Niechętnie, zatrzymując każdą sekundę, opuszczam stopy w ciepłych skarpetach na miękki dywan
Zerkam od niechcenia za okno i... wszystko traci znaczenie
Siadam na parapecie, owinięta kocem, i zastygam oniemiała
W tym samym rytmie co ja niebo budzi się ze snu
>klik< (warto!)
Jego podstawę pokrywa malinowa smuga rodzącego się na nowo słońca
Powyżej majaczy wspaniały odblask pomarańczowych porannych promieni
Później mamy już żółty odcień; jesienią identyczny jak ten odpowiedni liściom złocącym się na drzewach
Górne partie nieboskłonu jeszcze nie mają pewności, czy już czas odpędzać swoje nocne sny - z ociąganiem, bez pospiechu, coraz to wyżej, odrzucają poły swego granatowego płaszcza pokrytego szatą chowających się przed ciepłym światłem zimnych gwiazd
Gdzieś w oddali majaczy jeszcze senny księżyc
Zatapiam oczy w nieskończonej przestrzeni przede mną
I nagle wschodzi Ono, w całej swojej okazałości; o idealnie okrągłym kształcie, o kolorze niczym soczysta pomarańcza (niczym jesienna dynia)
Budzę się z oczarowania, przecieram uwiedzione wspaniałym widokiem oczy
Coraz trudniej będzie rankiem wstawać, ale dla takiego widoku warto; zawsze...
Pumpkin knots
/zmodyfikowany przepis stąd
Składniki na 10 bułeczek:
1/2 szklanki puree z dyni*
20 g świeżych drożdży
1/2 szklanki ciepłego mleka
3/4 łyżeczki soli
1 płaska łyżeczka cukru
1,5 szklanki mąki pszennej + 1 szklanka mąki kukurydzianej (lub 2,5 szklanki mąki pszennej)
Mleko odrobinę podgrzej. Rozmieszaj w nim rozkruszone drożdże. Wymieszaj z dynią i cukrem Wszystkie składniki wymieszaj trzepaczką, a następnie dodaj mąkę i sól. Zagnieć elastyczne ciasto (ok 5 min), przykryj je ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na ok 45 min, albo do czasu aż podwoi objętość.
Kiedy ciasto wyrośnie, podziel je na 10 części i z każdej z nich uformuj długi na ok 15 cm wałeczek. Na jego środku zawiąż supełek, a następnie wystające końce zawiń - jeden pod spód, drugi na wierzch bułeczki i dociśnij do środka. Bułeczki układaj na podsypanej mąką blasze i zostaw do wyrośnięcia na ok 30 min.
Włóż je do nagrzanego piekarnika i piecz w temperaturze 200 stopni ok 15 min.
* puree z dyni przygotowujemy poprzez:
1) ugotowanie pokrojonej w kostkę dyni na parze do miękkości (ok. 40 minut)
2) "pieczenie" dyni do miękkości na najwyżej mocy mikrofalówki (ok. 15 minut)
3) upieczenie przekrojonej dyni (ze skórką) w piekarniku, w 180 st. C do miękkości (ok. 50-60 minut)
Smacznego!
Bułeczki naprawdę świetnie smakują; są puszyste, ale absolutnie nie puchate czy nadmuchane; z rozkosznie chrupiącą skórką. Dynia nadaje im nie tylko cudnego koloru (choć moje nie miały zbyt intensywnej barwy, wszak moje warzywko kolorem nie grzeszyło), ale i sprawia, że jak na wypiek drożdżowy doskonale zachowują świeżość drugiego dnia.
Tym przepisem rozpoczynam moją serię dyniowych przepisów, zainspirowanych Festiwalem Dyni organizowanym po raz kolejny przez niezastąpioną Beę.
A na koniec przypominam o konkursie!





Fajniutkie te bułeczki Oliwko, jak ładnie zawinięte :))
OdpowiedzUsuńPozdrowienia:)
urokliwe! i ten kolorek...
OdpowiedzUsuńŚliczne supełki, fajne to porównanie dyni do jesiennego słońca. A wstawać co raz trudniej, oj trudniej. Chociaż mnie prędzej skusiłyby świeże bułeczki niż najpiękniejszy nawet widok ;)
OdpowiedzUsuńwspaniały kształt mają te buleczki ;)
OdpowiedzUsuńWidziałam te węzełki kilka dni temu i nie dają mi spokoju. :)
OdpowiedzUsuńcudowne!
OdpowiedzUsuńu r o c z e !
szczęka mi opadła.
Oliwko,Ty ranny ptaszku!
OdpowiedzUsuńA dyniowe zawijańce pyszne i piękne.Oj, jak bym zjadła...
Ja w lecie miałam fioletowe niebo... Wiem, jakie to śliczne mieć niebo inne niz niebieskie :) A bułeczki bardzo mi sie podobają. Takie inne niż wszystkie.
OdpowiedzUsuńNo no, jakie śliczne zawijaski.. Spróbowałbym..nawet teraz, mimo późnej pory.. Takim smakołykom nigdy nie mogę się oprzeć...
OdpowiedzUsuńMaluszku, jak Ty ładnie o tym słońcu tutaj...:) A bułeczki "knociki" wyglądają uroczo:) Moja dynia NIEBAWEM ZACZNIE PROSIĆ O ZMIŁOWANIE...,bo zrobi jej się za ciepło w domu. Musze się nią zająć. Dobrych snów:)
OdpowiedzUsuńale sliczne zrobilas buleczki, urocze sa te zawijaski:)
OdpowiedzUsuńna sniadanko to bym bardzo chetnie zjadla taka buleczke, mniam:)
To ja porywam jedną bułeczkę i znikam.....:)
OdpowiedzUsuńtakie bułeczki z chęcią zjadłabym na śniadanie z morelowym dżemem :)
OdpowiedzUsuńRzeczywiście poranki są teraz takie wyjątkowe! A bułeczki przeurocze - mam jeszcze kawałek dyni i wciąż zastanawiam się na który przepis go przeznaczyć... eh
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Mniam, wspaniałe supełki :)
OdpowiedzUsuńMajanko dziękuję!
OdpowiedzUsuńMałgo oj tak, kolorek niezmiennie zachwyca. :)
Karolino ja tam lubię po równo i jedno, i drugie. Chociaż, niestety, częściej mam do czynienia z pysznym jedzeniem, niż pięknymi widokami...
Emmo a to tylko chwila, moment...
Karolino i mnie spokoju nie dawały; po kilku dniach siedziały w piekarniku. Może i u Ciebie tak będzie?
Karmelitko to podnoś szybko z podłogi! Musisz mieć czym rozgryzać smakowitości. ;))
Amber ja to raczej sowa; ranny ptaszek, to z przymusu, niestety.
Kuchareczko pamiętam tamto zdjęcie u Ciebie. Piękne, piękne! A po kilku dniach ja mogłam się takim cudem cieszyć, wiesz?...
Spencerze skąd ja to znam?... ;))
Ewelinko jeśli tylko duża jest, to i te bułeczki są jak najbardziej warte uwagi. :)
Ago bez problemu! Wystarczy upiec wieczorem, a na drugi dzień smakują właściwie równie dobrze.
Szarlotku porywaj, porywaj. Ale nie musisz znikać tak szybko! :)
Paulo morelowego niestety pod ręką nie miałam i zajadałam z samym masłem...
Natalio myślę, że do takich bułeczek warto! Albo do dwóch innych propozycji, które już wkrótce się u mnie pojawią.
Turlaczku oj wspaniałe, wspaniałe...
Pozdrawiam!
Oliwko, cudowne te zawijaski :)
OdpowiedzUsuńA to zdjęcie z masełkiem przemawia do mnie i to jak!
pozdrawiam serdecznie!
Widzę, że lubisz pleść (bułki oczywiście).
OdpowiedzUsuńUrodziwe bardzo.
Ściskam