Dzisiaj mija dokładnie rok. Dokładnie rok temu o godzinie 14:26 opublikowałam tutaj mojego pierwszego posta i zaczęłam moją przygodę z kulinarną Blogosferą. Kiedy patrzę na wszystko to, co wydarzyło się przez ten czas, wydaje się być to po prostu niewiarygodnym. Uśmiechy rozświetlające twarze. Łzy lśniące na policzkach. Zdarzenia, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci, które zaważyły na moich decyzjach i losie. Rok to naprawdę ogromny szmat czasu... Przyznam Wam szczerze, że rok i miesiąc temu ani ja, ani nikt z mojej Rodziny nie byłby w stanie powiedzieć, że odnajdę się w kuchni i że stanie się to moją pasją.
Może niektórzy z Was zapytają: ale dlaczego? jak to się wszystko zaczęło?
Na początku października jadłam zupełnie inaczej, byłam właściwie na skraju pewnych zaburzeń, o których lepiej nie wspominać, a poszukując wirtualnego choćby nasycenia, wpisałam w wyszukiwarce hasło "blogi kulinarne"; odwiedziłam pierwszy lepszy link, który mi się wyświetlił. Agregator blogów kulinarnych. Najwyżej na liście znajdował się blog Liski. Przeglądnęłam go jednym tchem, nie mogąc oderwać wzroku od pięknych obrazków. Później były kolejne i kolejne. Ewelinka, Bea, Asia, Madzia, Evenka, Dorotka, Małgosia...Wszystkie z taką samą fascynacją. Po pewnym czasie powiedziałam sobie - dlaczego nie spróbować? I spróbowałam...
Początkowe założenia bloga było zupełnie inne - myślałam sobie: dietetyczne, ale smaczne potrawy. Wszystko jednak obróciło się o 180 stopni. Teraz można u mnie znaleźć naprawdę wiele, ale czy dietetycznie? Nie, nie wydaje mi się. I przyznam szczerze, że w dużym stopniu jestem z tego bardzo zadowolona, bo największą przyjemność sprawa mi pieczenie ciast i pieczywa, których to raczej do niskokalorycznej kategorii zaliczyć nie można.
Czy się czegoś nauczyłam? Tak, oczywiście. Wystarczy choćby porównać zdjęcia z początków mojej blogowej kariery, wystarczy zobaczyć, jakie potrawy wtedy proponowałam. Ale doskonale wiem, że to dopiero początek drogi. Że przede mną wciąż są nieodkryte rejony, do których kiedyś, mam nadzieję, dotrę. Każdego dnia uczę się czegoś nowego i stałoby się cudownie, gdybym kiedyś choć odrobinę zbliżyła się do tych najlepszych.
Co dało mi blogowanie? Ogromną dawkę pozytywnej energii i uśmiechów, mnóstwo doświadczeń i możliwość rozwijania i dzielenia się z innymi prawdziwą pasją, dzięki której nareszcie potrafię się zapomnieć i w pełni poświęcić temu, co kocham. Poza tym kilka dodatkowych kilogramów, ale to akurat wolę wypierać w mojej świadomości ;)).
Przede wszystkim chciałabym podziękować Wam, moim Czytelnikom, dzięki którym Cynamon i oliwka nigdy by nie zaistniał ani nie przetrwał. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak cudownie się czuję, czytając Wasze miłe słowa, które sprawiają, że czuję, że naprawdę warto. Nie raz doprowadziliście mnie do łez wzruszenia. Dziękuję, kochani! :*
Wiem, że tak wspaniałej rzeczy nic nie jest w stanie wynagrodzić, ale udało mi się zdobyć świetną książkę pełną pysznych, ekspresowych i nieskomplikowanych przepisów, z którymi każdy sobie poradzi. (Smak Imprezy autorstwa Olgi Smile. Z ogromną chęcią podaruję ją Czytelnikowi mojego bloga, który zostawiając komentarz pod tym postem, lub wysyłając do mnie maila do 26 października [zaytoon@wp.pl], napisze, z jaką potrawą kojarzę mu się ja lub mój blog (niekoniecznie taką, która już się tutaj pojawiła - ogólnie).
Oczywiście udział w zabawie jest dobrowolny i nie każdy musi okazać zainteresowanie. :)
A na zakończenie poczęstuję Was moim blogowourodzinowym tortem.
Smacznego!
Chococcino cake
/przepis z BBC Good Food
Ciasto:
200 g miękkiego masła
130 g mąki + 1 łyżka proszku do pieczenia + 1/2 - 1 łyżeczka soli (lub 140 g "self-rising flour")
1 łyżeczka proszku do pieczenia
85 g kakao dobrej jakości
200 g złocistego cukru
4 jajka
2 łyżki mleka
Rozgrzej piekarnik do 180 st. C. Natłuść i wyłóż papierem do pieczenia dwie tortownice o średnicy 20-22 cm.
Mąkę z proszkiem do pieczenia i kakao przesiej do miski, a następnie dodaj pozostałe składniki ciasta. Używając miksera ubij dokładnie wszystkie składniki. Możesz też wszystko po prostu wymieszać drewnianą łyżką - jednak w takim przypadku ciasto będzie cięższe i bardziej zwarte.
Ciasto rozdziel równo pomiędzy dwie formy i piecz ok. 20-25 minut. Patyczek wbity w środek ciasta może być nieco wilgotny, jednak nie mogą pojawić się na nim "kawałki" ciasta.
Rozepnij kołnierze tortownic i pozwól blatom ostygnąć.
Nadzienie:
250 g mascarpone
250 g serka śmietankowego (lub mascarpone)
85 g złocistego cukru
4 łyżki mocnej kawy (naparu)*
* ja w 4 łyżkach wody rozpuściłam łyżeczkę kawy
ok. 50 g startej ciemnej czekolady do wykończenia
Mascarpone i serek ubij z cukrem, pod koniec dolewając kawę.
Jeden blat ciasta przenieś na paterę/talerz, wyłóż na niego połowę masy, następnie przykryj drugim blatem i pokryj go pozostałym nadzieniem. Łyżką "zaburz" powierzchnię masy, by powstały ładne wzory. Całość posyp startą czekoladą.
Ciasto możesz podawać od razu lub wstawić na kilka godzin do lodówki (w czasie pobytu w lodówce masa staje się gęstsza).
Smacznego!
Długo zastanawiałam się, jaki deser będzie wystarczająco reprezentacyjny, żeby zaprezentować go na taką dużą okazję, jaką jest rocznica bloga. Pierwotne miał to być mus czekoladowy (ponownie - dziękuję, Ewelinko! :*), później myślałam o tarcie z czekoladą i malinami. Pewnego jednak dnia dostałam zamówienie od pewnej N. (:*) na ciasto "cappuccino" z masą. Cudowna inspiracja. To był strzał w dziesiątkę!
Ciasto smakuje po prostu rewelacyjnie. Jest chyba jednym z lepszych, jakie miałam okazję jeść - cudowna, wilgotna ciężkość czekoladowego blatu (jednak nie tak intensywnego, jak ciasto w czekoladowej chmurze) z dobijającym się gdzieś w tle lekko słonawym posmakiem, przełamana jedwabistymi warstwami delikatnie kawowej masy. Jestem pewna, że świetnie sprawdziłoby się w roli tortu urodzinowego. Absolutnie nie zrażajcie się nim, jeżeli nie przepadacie za ciastami z milionem mas (ja też takich nie lubię!) - to jest inne, gwarantuję. Zupełnie nie przypomina tych tłustych, ciężkich i maślanych.
Niebo.
NA POCZĄTEK - O oliwce słów kilka
- Zaytoon
- Cynamon i oliwka to moja historia. Moje życie zamknięte pośród garści myśli i przepisów, które ukazują mój kulinarny rozwój i podróż przez życie z kuchnią w tle. W to, co robię, staram się wkładać mnóstwo emocji; kiedy gotuję, angażuję się w to całkowicie i mogę powiedzieć, że cała reszta świata się nie liczy. Zapominam się w ważeniu składników, ubijaniu białek i zagniataniu ciasta drożdżowego. Daję się unieść kojącemu ciepłu piekarnika i zapachowi domowego chleba na zakwasie, który wyszedł spod moich dłoni. A dlaczego to wszystko? Bo kocham to, co robię. Kocham eksperymentować, kocham podążać za sprawdzonymi recepturami i - przede wszystkim - uwielbiam smakować jedzenie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Pięknie szczery wpis. Cieszę się, że mogę być pierwsza z życzeniami. Gratuluję rocznicy, życzę kolejnych i uśmiechu do własnych myśli każdego dnia :)
OdpowiedzUsuńpo pierwsze wszystkiego dobrego z okazji urodzin :)
OdpowiedzUsuńpo drugie kojarzysz mi się http://cynamonioliwka.blogspot.com/2010/02/sernik-londynski-na-cynamonowym-spodzie.html
trzy kojarzysz mi się najbardziej z tym, że jesteś z małopolski, gdzieś ponoć z moich okolic .. a ja nie wiem skąd .. ;)
pozdrawiam
u.
sto latek Tobie i blogu życzę
OdpowiedzUsuńmimo nazwy Twojego bloga, który powinien przywoływać na myśl cynamon lub oliwki, to Twój blog kojarzy mi się bardziej ogólnie, jako miejsce gdzie zawsze znajdę pomysłowe, smaczne i zdrowe potrawy z pięknymi i kuszącymi zdjęciami :)
Pięknie napisane, moje blogowanie zaczęło się podobnie jak Twoje, życzę dużo wytrwałości i wiele pysznych przepisów. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńi oby tak było dłużej! ja życzę Ci przede wszystkim optymizmu i wytrwałości w tym, co tworzysz :*
OdpowiedzUsuńwidzę, że też jesteś z małopolski :)
uściski!
Paula
Oliwko gratulacje, wszystkiego najlepszego. Życzę Ci by Twoje wypieki zawsze były w 100% udane, a zdjęcia tak zachęcające by każdy kto wejdzie do Ciebie miał od razu ochotę biec do kuchni.
OdpowiedzUsuń;*
z czym mi się Oliwka kojarzy? hmm... pierwsze co mi przyszło na myśl to wszystkie przetwory jakie w tym roku stworzyłaś, bo z tego co z każdą notką pisałaś mocno Cię to wciągnęło (:
Piekne zdjecia to jeszcze w seferze moich marzen... Ale pewnie sie rozwine!
OdpowiedzUsuńPieczone paczki!
www.zkartoflanegopola.blox.pl
Fajnych wpis. Wielu kolejnych rocznic:)
OdpowiedzUsuńczyli z naszymi blogowymi początkami jest podobnie..
OdpowiedzUsuńbardzo Cię Oliwko podziwiam! Nie tylko rewelacyjnie pieczesz, ale uwieczniasz to na pięknych zdjęciach i jeszcze każdy wpis to jak strona z ulubionej książki..oby jak najdłużej!
a Twój blog kojarzy mi się z wiesz czym?
http://cynamonioliwka.blogspot.com/2009/12/kanelbullar-szwedzkie-bueczki.html
z cynamonowymi bułeczkami! Aromatycznymi, miękkimi, zjadanymi przy herbacie. Kojarzącymi się z błogim spokojem. Takim stanem zawieszenia w czasie, w chwili. kiedy tylko je u ciebie zobaczyłam, aż poczułam ten zapach - i w końcu pojawiły sie i u mnie.
Oliwia, wszystkiego najlepszego dla blogu i CIebie :) Dużo natchnienia i ladnych słów :)
OdpowiedzUsuńOliwko Kochana! To szczególny dzień takie blogowe urodziny, bo właśnie wtedy przychodzi chwilka refleksji.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że blogowanie daje Ci tyle radości. Tak pięknie opisujesz i pokazujesz nam na zdjęciach przygotowane przez siebie pyszności. A ten tort! cudny, idealny na urodziny:)
Wszystkiego dobrego!
Twojemu blogowi zycze jak najwiekszej liczby czytelnikow, tobie - dozgonnej przyjazni z jedzeniem i wlasnym cialem. Sto lat! A torcik wyglada smakowcie.
OdpowiedzUsuńCudowny wpis, doskonale Cię rozumiem, bo prowadzenie bloga też wzbudza we mnie podobne odczucia. Najlepszego i kolejnych takich udanych lat blogowania. Ciacho idealne na te pierwsze urodziny.
OdpowiedzUsuńA mi się kojarzysz z konfiturą z gruszki z imbirem i pewnie wiesz dlaczego ;)
Oliwko Kochana, życzę Ci wszystkiego co najlepsze, wielu wspaniałych lat blogowania i czerpania z tego prawdziwej przyjemności:))
OdpowiedzUsuńTort wygląda wspaniale, z chęcią bym się poczęstowała taką pysznością:))
A co do Twojego pytania, Twój blog kojarzy mi się z ryżem z cynamonem:))
Pozdrówki:*
Ja ze zdziwieniem patrzę wstecz i porównuję, jak bardzo zmieniło się moje podejście do gotowania, ale i do jedzenia. Cieszę się, że Ty masz tak samo :)
OdpowiedzUsuńWielu kolejnych lat z nami :)
Wszystkiego dobrego!
OdpowiedzUsuńI oby każdy kolejny rok przynosił tak samo wiele pozytywnych zmian :)
pozdrawiam
M.
Może nie powinno się pisać o tym w miejscach takich jak internet
OdpowiedzUsuńmoże nie wśród obcych ludzi
ale nie spodziewałam się, że dla kogoś jeszcze taki blog może być pewną formą walki...
Mam nadzieję, że kolejny rok zmieni w Twoim życiu jeszcze więcej :)
tort urzekający.
OdpowiedzUsuńa blog kojarzy mi się z garścią świeżo prażonych migdałów w cynamonie:)
Hm, ja nie jestem kreatywna, więc nie wymyślę, z czym mi się kojarzy blog. ;) W każdym razie, tort jest po prostu świetny!
OdpowiedzUsuńGratuluję pierwszego roku, liczę na kolejne. Tortem chętnie się częstuję :)
OdpowiedzUsuńW konkursie nie będę brać udziału, bo mam tą książkę (bardzo fajna), ale Twój blog kojarzy mi się z szarlotką, z racji na cynamon w nazwie bloga :)
Trochę Oliwko jakbym czytała o sobie :) kolejny dowód na to, jak wiele nas łączy :)
OdpowiedzUsuńKochana Ty moja! wiesz, że jesteś jedną z moich ulubionych kulinarnych blogerek? I cieszę się ogromnie z Twojego pierwszego roczku! sto lat Oliwko! niech Ci się pisze, gotuje, fotografuje i nas inspiruje!
a nad skojarzeniami jeszcze pomyślę i dam znać :)
Uściski Kochana!
Sto lat, sto lat niech żyje nam :). Życzę Ci jeszcze wielu pysznych przepisów do odkrycia, wielu wpisów na blogu, wielu wypieków pachnących w całym domu.
OdpowiedzUsuńPorywam kawałek ciasta :)
oj, taaak. czas leci nieubłaganie, nawet nie wiemy, kiedy mijają kolejne lata.
OdpowiedzUsuńrok, czy to taki szmat czasu? nawet nie zauważam jak kolejny kalendarz trafia do kosza. chyba dlatego, że żyję zbyt szybko, choc wmawiam sobie, iż delektuję się każdą chwilą.
sto la, sto lat! i kolejnych postów szmat!
nowych inspiracji, cudownych przeżyc, prawdziwej miłości i zdrowia! byś trwała z nami w bloggowaniu jeszcze długi czas ;]
Gratuluję Kochana i dziękuję, że jesteś wśród nas wzbogacając nas swoimi ciepłymi myślami i pysznościami, które nam prezentujesz! :* Tak trzymaj!
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego z okazji urodzin blogaska:))abyś była z nami jak najdłużej:))
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia i boskie ciacho!!!
Oliwko, wszystkiego dobrego z okazji blogowej rocznicy!
OdpowiedzUsuńTort wspaniały. Taki prawdziwie rocznicowy.
Pozdrawiam ciepło!
Oliwko kochana,
OdpowiedzUsuńmoc calusow urodzinowych i serdecznych usciskow. Ciesze sie naprawde Twoim szczesciem, i tym ze sie odnalazlas, realizujesz, dzielisz z innymi, wszystko to czyni nas lepszymi. I kiedy tak sobie mysle, ze jestes przeciez taka jaszcze mloda to bardzo sie ciesze, ze mlodosc potafi byc taka dojrzala i madra. Czego moglabym Ci zyczyc? Zeby niegdy nie brakowalo Ci motywacji, czegokolwiek sie nie podejmmiesz, i sily, a jej zrodlo tkwi w Tobie samej. Nie zapominaj o tym. Usciski szczere, serdeczne i pelne sympatii Ci sle,
Anna
Oliwko, wszystkiego najlepszego dla Ciebie Kochana i Twojego bloga. Niech gosci tu jeszcze wiecej smakolykow. A Ty zachwycaj nas dalej swoimi slowami. Buziaki :))
OdpowiedzUsuńgratuluję rocznicy, życzę kolejnych rocznic, oby gotowanie, pieczenie zawsze sprawiało Ci tyle radości co teraz :)
OdpowiedzUsuńA Twój blog kojarzy mi się głównie ze smakołykami :)
Piękna rocznica ! Lubię u Ciebie bywać, więc pisz dalej :)
OdpowiedzUsuńMiłego dnia !!
Sto lat! Kolejnych lat blogowania, z przyjemnością się wszystko czyta, zdjęcia sa apetyczne! Uwielbiam tutaj wpadać. Kojarzysz mi się...na pewno z czymś słodkim :) chyba będą placuszki racuszki :) uwielbiam Twoje przepisy, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńOliwko! Sto lat! Gratuluję Tobie tej silnej woli, tego zapału, żeby przez tyle czasu dzielić się z nami swoimi myślami i swoimi pysznymi pomysłami.. I życzę, żeby się on nie wypalił tylko trwał trwał i trwał..
OdpowiedzUsuńCiach świetne sobie skombinowałaś.. Z takim to można świętować...
Co do skojarzenia, to gdy myślę 'Oliwka', mimochodem do mej świadości wbijają się Twoje trufelki kakaowe.. Swego czasu, gdy je zobaczyłem, obiecałem mamie, która jest na dukanie, że zrobię jej pyszny deser.. Po zrobieniu masy okazało się, że jest taka smaczna...że sam wszamałem całość łyżką. Chcąc zrobić jednak te kuleczki, zrobiłem drugą porcję masy, uturlałem trufelki...i znów wszystko zjadłem sam;))) I tak te trufle wżarły mi się w pamięć;)))
Wszystkiego Naj! Naj! Niech następny rok będzie słodki, kolorowy, pełen niezwykłych przygód, nowych smaków, zapachów i zapisanych myśli :) Cudowna propozycja ! Bardzo, bardzo odswiętna :)
OdpowiedzUsuńGratulacje z okazji blogowej rocznicy!
OdpowiedzUsuńTwój blog kojarzy mi się domowym ciastem drożdżowym. Przy nim można tak jak Ty ciepło myśleć i pisać o codzienności. Do tego oczywiście kubek kakao :) Może być na okiennym parapecie :)
Oliwka, wielkie Sto Lat dla Ciebie i bloga :)
OdpowiedzUsuńMilo mi sie czytalo Twoj wpis, taki otwarty, bez owijania! Wiem ze czasem nie da sie myslec o kilogramach ktorych mogloby byc mniej, ale gdy piszesz o tym jak cieszy Cie pieczenie, to chce sie myslec ze to musza byc dobre kilogramy bo daja radosc :))
Buziaki :*
Życzę Ci kolejnych wspaniałych wpisów i samych smakołyków na talerzu tych tuczących i tych dietetycznych. Życie jest za krótkie żeby sobie wszystiego odmawiać. A torcik wygląda super.
OdpowiedzUsuńSto lat- winszuję!
OdpowiedzUsuńBiorę ten mały kawałeczek ciasta - bo już późno:)