NA POCZĄTEK - O oliwce słów kilka

Moje zdjęcie
Cynamon i oliwka to moja historia. Moje życie zamknięte pośród garści myśli i przepisów, które ukazują mój kulinarny rozwój i podróż przez życie z kuchnią w tle. W to, co robię, staram się wkładać mnóstwo emocji; kiedy gotuję, angażuję się w to całkowicie i mogę powiedzieć, że cała reszta świata się nie liczy. Zapominam się w ważeniu składników, ubijaniu białek i zagniataniu ciasta drożdżowego. Daję się unieść kojącemu ciepłu piekarnika i zapachowi domowego chleba na zakwasie, który wyszedł spod moich dłoni. A dlaczego to wszystko? Bo kocham to, co robię. Kocham eksperymentować, kocham podążać za sprawdzonymi recepturami i - przede wszystkim - uwielbiam smakować jedzenie.

poniedziałek, 25 października 2010

Pumkin knots (bułeczki dyniowe) i niebo w kolorze pomarańczy.

Wczesnym rankiem przecieram zaspane oczy

Niechętnie, zatrzymując każdą sekundę, opuszczam stopy w ciepłych skarpetach na miękki dywan

Zerkam od niechcenia za okno i... wszystko traci znaczenie

Siadam na parapecie, owinięta kocem, i zastygam oniemiała

W tym samym rytmie co ja niebo budzi się ze snu

>klik< (warto!)

Jego podstawę pokrywa malinowa smuga rodzącego się na nowo słońca

Powyżej majaczy wspaniały odblask pomarańczowych porannych promieni

Później mamy już żółty odcień; jesienią identyczny jak ten odpowiedni liściom złocącym się na drzewach

Górne partie nieboskłonu jeszcze nie mają pewności, czy już czas odpędzać swoje nocne sny - z ociąganiem, bez pospiechu, coraz to wyżej, odrzucają poły swego granatowego płaszcza pokrytego szatą chowających się przed ciepłym światłem zimnych gwiazd

Gdzieś w oddali majaczy jeszcze senny księżyc

Zatapiam oczy w nieskończonej przestrzeni przede mną

I nagle wschodzi Ono, w całej swojej okazałości; o idealnie okrągłym kształcie, o kolorze niczym soczysta pomarańcza (niczym jesienna dynia)

Budzę się z oczarowania, przecieram uwiedzione wspaniałym widokiem oczy

Coraz trudniej będzie rankiem wstawać, ale dla takiego widoku warto; zawsze...

Pumpkin knots
/zmodyfikowany przepis stąd


Składniki na 10 bułeczek:
1/2 szklanki puree z dyni*
20 g świeżych drożdży
1/2 szklanki ciepłego mleka
3/4 łyżeczki soli
1 płaska łyżeczka cukru
1,5 szklanki mąki pszennej + 1 szklanka mąki kukurydzianej (lub 2,5 szklanki mąki pszennej)


Mleko odrobinę podgrzej. Rozmieszaj w nim rozkruszone drożdże. Wymieszaj z dynią i cukrem Wszystkie składniki wymieszaj trzepaczką, a następnie dodaj mąkę i sól. Zagnieć elastyczne ciasto (ok 5 min), przykryj je ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na ok 45 min, albo do czasu aż podwoi objętość.

Kiedy ciasto wyrośnie, podziel je na 10 części i z każdej z nich uformuj długi na ok 15 cm wałeczek. Na jego środku zawiąż supełek, a następnie wystające końce zawiń - jeden pod spód, drugi na wierzch bułeczki i dociśnij do środka. Bułeczki układaj na podsypanej mąką blasze i zostaw do wyrośnięcia na ok 30 min.


Włóż je do nagrzanego piekarnika i piecz w temperaturze 200 stopni ok 15 min.


* puree z dyni przygotowujemy poprzez:
1) ugotowanie pokrojonej w kostkę dyni na parze do miękkości (ok. 40 minut)
2) "pieczenie" dyni do miękkości na najwyżej mocy mikrofalówki (ok. 15 minut)
3) upieczenie przekrojonej dyni (ze skórką) w piekarniku, w 180 st. C do miękkości (ok. 50-60 minut)


Smacznego!

Bułeczki naprawdę świetnie smakują; są puszyste, ale absolutnie nie puchate czy nadmuchane; z rozkosznie chrupiącą skórką. Dynia nadaje im nie tylko cudnego koloru (choć moje nie miały zbyt intensywnej barwy, wszak moje warzywko kolorem nie grzeszyło), ale i sprawia, że jak na wypiek drożdżowy doskonale zachowują świeżość drugiego dnia.

Tym przepisem rozpoczynam moją serię dyniowych przepisów, zainspirowanych Festiwalem Dyni organizowanym po raz kolejny przez niezastąpioną Beę.

A na koniec przypominam o konkursie!

18 komentarzy:

  1. Fajniutkie te bułeczki Oliwko, jak ładnie zawinięte :))
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne supełki, fajne to porównanie dyni do jesiennego słońca. A wstawać co raz trudniej, oj trudniej. Chociaż mnie prędzej skusiłyby świeże bułeczki niż najpiękniejszy nawet widok ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. wspaniały kształt mają te buleczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam te węzełki kilka dni temu i nie dają mi spokoju. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowne!
    u r o c z e !
    szczęka mi opadła.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oliwko,Ty ranny ptaszku!
    A dyniowe zawijańce pyszne i piękne.Oj, jak bym zjadła...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w lecie miałam fioletowe niebo... Wiem, jakie to śliczne mieć niebo inne niz niebieskie :) A bułeczki bardzo mi sie podobają. Takie inne niż wszystkie.

    OdpowiedzUsuń
  8. No no, jakie śliczne zawijaski.. Spróbowałbym..nawet teraz, mimo późnej pory.. Takim smakołykom nigdy nie mogę się oprzeć...

    OdpowiedzUsuń
  9. Maluszku, jak Ty ładnie o tym słońcu tutaj...:) A bułeczki "knociki" wyglądają uroczo:) Moja dynia NIEBAWEM ZACZNIE PROSIĆ O ZMIŁOWANIE...,bo zrobi jej się za ciepło w domu. Musze się nią zająć. Dobrych snów:)

    OdpowiedzUsuń
  10. ale sliczne zrobilas buleczki, urocze sa te zawijaski:)
    na sniadanko to bym bardzo chetnie zjadla taka buleczke, mniam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. To ja porywam jedną bułeczkę i znikam.....:)

    OdpowiedzUsuń
  12. takie bułeczki z chęcią zjadłabym na śniadanie z morelowym dżemem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzeczywiście poranki są teraz takie wyjątkowe! A bułeczki przeurocze - mam jeszcze kawałek dyni i wciąż zastanawiam się na który przepis go przeznaczyć... eh
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Majanko dziękuję!

    Małgo oj tak, kolorek niezmiennie zachwyca. :)

    Karolino ja tam lubię po równo i jedno, i drugie. Chociaż, niestety, częściej mam do czynienia z pysznym jedzeniem, niż pięknymi widokami...

    Emmo a to tylko chwila, moment...

    Karolino i mnie spokoju nie dawały; po kilku dniach siedziały w piekarniku. Może i u Ciebie tak będzie?

    Karmelitko to podnoś szybko z podłogi! Musisz mieć czym rozgryzać smakowitości. ;))

    Amber ja to raczej sowa; ranny ptaszek, to z przymusu, niestety.

    Kuchareczko pamiętam tamto zdjęcie u Ciebie. Piękne, piękne! A po kilku dniach ja mogłam się takim cudem cieszyć, wiesz?...

    Spencerze skąd ja to znam?... ;))

    Ewelinko jeśli tylko duża jest, to i te bułeczki są jak najbardziej warte uwagi. :)

    Ago bez problemu! Wystarczy upiec wieczorem, a na drugi dzień smakują właściwie równie dobrze.

    Szarlotku porywaj, porywaj. Ale nie musisz znikać tak szybko! :)

    Paulo morelowego niestety pod ręką nie miałam i zajadałam z samym masłem...

    Natalio myślę, że do takich bułeczek warto! Albo do dwóch innych propozycji, które już wkrótce się u mnie pojawią.

    Turlaczku oj wspaniałe, wspaniałe...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Oliwko, cudowne te zawijaski :)
    A to zdjęcie z masełkiem przemawia do mnie i to jak!
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Widzę, że lubisz pleść (bułki oczywiście).
    Urodziwe bardzo.

    Ściskam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...