NA POCZĄTEK - O oliwce słów kilka

Moje zdjęcie
Cynamon i oliwka to moja historia. Moje życie zamknięte pośród garści myśli i przepisów, które ukazują mój kulinarny rozwój i podróż przez życie z kuchnią w tle. W to, co robię, staram się wkładać mnóstwo emocji; kiedy gotuję, angażuję się w to całkowicie i mogę powiedzieć, że cała reszta świata się nie liczy. Zapominam się w ważeniu składników, ubijaniu białek i zagniataniu ciasta drożdżowego. Daję się unieść kojącemu ciepłu piekarnika i zapachowi domowego chleba na zakwasie, który wyszedł spod moich dłoni. A dlaczego to wszystko? Bo kocham to, co robię. Kocham eksperymentować, kocham podążać za sprawdzonymi recepturami i - przede wszystkim - uwielbiam smakować jedzenie.

niedziela, 31 października 2010

Karaibska zupa z dynią i gigantyczne rozważania.

Dynia stała się ostatnimi czasy warzywem kultowym. Każdy chce dynię mieć i każdy chce dynię zjeść. Właściwie sama zastanawiam się, co jest przyczyną owego boomu na tego wdzięcznego, acz niesamowicie mdłego w smaku pomarańczowego potwora.

Może kusi wygląd?

Może to, że daje on przeogromne pole do popisu i eksperymentu?

Może uniwersalność?

Powiem szczerze, że nie znam prawdziwej przyczyny dyniowego szaleństwa ogółu - znam natomiast przyczyny własne. Jak to się zaczęło? Ano rok temu rozpoczęłam blogowanie (wyniki konkursu urodzinowego wraz z fotorelacją we wtorek) i akurat idealnie wpasowałam się w czas, kiedy królowała dyniowa akcja Bei; pomyślałam: dlaczego by nie spróbować? Może to akurat to?. Dodam jeszcze, że wcześniej warzywo to znałam jedynie z roli Halloweenowych upiornie śmiesznych latarenek. Wyruszyłam więc na poszukiwania; dodam, że bardzo trudne i żmudne to zajęcie, wszak w moim mieście, co miałam okazję zaobserwować już nie raz na targu, w warzywniaku, czy w ogóle w sklepach, ludzie nieskorzy są do eksperymentów i towary niezwykłe jak na polskie realia dostać jest bardzo trudno - graniczy to wręcz z cudem.

Pomimo przeciwności losu udało mi się jednak osiągnąć wymarzony cel; giganta przyniosłam do domu i od razu zabrałam się do pracy. W planie: zupa dyniowa i dyniowe ciasto. Jakże piękne i smakowicie to brzmi!

Cóż... brzmi. I to by było tyle.

Zeszłoroczne dyniowe eksperymenty wolę przemilczeć. Porażka, porażka, porażka. W dodatku taka, która wyryła się w mojej psychice na stałe i której czasem Rodzina żartobliwie-złośliwie nie omieszkuje mi wypomnieć. Za wcześnie dla mnie było. Bałam się wtedy pójść na całość i dodać czegoś od siebie; nie umiałam potrawom nadać wyrazu.

Choć zrazić mnie to naprawdę nietrudna sztuka i wystarczy mi sparzyć się raz, by zaprzestać prób, to w tym roku ponownie zdecydowałam, że muszę się w końcu przekonać, dlaczegóż wszyscy kochają dynię.

Już wiem. I wiem też, że co rok podczas sezonu kilka dań i deserów (!) z dodatkiem tego warzywa pojawi się na moim stole.

Jeżeli dyniowe przygody macie dopiero przed sobą poradzę Wam jedno - nie bójcie się eksperymentować z dynią samodzielnie, nie bójcie się dodawać jej charakteru wyrazistymi przyprawami i dodatkami. Sukces gwarantowany. :)

Karaibska zupa dyniowa
/znaleziona u Małgosi, zmodyfikowana nieznacznie


Składniki:
2 + 1 łyżki masła
1 duża cebula, grubo posiekana
2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
1 łyżeczka curry w proszku [użyłam Colombo]
2 średnie ziemniaki - obrane, grubo pokrojone
400 g dyni – obranej, grubo pokrojonej
ok. 750 ml bulionu warzywnego lub drobiowego
sól, pieprz do smaku
1 szkl. mleczka kokosowego

W garnku rozpuść 2 łyżki masła. Zeszklij na nim cebulę i czosnek. Dodaj curry - mieszając podgrzewaj ok. 1 min. Dorzuć ziemniaki i dynię – ponownie mieszając, smaż przez 1 minutę, tak, aby warzywa pokryły się masłem. Dolej bulion, dopraw do smaku solą i pieprzem. Doprowadź do wrzenia, gotuj na wolnym ogniu pod przykryciem, aż warzywa staną się miękkie (ok. 15 - 20 min.). Zdejmij z ognia. Zmiksuj blenderem. Dodaj mleczko kokosowe, wymieszaj i ponownie gotuj na wolnym ogniu kilka minut, aż składniki dobrze się połączą.

Smacznego!

Zupa smakuje po prostu rewelacyjnie. Mdławy, acz bardzo otwarty na wszelakie kulinarne eksperymenty, smak dyni jest idealnie dopełniony przez mleczko kokosowe i curry (czy też colombo), które nadają jej niepowtarzalnego charaktery. Zupa rozgrzewa, a zarazem orzeźwia. Polecam!

Przepis ten jest moim zwieńczeniem dla tegorocznego udziału w Festiwalu Dyni organizowanego przez Beę.



16 komentarzy:

  1. Porażka z dynią i Twoje tegoroczne dania to najlepszy dowód na to, aby nigdy się nie poddawać:)
    Zupa brzmi i wygląda pysznie!
    Uściski:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A dla mnie dynia nie jest mdła. No i muszę Ci powiedzieć, że tez zakochałam się w niej dzięki Bei. Zupę karaibską jedliśmy w tym tygodniu, chociaż nie wylądowała na blogu - nie zdążyła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta zupka jest pyszna, też ją robiłam:) Bardzo mi smakowała. No,ale o ile ja za dynią przepadam to moja rodzinka niekoniecznie. Jedyne co im smakowało to placki dyniowe na słodko i ciasto :)

    Pozdrowienia Oliwko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że ta zupa przypadła do gustu wielu osobom. Ja również niedawno ją robiłam. Wszystkim domownikom bardzo smakowała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehe moje początki z dynią też nie rokowały najlepiej.. Pierwszy raz, gdy miałem ją w ustach...nie dałem rady, wyplułem;) A teraz nie mam bardziej ukochańszego warzywa.. Tę zupkę też próbowałem.. Wyborna..

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kompletnie niedyniowa jestem...raz, że zdobyć to chyba tylko kradnąc z pola, dwa, że jakoś mnie nawet do niej specjalnie nie ciągnie...
    Na siłę próbować chyba nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. osobiście mam awersję do dyni, nie wiem dlaczego... ani kolor ani zapach ani smak do mnie nie przemawiają. raz robiłam dynię na Halloween i na tym zakończyłam wszelkie z nią kontakty :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja dynię traktuję dość neutralnie. po prostu gdy mam na nią ochotę to wtedy lubię :) zupka apetyczna!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa zupka - uwielbiam wszystkie zupki więc może skuszę się na coś takiego.
    Dynia jest dość ekonomiczna- kupimy/wyhodujemy jedną a przerobimy na kilka różnych sposobów - dla mnie to jeden z ważniejszych powodów jej popularności :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciesze sie, ze jednak sie w tym roku przekonalas do smaku dyni i do eksperymentowania z nia :)

    A zupa pyszna, potwierdzam :))

    Pozdrawiam serdecznie!

    PS. Pod jakim nickiem umiescic Cie w podsumowaniu?

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaytoon, taką zupę z dyni i mle czka kokosowego (z dodatekiem pora bodajże) widziałam w książce "Kuchnia karaibska") i pamiętam że zaznaczyłam sobie przepis ołówkiem a potem zapomniałam:)

    Co do zup dyniowych to ja jakoś dwa lata temu zaczęłam się z dynią zaprzyjaźniać ale rok temu na festiwal dyni chyba nie zdążyłam (a też zaczynałam bloga prowadzić jakoś wtedy:))

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. zupka zapowiada sie smakowicie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja odkryłam dynię na nowo sporo czasu temu.,Na nowo',bo przedtem traktowało sie ją tradycyjnie,jako dodatek w marynacie.I jeszcze z mlekiem i kluskami.
    TO DOBRZE,ŻE STAŁA SIE WARZYWEM KULTOWYM.zASŁUGUJE NATO.
    Zupa barzdo smaczna.Przetestowałam różne warianty zup z dynią.
    Fajnie,że też dołączyłaś do fanów dyni.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też odkryłam dynię rok temu podczas akcji u Bei, ale ja zakochałam się w niej od pierwszego spojrzenia. To trochę jak z cukinią i porem, pół życia żyłam bez, a teraz zawsze mam choć kawałek pod ręką.
    Dynia stanowi doskonałe dopełnienie potraw, świetny sposób na szybkie danie: trochę chili i curry i voila!, rewelacyjny dodatek kolorystyczny. Po prostu bomba nie dynia i już :)
    A taka zupę jadłam w tamtym roku, w tym roku podeszłam do tematu odmiennie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. ja też mam za sobą porażki dyniowe, ale w tym sezonie zaczęło się całkiem smacznie, u mnie zupa marokańska, teraz chyba spróbuję karaibskiej - dla porównania:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...