Czasem bywa tak, że ktoś pokazuje u siebie recepturę, którą Ty od dawna masz na oku
Czasem w końcu bywa tak, że ktoś zupełnie przypadkiem przygotowuje coś, co gościło całkiem niedawno w Twojej kuchni
Wtedy myślisz sobie - "telepatia jak nic! Ciekawa sprawa..."
Właśnie w imię takich przypadków powstała idea sezonowej Kuchni do kwadratu, która comiesięcznie otwiera swoje podwoje i wpuszcza do swego zacisza mnie, cynamonową Oliwkę i ciasteczkową czytelniczkę, Asię z bloga Book me a cookie. Założenie jest proste - raz w miesiącu we własnych kuchniach przygotowujemy coś, co w swoim składzie zawiera sezonowe produkty, które w danym okresie rozkwitają pełnią aromatu.
W maju była to szarlotka z najlepszym rabarbarem: tutaj i tam
W czerwcu sernik z cudownie słodkimi truskawkami: tutaj i tam
Teraz, w lipcu zdecydowałyśmy się na
Wielki smak zaklęty w małych, okrągłych kapsułkach
Pokaleczone gałęziami nogi
Sprzedawane przy drodze słoiki pełne ciemnych perełek
Fioletowe sny

Jagody, zwane też borówkami
Lipcowe marzenie, które w połączeniu z letnią pogodą (emm... tak. bardzo letnią, szczególnie ostanio) nie może być niczym innym, jak lodami, czy też semifreddo, które mnie marzyło się od naprawdę bardzo dawna. Publikując tego posta, nie mam pojęcia,na jaki deser zdecyduje się Asia. Element zaskoczenia jest jednym z naszych punktów określających zasady Kuchni do kwadratu. Niespodzianki to przecież tak przyjemna sprawa!
Zapraszam was więc na kolejną osłonę Kuchni do kwadratu, czyli pory na sezon. Et voila! Przed wami...
Semifreddo z borówkami (lub innymi owocami jagodowymi)
/znalezione u Kornika
Składniki:
3 jajka
1 żółtko
1 szklanka drobnego cukru do wypieków [u mnie domowy cukier waniliowy]
2 szklanki śmietany kremówki (30-36%)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
2 szklanki mieszanych owoców [u mnie, zgodnie z ideą Kuchni do kwadratu, borówki. Amerykańskie, polskich nie zdążyłam już kupić, niestety...]
Do miski (najlepiej metalowej) wbij jajka wraz z żółtkiem, dodaj cukier i postaw na garnku z gotującą się na małym gazie wodą. Ubijaj masę przez około 10 minut, aż zgęstnieje i będzie ciepła. Następnie zdejmij ją z gazu i odstaw do wystygnięcia, co jakiś czas mieszając.
W tym czasie ubij na sztywno kremówkę. Dodaj wystudzoną masę jajeczną oraz ekstrakt; całość ubijaj przez chwilę. Delikatnie wrzuć owoce i przelej masę do keksówki wyłożonej folią aluminiową.
Wstaw do zamrażarki na kilka godzin lub noc, aż masa zastygnie.
Smacznego!
Puszyście kremowa, aksamitnie gładka masa, w której skrywają się zmrożone, fioletowo orzeźwiające kulki. Całość skąpana w obezwładniającym aromacie wanilii i subtelnym smaku śmietanki. Czy latem można wymyślić sobie coś pyszniejszego?...
Semifreddo najlepiej pokroić na porcje i podawać, gdy lekko się ociepli - wciąż będzie zmrożone, ale nieco bardziej miękkie. Dzięki temu owoce w nim zatopione dadzą się zjadać bez niepokoju o połamanie zębów. ;)) Oczywiście najpiękniej prezentuje się w plasterkach - niestety, mój nóż nie podołał zadaniu przekrojenia zamrożonych owoców, dlatego moje zjadaliśmy ze szklanek - jeżeli jednak Wy możecie poszczycić się posiadaniem sprzętu choć odrobinę wyższej jakości, bez wątpienia poradzicie sobie koncertowo.
W kwestii wyróżnienia: serdecznie dziękuję Annie, Justin & Dorothy i Maggie, które sprawiły mi naprawdę bardzo miłą niespodziankę! Przygotujcie się więc, że prócz konkursu, w czwartek dowiecie się siedmiu rzeczy na mój temat! ;))




Jakie ładne! I u mnie są: http://bookmeacookie.blogspot.com/2011/07/lipcowa-kuchnia-do-kwadratu-czyli-pora.html :)
OdpowiedzUsuńbuziaki Oliwko! :*
Pysznie wyglada to semifreddo! No i ma przewage nad lodami: nie trzeba go mrozic, mieszac, mrozic, mieszac i tak w kolko... A borowkom i jagodom trudno sie oprzec.
OdpowiedzUsuńwitam, zapraszam Cię do One Lovely Blog Award :)
OdpowiedzUsuńhttp://cheesecakesserniki.blogspot.com/2011/07/ciasto-marchewkowo-bananowe-vol-2.html
Jakie to cudne! Chętnie bym zjadła z jagódkami czy borówkami, mniam:)
OdpowiedzUsuńPiękne zdjecia Oliwko.
Pozdrawiam:)
Ale pyszności:)
OdpowiedzUsuńYhy.. polubiłabym:)
OdpowiedzUsuńPs: Oliwko, a czy dołączyłabyś się ze swoim semifreddo do jagodowej akcji?
http://waniliowachmurka.blogspot.com/2011/06/jagodowo-nam-iii-zapraszam.html
Pozdrawiam:)
Pysznie u Was. Na dodatek z moimi ulubionymi owocami.
OdpowiedzUsuń;)
Mmm..ależ one muszą być pyszne! A do tego takie proste! Kradnę przepis:)))
OdpowiedzUsuńPomysł z Kuchnią do kwadratu bardzo mi się podoba, a jeszcze tego nie napisałam :) W tym miesiacu padłam na kolana! Wspaniały przepis i zdjęcia! :)
OdpowiedzUsuńAle mi smaka narobiłaś:)
OdpowiedzUsuńMniamm... Wspaniałości... Cudownie apetyczne zdjęcia!
OdpowiedzUsuńPrzepis spisany do wypróbowania!
Pozdrawiam!!
To jest coś, co zdecydowanie za mną chodzi :)
OdpowiedzUsuńcudnie :) a borówki amerykańskie wprost uwielbiam :)
OdpowiedzUsuńOj, ja bardzo lubię takie zmrożone całe owoce w lodach! A jeszcze jeśli są to borówki to szczęscie.. do kwadratu :)))
OdpowiedzUsuńSerdeczności Oliwko :)
Cieszę się, że trafiłaś na mojego bloga, bo dzięki temu ja trafiłam do Ciebie i zobaczyłam ten przepis ;). Ostatnio jadłam coś podobnego w restauracji i obiecałam sobie, że zrobię w domu, więc ten przepis spadł mi z nieba :)
OdpowiedzUsuńTo lody dla takiego leniucha jak ja...nie trzeba miksować tysiąc razy. :)
OdpowiedzUsuńZjadłabym takie pyszności!
OdpowiedzUsuńBorówek najadłam się w tym roku jak nigdy! Ale prawie nic z nimi nie zrobiłam.. nawet jagodzianek :] Biorę kubeczek Twojego semifreddo, bo wygląda świetnie.
OdpowiedzUsuńw życiu nie hjadłam, ani nie robiłąm semifreddo ...ale kusisz mnioe nim, oj kusisz:) ....zwłaszcza, że ja uwielbiam wszystkie zimne desery:) pozdrawiam
OdpowiedzUsuń