wyciągnęłam swetra, pełnych butów, szalika. nie, nie, jeszcze nie. na siłę przedłużam chwilę lata. ale na próżno...
OdpowiedzUsuńcudeńka kakaowe. i upstrzone promieniami słońca. przypominają złotą, piękną jesień. której niestety na razie nie widac...
dokupiłam parę ciuszków na chłodniejsze dni.. jesień zbliża się dużymi krokami, ale każda pora roku ma swoje uroki, np dłuższe wieczorki w kuchni pełnej aromatów ;)
OdpowiedzUsuńja już od kilku dni zawijam się koc i chyba niedługo wyciągnę rękawiczki, ale ja lubię jesień:) a trufelki wyglądają bardzo smakowicie, uwielbiam takie obtoczone w kakao:)
OdpowiedzUsuńa czemu dukan okazał się dietą nie dla ciebie?
OdpowiedzUsuńmogę trufelka? ;)
Ale zdjęcia bardzo słoneczne :)
OdpowiedzUsuńJa dzis spałam w 2 swetrach - masakra jakas :) Moze jeszcze przyjdzie czas, na tą ciepłą i złotą :)
A mnie dziś obudziło słońce i jeszcze ciągle świeci, więc nadzieja na piękną złotą jesień jeszcze we mnie jest...
OdpowiedzUsuńchoć też ostatnio przemarzam :)
a też ciekawa jestem - czemu nie dukan? bo rozważam wszystkie za i przeciw i ciągle nie wiem.
Ale trufelka nie odmówię :)
miłego weekendu Oliwko!
Oliwko,zapraszam
OdpowiedzUsuńhttp://kuchennymidrzwiami.blogspot.com/2010/09/o-tym-co-lubie-iser-z-kawa-z-filmem-w.html
Ja też przemarzłam i też nie lubię :(
OdpowiedzUsuńAle na pocieszenie mam trufelki :) Dziękuję :)
Ja też nie lubię marznąć.
OdpowiedzUsuńAle na zdjęciu troszkę słońca się jednak znalazło :)
bardzo smacznie wyglądają !
OdpowiedzUsuńZapraszam cie serdecznie do mojego konkursu :)
http://smakuje.blox.pl/2010/09/Wloskie-grissini-i-KONKURS.html
Mam przeczucie, że piękna pogoda jeszcze powróci.
OdpowiedzUsuńBardzo lubię trufelki.
Majanko i ja kocham lato - będę go z utęsknieniem wyczekiwać przez wszystkie te szare zimowo-jesienne miesiące...
OdpowiedzUsuńAsiu mam nadzieję!
Ulciku chyba meteorolodzy tym razem się nie pomylili. Super!
Ewelinko widzę, że przysłałaś mi falę ciepła! I u nas dzisiaj słonecznie. :)
Ptasiu chyba przyleciała ta polska jesień do małopolski. Od razu pozytywniej się myśli...
Korniku ja nawet w sweterku i skórzanej kurtce dzisiaj przemarzłam, choć świeciło słońce. Hmm... Dziwne.
Wróżko ja skarpety założyłam w poniedziałek. I... tak, to chyba naprawdę początek jesieni.
Duś w przepisie już uściśliłam; tak, naturalny. Dziękuję! :)
Karolino chyba nasze żale doszły gdzieś tam do świadomości pogody i dzisiaj całkiem przyjemnie było. Myślę, że w Krakowie też - wszak to całkiem niedaleko przecież.
Amber częstuj się śmiało. :)
Usagi ależ to piękne, co napisałaś... Przepiękne. Choć na chwilę polubiłam jesień... I może rzeczywiście warto otworzyć na nią "łaskawsze" oko?...
Axiliad a już wkrótce pokażę kolejne trufelki, równie smaczne!
Karmelitko ja jakoś mam już dość oszukiwania siebie - choć przyznam szczerze, że dzisiejszy dzień bardzo miło mnie zaskoczył.
Olivio te aromaty są w stanie choć troszkę mnie przekonać. ;)
Białoczarna i ja ostatnio wyciągnęłam mój puchaty koc. Choć jesieni mimo wszystko nie lubię...
OdpowiedzUsuńAgo brak wszelkich mącznych produktów mocno dawał mi się we znaki - wszak to moja ulubiona grupa przecież! A trufelkiem częstuj się śmiało. ;))
Kasiu bo robione jakiś czas temu, kiedy jeszcze można było zakładać bez problemu podkoszulki z krótkim rękawem, nic na nie nie narzucając. ;)
Aniu ja dziś ze szkoły wracałam w promieniach słońca, obładowana siatami owoców na przetwory. Całkiem przyjemnie, nie powiem.
A dlaczego nie Dukan? Już pisałam do Agaty, że za bardzo kocham przetwory mączne (pieczywo, makarony, ryż, ciasto od czasu do czasu... ach!, żebym była ich sobie w stanie odmówić. Poza tym w przeciągu 2 tygodni nie spadło mi ani deko...
Amber dziękuję Ci bardzo za to wyróżnienie! Ogromnie mi miło!Niestety, wcześniej już dostałam zaproszenie i opisałam swoje "lubienia". O, tutaj: http://cynamonioliwka.blogspot.com/2010/08/latticello-cotta-i-ulubione-zaproszenia.html
Pracownio Montmarte proszę bardzo! Częstuj się śmiało. ;)
Edysiu i nawet dzisiaj pokazało się na niebie... Istne czary mary! :)
Doroto i są naprawdę pyszne!
Ano dzisiaj było całkiem przyjemnie. Ciekawe tylko, na jak długo...
Pozdrawiam! :)
Trufelki na rozgrzanie... idealne! Ja się buntuję i jeszcze lenich ubrań nie chowam, podobno ma byc ciepło. Na teraz wyjęłam tylko cieplejsze dresy i kilka bluz. Nie chcę jeszcze jesieni :(Jeszcze nie...
OdpowiedzUsuńU mnie (wielkopolskie-Poznań) była dzisiaj pogoda w kratkę. Co chwila się zmieniało, aż do południa. Potem w południe upał na całego, a juz od 16 szaro, smutno i zimno:( A w tym najwiekszym upale, ja jezdzilam sobie L-ką i instruktorem nauki jazdy:P
OdpowiedzUsuńPiękne trufelki!
Hej, głowa do góry - wierzę, że jeszcze słońce i ciepłe dni wrócą. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńSzarlotku oj tak, zdecydowanie za wcześnie się tej jesieni zachciało przychodzić. Pomyśleć, że w zeszłym roku goniłam o tej porze w krótkich rękawkach i szortach...
OdpowiedzUsuńJul u mnie z samego rana było szarawo, ale później wyjrzało już piękne słońce - i tak do wieczora.
Mam nadzieję, że nauka poszła dobrze! ;)
Kubo mam nadzieję...
Pozdrawiam!
a może lato jeszcze wróci? (: chociaż w tym roku to co się dzieje z pogodą to masakra więc nie wiem.
OdpowiedzUsuńuwielbiam trufle!
U mnie dzisiaj jest ślicznie. :)
OdpowiedzUsuńOliwko, a moze trzeba bylo tak jedna letnia koszulke zostawic. Na wierzchu, tak na przekor jesieni i zeby skusic los i nature na odrobine slonca jeszcze i zeby usmiechnac sie na jej widok, gdy otwierasz szafe a za oknem ciemno? Sciskam serdecznie, anna
OdpowiedzUsuńTrufelki kojarzą mi się ze świętami - ostatnio narobiłam ich ze sto chyba:)
OdpowiedzUsuńMasz szczęście z szafą: ja w popłochu szukałam w domu czegokolwiek do ubrania (ciuchy zostały w Krakowie) - jeszcze pracowałam trochę na polu w ten deszcz..
Dziś przyjechałam do mojeg Pana ubrana w co tam znalazłam w szafie i dostałam reprymendę jak się ubieram.. Brr
jeszcze będzei ładnie!
Viri no właśnie, okropnie nieprzewidywalna ta pogoda się zrobiła.
OdpowiedzUsuńManiu wczoraj owszem, ślicznie było. Ale dzisiaj...
Aniu na przekór... Może masz rację?
Atrio miejmy nadzieję! ;)
Pozdrawiam!
O, jak mi miło :) Z tego przepisu zdecydowanie można wyczarować wiele czekoladowych pyszności. A czemu z Dukana nici?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Turlaczku wizja niejedzenia "normalnego" pieczywa i "normalnych"
OdpowiedzUsuńsłodkości, choćby w ilościach ograniczonych, zdecydowanie mnie przeraziła.
Pozdrawiam! :)
Piękne te trufle, cuda!
OdpowiedzUsuńOlciu też polubiłam te kuleczki!
OdpowiedzUsuńŚciskam! ;*
U nas tez niezbyt cieplo. Od czasu do czasu pada, sierpien byl najgroszym miesiacem, potrafilo lac od rana do wieczora. Ale dzis znow swieci slonce i juz sie ciesze na nasz codzienny spacer z Malym :) A lekki plaszczyk wyciagnelam juz z szafy jakis czas temu. Naleze do grona zmarzlakow :)
OdpowiedzUsuńTrufelki przepiekne. Moge sie poczestowac? :)
Oliwko, czy ja juz Ci pisalam, ze robisz swietne zdjecia? :)
Majeczko sierpień... Sierpień był chyba dość ciepły. Ale teraz, to bez parasola strach wyjść z domu.
OdpowiedzUsuńTrufelką częstuj się śmiało.
A za komplement dziękuję. Bardzo mi miło!
Pozdrawiam! :*