Czasem bywa tak, że widzisz u kogoś przepis i od razu wiesz - "tak! muszę to zrobić"
Czasem bywa tak, że ktoś pokazuje u siebie recepturę, którą Ty od dawna masz na oku
Czasem w końcu bywa tak, że ktoś zupełnie przypadkiem przygotowuje coś, co gościło całkiem niedawno w Twojej kuchni
Wtedy myślisz sobie - "telepatia jak nic! Ciekawa sprawa..."
Czasem bywa tak, że ktoś pokazuje u siebie recepturę, którą Ty od dawna masz na oku
Czasem w końcu bywa tak, że ktoś zupełnie przypadkiem przygotowuje coś, co gościło całkiem niedawno w Twojej kuchni
Wtedy myślisz sobie - "telepatia jak nic! Ciekawa sprawa..."
Kuchnia do kwadratu, czyli pora na sezon - połączenie sił moich i Asi z bloga Book me a cookie, mający za zadanie wodzić na pokuszenie i promować ideę sezonowego gotowania rozkwita pełnią kolorów. Jakby na przekór schylającemu się ku końcowi latu; pierwszym opadłym z drzew liściom. Tak! Mnie ten fakt też ogromnie przeraził, kiedy podczas jednego z moich zwyczajowych spacerów po mieście natknęłam się na zeschłe szelesty pod stopami. Zbrązowiałe smutki czekające, aż zostaną zmiecione sprzed oczu rozmarzonych słońcem przechodniów przez dobrych ludzi, którzy chcieliby jeszcze choć przez chwilę zachować pozór letniej nieważkości.
A jako że do przerażającej idei września zostało jeszcze trochę czasu, wraz z Asią garściami pełnymi sierpniowych dobroci odpędzamy nadchodzącą szarość i dajemy się oczarować zmysłowości słonecznych, pomarańczowożółtoczerwonych moreli. Pozwalamy, by ich słodki sok spływał nam po nadgarstkach i brudził zwiewne sukienki (wspominałam Wam już o mojej do nich słabości?). A kiedy już prawie, prawie nacieszymy się ich świeżością (bo przecież nie sposób w pełni nasycić się krótkotrwałymi dobrociami lata), decydujemy się barbarzyńsko je zatopić. Zamknąć w kruchej (a może francuskiej? albo... przecież nie wiem jeszcze, jak pyszną otoczkę wymyśliła dla nich Asia - niespodzianka, niespodzianka!...) oprawie z ciasta.
W maju była szarlotka z najlepszym rabarbarem: tutaj i tam
W czerwcu sernik z cudownie słodkimi truskawkami: tutaj i tam
W czerwcu sernik z cudownie słodkimi truskawkami: tutaj i tam
A teraz, na pyszne pożegnanie lata...
Tarta sernikowa z morelami
Kruchy spód (z przepisu M. Roux):
250 g mąki tortowej
100 g zmiękczonego lekko masła; pokrojonego w kostkę
100 g cukru pudru przesianego przez sitko
szczypta soli
2 jajka w temperaturze pokojowej
Na stolnicy usyp górkę z mąki i zrób w niej wgłębienie, do którego wsyp cukier puder, sól i wrzuć masło. Wymieszaj składniki czubkami palców. Stopniowo zagarniaj mąkę do środka i mieszaj, aż ciasto zacznie tworzyć grudki.
Ponownie utwórz zagłębienie i wbij do niego rozbełtane jajka. Wyrabiaj czubkami palców, aż ciasto stanie się zwarte.
Gdy składniki dobrze się połączą, ugniataj wszystko dłońmi od gładkości. Z ciasta utocz kulę, owiń ją w folię spożywczą i włóż do lodówki na 1-2 godziny.
Ciasto rozwałkuj na stolnicy, podsypując mąką, a następnie przenieś do okrągłej formy o średnicy 26 cm. Ponakłuwaj widelcem.
Podpiekaj w piekarniku nagrzanym do 180 st. C przez ok. 15-20 minut, aż zezłoci się lekko.
Nadzienie serowe (przepis własny):
500 g serka śmietankowego (typu Philadelphia)
100 g cukru
1 op. cukru waniliowego
3 średnie jajka
ziarenka z 1 laski wanilii
kilka moreli
Serek utrzyj z cukrami. Następnie, miksując, wbijaj po jednym jajku. Na sam koniec dodaj ziarenka wyłuskane z wanilii.
Masę wylej na podpieczony spód. Na wierzchu ułóż pozbawione pestki i przekrojone na pół morele.
Piecz przez ok. 40-50 minut - aż wierzch stężeje.
Tartę zostaw na 10 minut w uchylonym piekarniku, a następnie wystudź całkowicie na blacie i włóż do lodówki na kilka godzin.
Chrupiące, miodowe migdały:
100 g płatków migdałowych
2 duże łyżki ulubionego miodu
skórka otarta z 1/2 cytryny
1 łyżka soku z cytryny
Składniki wrzuć do garnuszka i podgrzewaj, mieszając, przez kilka minut, aż miód równomiernie oblepi migdały, a całość nabierze karmelowej barwy. Zdejmij z ognia i przestudź. Powstałą posypką pokryj wierzch tarty.
Smacznego!
Pomysł na tartę, którą prezentuję Wam dzisiaj, zakiełkował w mojej głowie tuż po tym, jak zdecydowałyśmy się na temat sierpniowej Kuchni do kwadratu. Od dawna marzył mi się sernikowy, gładki krem otoczony oprawą z kruchego ciasta, a przy tym ożywiony rumieńcami moreli. Cała reszta łączyła się ze sobą na zasadzie analogii. Morele-migdały-miód-cytryna. Sernik-wanilia. I absolutna ponadczasowość kruchego spodu.
W pierwotnej wersji migdały miały tworzyć swoisty materac dla nadzienia. Niestety, wskutek rozkojarzenia przypomniałam sobie o nich dopiero wówczas, gdy tarta piekła od dobrych kilkunastu minut. Na naprawianie niedopatrzeń było zbyt późno.Materac zamienił się w pierzynkę. Pysznie chrupiącą i lśniąco przyjemną dla oka.
Smaki tarty dopełniają się nawet lepiej, niż początkowo przypuszczałam. Całość dostarcza smakowicie różnorakich wrażeń - od kruchości spodu, poprzez idealną gładkość sernika i miękką soczystość owoców, aż po migdałową, chrupiącą posypkę. Idealna mnogość faktur na chropowate zakończenie lata.





boska !
OdpowiedzUsuńNie mogłam się doczekać i wstałam rano, żeby zobaczyć :) Jest śliczna Oliwko! :)
OdpowiedzUsuńWygląda przepysznie:)
OdpowiedzUsuńTo na pewno nie są blogowe zaległości. Cudowna! :))
OdpowiedzUsuńTa tarta zdecydowanie wodzi na pokuszenie!
OdpowiedzUsuńCudowna, piekna i na pewno pyszna tarta Oliwko! Juz wyobrazam sobie jej smak. A zdjecia jak zwykle wodza na pokuszenie :))
OdpowiedzUsuńUsciski.
Patrząc na Twoją tartę myślę sobie, że chcę by lato trwało wiecznie! Doskonale Cię rozumiem, bo ja ostatnio, na pożegnanie lata zrobiłam tartę, przypominającą sernik na zimno z ricottą :)
OdpowiedzUsuńwspaniałe zdjęcia.. :) jak na nie patrzę to aż ślinka cieknie i myślę sobie, że zjadłabym takiej tary do dzisiejszej kawki :)
OdpowiedzUsuńSame pyszne rzeczy w niej... Morele. Ser. Migdałowa pierzynka- tutaj rozbudziłaś na maksa moją wyobraźnię! :D
OdpowiedzUsuńPS. Zachęcam do polubienia mojego bloga na facebooku :)
http://www.facebook.com/pages/Kulinarne-igraszki/236691536374143
Boska! Aż zjadłabym jeden kawałek, mimo, że jestem dopiero co po obiedzie. Mmm...
OdpowiedzUsuńfajna sprawa, takie wspólne, choć w rożnych miejscach, pieczenie :)
OdpowiedzUsuńa tarta super :)
cudownie wyglada, tak slonecznie...:) i takie cudenko musi smakowac przepysznie:)
OdpowiedzUsuńte miodowe migdały ujęły moje kulinarne serce!
OdpowiedzUsuńjaka przepyszna, późno-letnia tarta!
OdpowiedzUsuńJuż czuję ten aromatyczny zapach;)
OdpowiedzUsuńBosko wygląda!
OdpowiedzUsuńPołaczenie wszystkich wspaniałch smaków. To lubię :)
OdpowiedzUsuńOliv, jak z morelami to biorę w ciemno! A te chrupiące migdały to przemawiają do mnie wyjątkowo:)
OdpowiedzUsuńCud - miód - morele...! Olivko:)
Wspaniała!:)
OdpowiedzUsuńGenialna... I zdjęcia piękne, cudowne, wspaniałe, nie do opisania po prostu!
OdpowiedzUsuńpołączenie tarty i sernika musiało wyjść wyśmienite :)
OdpowiedzUsuńPiękna i pyszna :)
OdpowiedzUsuńOliwko, sernik wygląda tak,że dech zapiera...fantastyczne połączenie !
OdpowiedzUsuńAleż smakowite wydanie "kwadratowej kuchni" - dla mnie rewelacja i musisz mi obiecać,że dostanę kawałek;D
OdpowiedzUsuńUściski!
Ty wiesz co?
OdpowiedzUsuńMarzę o niej! Chociażby o maluteńkim kawalątku!
Zachwycające zdjęcia.
OdpowiedzUsuń