26.02.
Pośród tłumu próbuję odnaleźć siebie
Daję się ponieść fali
Od czasu do czasu zerkam na otaczające mnie twarze pełne uśmiechu
Uśmiecham się i ja
Szczelnie otoczona, ale jakże wolna
Nie mogąca złapać oddechu, ale oddychająca pełną piersią
Zdzieram gardło
I Inni zdzierają gardła
Męczę stopy
I Inni męczą stopy
Przepełniona, przepełnieni energią
Swobodą
Radością w najczystszej postaci
Aromatyczna zupa marchewkowa z przyprawami i limonką
/przepis Billa Grangera z książki "Nakarm mnie"
Składniki:
2 łyżki oliwy z oliwek
2 cebule, pokrojone w kostkę
2 łyżeczki świeżo startego korzenia imbiru
2 ząbki czosnku, rozgniecione
1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
1 łyżeczka mielonej kurkumy [użyłam colombo]
1 1/2 łyżeczka mielonego cynamonu
1 kg marchewki pokrojonej w plastry
1,5 l bulionu
1 łyżeczka brązowego cukru
1 łyżka stołowa soku z limonki [dodawałam do smaku]
sól, pieprz, chilli, sumak
do podania: sumak, ew. gęsty jogurt
Na średnim lub dużym ogniu rozgrzej duży garnek i wlej do niego oliwę. Wrzuć cebulę i smaż powoli, co pewien czas mieszając, aż się zeszkli. Dodaj starty imbir, czosnek i przyprawy. Mieszaj przez kilka minut, aż wydzieli się aromat.
Dodaj marchew i bulion. Zagotuj, zmniejsz ogień i gotuj przez 30 minut - do momentu, aż marchew zmięknie.
Zestaw garnek z ognia, zmiksuj zupę na puree ręcznym blenderem. Do jeszcze gorącej wmieszaj cukier, sok z limonki oraz dopraw do smaku.
Zupę wlej do misek; podawaj z kleksem jogurtu posypaną z wierzchu sumakiem.
Smacznego!
Nieprawdopodobnie aromatyczna zupa, w której łączą się przeciwstawne smaki: słodycz marchewki i cukru, ostrość imbiru, chilli i czosnku, kwaskowatość limonki. Nie bójcie się dodawać do niej cynamonu. Absolutnie nie gryzie się z ideą zupy. Wręcz przeciwnie. Nadaje jej niepowtarzalny rys. Wyobraźcie sobie zapach, jaki rozchodzi się po domu, gdy na rozgrzaną patelnię wrzucicie wszystkie te wspaniałe przyprawy... Całość domyka kwaśna pikantność colombo (oczywiście jeśli go nie macie, nie rezygnujcie z tego przepisu! i bez niego będzie smakowity - choć mniej orientalny). Nieprawdopodobne uczucie, kiedy wszystkie te aromaty wiążą się w jedno najpierw w nosie, a następnie rozlewają się na języku aksamitną kremowością. Zupa jest cudownie gęsta; ja najbardziej lubię ją pić z ulubionego, szerokiego kubka. Doskonale smakuje w towarzystwie czosnkowych bułeczek. Ale o nich przy innej okazji...
NA POCZĄTEK - O oliwce słów kilka
- Zaytoon
- Cynamon i oliwka to moja historia. Moje życie zamknięte pośród garści myśli i przepisów, które ukazują mój kulinarny rozwój i podróż przez życie z kuchnią w tle. W to, co robię, staram się wkładać mnóstwo emocji; kiedy gotuję, angażuję się w to całkowicie i mogę powiedzieć, że cała reszta świata się nie liczy. Zapominam się w ważeniu składników, ubijaniu białek i zagniataniu ciasta drożdżowego. Daję się unieść kojącemu ciepłu piekarnika i zapachowi domowego chleba na zakwasie, który wyszedł spod moich dłoni. A dlaczego to wszystko? Bo kocham to, co robię. Kocham eksperymentować, kocham podążać za sprawdzonymi recepturami i - przede wszystkim - uwielbiam smakować jedzenie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


uwielbiam twarze pełne uśmiechu, wiesz?
OdpowiedzUsuńa odnajdywanie się pośród tłumu wcale nie jest takie proste, niestety.
rozgrzewające miseczki pełne smaków lubię też.
Zupa nie dość, że marchewkowa to z takimi przyprawami, no i jest kumin :)
OdpowiedzUsuńNiedawno robiłam dość podobną, bardziej w tajską stronę przyprawowo i z dodatkiem selera. Super sobie dają radę takie zwykłe warzywa z egzotycznymi dodatkami. Wyobrażam sobie, że zupa była przepyszna!
OdpowiedzUsuńI niech mi ktos powie, ze muzyka nie laczy ludzi :)
OdpowiedzUsuńZupa fantastyczna! Nawet takiej antymarchewkowej kreaturze jak ja sie podoba, a to juz cos.
Zupa wygląda bardzo smakowicie! Wierzę, że cynamon świetnie do niej pasuje. Ja zawsze dodaję odrobinę cynamonu do zupy pomidorowej. Jest o wiele lepsza! Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńSprawę marchewkowej muszę koniecznie raz jeszcze przemyśleć :) i zrobić do niej jeszcze jedno - może tym razem udane - podejście :)
OdpowiedzUsuńI cieszę się, że wrażenia po_sobotnie pozytywne :) oby więcej takich muzycznych sobót :)
Oliwka, to niesamowite, wlasnie Cie czytam i widze ze Ty czytasz mnie :-)
OdpowiedzUsuńKrzyczalas, spiewalas?
Rozbudzilas moja pamiec ta zupa - kiedys jadlam cos co nazywalo sie krem z marchewki, delikatne niesamowicie, slodkawe, z makaronem nalesnikowym, od lat planuje sprobowac sama - moze wreszcie! sciskam :)
Alez fajna zupa Oliwko! Strasznie mi się podoba takie połączenie:)
OdpowiedzUsuńMniam:)
pozdrawiam Cię:)
A marchewki i limonki jeszcze nie próbowałam. I suma też nie! Ale mam inne fajne przyprawy, pobawię się!
OdpowiedzUsuńPozdrawiwam:)
Lubię taką radość w najczystszej postaci - bardzo lubię. Zatęskniłam, bo od jesieni nie miałam okazji tak się radować...
OdpowiedzUsuńPycha zupka - a już wspomnieniem czosnkowych bułeczek narobiłaś mi wielkiego smaku.
Pozdrawiam Cię gorąco, Olivko!
o cynamonie do marchewkowej i pomidorowej to nie pomyślałam, dzięki za pomysł
OdpowiedzUsuńAż poczułam te aromaty.. lubię takie warzywne, pachnące orientem kremy.
OdpowiedzUsuńTakiej zupy jeszcze nie jadłyśmy. Kojarzy nam się z dzieciństwem :) Ale może czas odkryć ją na nowo, przy Twojej pomocy :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiamy ciepło
Oj to pięknie musiało być 26.02 Oliwka :)))
OdpowiedzUsuńA zupa taka jak lubię, z limonką, ach :)))
Serdeczności :)
Ha, a do mnie dzisiaj własnie przyszła cała paczuszka kuminu :)
OdpowiedzUsuńpodoba mi się ta aromatyczna zupa!
OdpowiedzUsuńJak na razie robiłam z pomarańczą, ale jak widać marchewkowa bardzo lubi cytrusowe połączenia.
OdpowiedzUsuńMarchewkowa radość!
OdpowiedzUsuńściski i buziaki :*
Ja to za taką zupę dałabym się posiekać i zdjęcie zupy pierwszy sort ,pozdrawiam
OdpowiedzUsuńwspaniała zupa, Oliwko. Uwielbiam zupy, wszelkiego rodzaju, a ta tak doprawiona...mmm. Ja zaraz zabieram się za kalafiorową:) Niech żyją zupy! A Twoją zrobię niebawem, tylko muszę zdobyć sumak. Ściskam
OdpowiedzUsuńJa ostatnio zdzieram gardło z wielką radością :) taka zupa byłaby dla niego prawdziwym balsamem, mniam.
OdpowiedzUsuńTą zupą trafiasz celnie w mój gust. Pycha!
OdpowiedzUsuńzupka bardzo pieknie sie prezentuje:) z taka iloscia przypraw musi smakowac super:)
OdpowiedzUsuńzupa z odrobiną limonki kiedyś skradła moje serce i już mam ochotę na powtórkę dzięki Tobie :)
OdpowiedzUsuńCiekawa zupa, ciekawa;)
OdpowiedzUsuńMarchewkowa to jedna z moich ulubionych zup, ale nie próbowałam jeszcze wersji tak aromatycznej :)
OdpowiedzUsuńjuż od dłuższego czasu planuję ugotować zupę marchewkową. myślę, że najwyższy czas się skusić :)
OdpowiedzUsuńJakie śliczne zdjęcia! Zupka też fajna:)
OdpowiedzUsuńNigdy nie próbowałam takiego połączenia, a czuje ze warto :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ;)
pyszna ta zupka, taka rozgrzewająca :)
OdpowiedzUsuńFajna ta marchewkowa radość :) Już od samego patrzenia od razu robi się cieplej i weselej:)
OdpowiedzUsuńsuper kolorek :)
OdpowiedzUsuńTo ja poprosze miseczke tej zupy :) Strasznie podoba mi sie jej kolor :)
OdpowiedzUsuńOjj...za taką pyszną aromatyczną zupkę wiele bym dała:)
OdpowiedzUsuń