731 dni
Tyle właśnie czasu spędziłam tutaj, z Wami, na Cynamonie i oliwce. Kiedy zakładałam tego bloga, nawet nie przypuszczałam, że stanie się tak integralną częścią mojej codzienności, że zacznie znaczyć dla mnie tak wiele.
23 października 2009 po prostu kliknęłam „ok” i… bum! Kolejny kulinarny kącik w sieci. Na początku zupełnie nieskładny, z bylejakimi zdjęciami pstrykanymi z komórki i nieskomplikowanymi przepisami. Z moim niedoświadczeniem, z mnóstwem piętrzących się w kuchni porażek. Pełen za to dobrych chęci i pasji, która z dnia na dzień wzrastała coraz bardziej. O moich początkach, o tym, co skłoniło mnie do jego założenia, pisałam rok temu, dlatego teraz nie będę Was zanudzać ponownie.
Bo może zaglądacie do mnie regularnie? A może trafiliście tu zupełnie przypadkiem? Tego nie mogę wiedzieć, ale mam nadzieję, że czujecie się tu komfortowo. Wszak staram się, by Cynamon i oliwka był kącikiem przytulnym, takim, do którego warto wracać. Czasem wychodzi mi to lepiej, czasem gorzej. Ale na pewno z każdym kolejnym postem czuję postępy. Uczę się na własnych błędach. Rozwijam. Kiedyś chciałabym pójść na kurs profesjonalnej fotografii, żeby przestać „pstrykać” na wyczucie (dosyć słabe). Mam marzenie, by uczestniczyć w kursie cukierniczym. Ale to wszystko odległe plany, które, mam nadzieję, kiedyś odbiją się na jakości bloga. Bo przecież z nim nie chcę się rozstawać jeszcze przez wiele lat!
Jak wiadomo Cynamon i oliwka nie istniałby, gdyby nie Wy, moi drodzy, Wy, którzy wspieracie mnie, piszecie do mnie i wysyłacie mi tak wiele pozytywnej energii. Wspaniale mieć świadomość, że to, co robisz, nie trafia w eter, że jest gdzieś tam Ktoś, dla kogo warto próbować, warto wspinać się na kolejne szczeble kulinarnej sztuki. Dlatego dziękuję Wam z całego serca!
Przez te dwa lata i jeden dzień nauczyłam się nieprawdopodobnie dużo, bardzo się zmieniłam. Nabrałam swobody w kuchni. Pamiętam jeszcze, jak na początku wszystko odmierzałam co do miligrama, ściśle stosowałam się do pojedynczego słowa, każdy przepis biorąc dosłownie. Teraz, po całym tym czasie odkryłam w sobie eksperymentatorskiego ducha - uwielbiam dodawać do sprawdzonych receptur dodać moją własną cząstkę, choćby to miała być zaledwie szczypta jakiejś przyprawy. Zdarza mi się tworzyć pyszności (nie zawsze. ;) od podstaw. Oczywiście, że zdarzają mi się wpadki, ale czyż nie na błędach człowiek się uczy? I czyż nie sprawia frajdy szukanie proporcji idealnych?
Uff... Dotrwaliście do tego momentu, moi drodzy? Jeśli tak, to na koniec powiem Wam, że mam nadzieję, iż Cynamon i oliwka dalej będzie się rozwijał, że zawsze będę miała dla niego czas i że zawsze będziecie mieli ochotę tu zaglądać. Raz jeszcze Wam dziękuję, kochani. Oby do następnych urodzin!
Tęczowy tort z masą kokosową
Składniki ciasta (6 blatów) (z tego przepisu):
5 białek
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
4 łyżeczki proszku do pieczenia
pół łyżeczki soli
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Przesiej mąkę, proszek do pieczenia, sól.
Masło umieść w misie miksera i zmiksuj na gładką, puszystą masę. Dodawaj stopniowo cukier, cały czas miksując. Białka, jedno po drugim i miksuj.
Do zmiksowanej masy maślanej dodawaj na zmianę mleko i składniki suche, miksując do połączenia składników.
Ciasto zważ, a otrzymany wynik podziel na 6. Każdą część ciasta umieść w osobnej miseczce. Dodaj barwniki: fioletowy, niebieski, zielony, żółty, pomarańczowy, czerwony. Wymieszaj dokładnie z ciastem, do otrzymania jednolitej barwy.
Ciasto przełóż do 6 foremek (tortownic lub jednorazowych foremek aluminiowych) o średnicy 21 cm-23 cm i piecz około 15 - 20 minut w temperaturze 190ºC, do tzw. suchego patyczka.
Składniki masy kokosowej (receptura własna):
700 ml śmietanki 30%
250g wiórków kokosowych
200g białej czekolady
1 łyżka ekstraktu waniliowego
ew. usztywniacz do śmietany w odpowiedniej ilości
Czekoladę rozpuść w kąpieli wodnej i ostudź. Śmietanę ubij (z usztywniaczami). Dodaj czekoladę i ekstrakt waniliowy. Dosyp wiórki i wymieszaj.
Poszczególne blaty ciasta przekładaj kremem:
blat fioletowy połóż na paterze i posmarować kremem,
następnie to samo uczyń z niebieskim, zielonym, żółtym, pomarańczowym, a na końcu czerwonym. Wierzch i boki tortu również pokryj warstwą kremu. Udekoruj wedle uznania.
Cały tort schładzaj w lodówce przez minimum 3 godziny.
Smacznego!
Tort przygotowałam w wersji dużej i był on prezentem urodzinowym oraz miniaturkę, żeby móc pokazać Wam jego naprawdę uroczy przekrój. Miałam jednak zbyt mało masy, by miniaturkę wypełnić odpowiednią ilością kremu - zapewniam Was więc, że wersja podstawowa będzie wyposażona w bardziej odpowiednie, pyszne ilości.
Wygląda przepięknie i naprawdę pysznie smakuje. Ekstrakt waniliowy na bazie alkoholu dodaje mu nieco charakteru, ale w gruncie rzeczy jest to bardzo niewielka ilość, dlatego myślę, że dzieci bez problemu mogą go jeść. Jeśli jednak się boicie, zawsze ten dodatek możecie pominąć.
Rainbow cake niezmiennie robi ogromne wrażenie i budzi powszechny zachwyt. Smakuje naprawdę dobrze i łatwo się go przygotowuje. Będzie idealny na każde przyjęcie, nie tylko dla dzieci. Polecam Wam go gorąco.
*Uwagi na temat barwników (od Doroty):
Używamy barwników w żelu, barwniki w płynie się nie nadają. Do każdej części ciasta należy dodać około 1 - 1,5 ml barwnika (bardzo mało). Najlepiej użyć żeli w kubeczku. Pomyślcie o tym, by nie kupować wszystkich 6 kolorów, ponieważ żele są ogromnie wydajne. Wystarczy kupić podstawowe kolory: żółty, niebieski, czerwony. Kolor drugorzędny czyli pomarańczowy można otrzymać mieszając odrobinę żółtego i czerwonego, kolor fioletowy - mieszając czerwony i niebieski, wreszcie zielony - mieszając niebieski i żółty. Kolor ciasta po dodaniu barwnika zazwyczaj nie odzwierciedla koloru po upieczeniu. Kolory po upieczeniu wychodzą bardziej żywe i ciemne.
(kilka słów ode mnie)
Ja użyłam barwników do pieczenia w tubce. Mało wydajnych, dających słaby, pastelowy kolor. Zdecydowanie Wam ich nie polecam. Warto pomyśleć wcześniej o tym, że planujecie upiec tego typu tort i zamówić barwniki w sklepie internetowym. Starczą Wam na dłużej i dadzą dużo lepsze efekty.






26 komentarzy:
Ten tort zawsze poprawia mi humor - i nawet w takiej pastelowej wersji wywoluje usmiech.
Wszystkiego najsmaczniejszego i kolejnych udanych lat blogowania, Oliwko!
Oliwko, bo kuchnia to doświadczenie, wzloty i porażki..., które są nieodłączna częścią całości. Cudownych doświadczeń zatem , Kochana i cały czas radości z tworzenia:)
Gorąco Cię pozdrawiam, a tortem częstuję się z radością, bo dawano już "ostrzę na niego zęby":)
Tort wygląda cudownie! :)
Czy ta masa kokosowa jest taka,
że można nią także udekorować wierzch torta
rękawem cukierniczym i zrobić rozetki na wierzchu?
Podoba mi się ta zmiana o kokosowym smaku! :)
Najlepszego! Miłych następnych roczków! Pyszny torcik!
Superpozytywny torcik! Kolejnych optymistycznych i kolorowych dni blogowania Ci życzę :). Najlepszego z okazji kolejnej rocznicy!
wszystkiego dobrego z okazji drugich urodzin :), a pastelowy torcik uroczo wygląda
Oliwko Kochana, życzę wszystkiego co najlepsze na drugie urodziny Twojego bloga :))
Bardzo lubię do Ciebie zaglądać:))
Tort przepiękny zrobiłaś! Śliczne kolory:)
Pozdrawiam.
Przyznam, że ten tort wydał mi się trochę kiczowaty, ale dla mnie w pastelowych kolorach wygląda obłędnie.
Uwielbiam Tu być. Uwielbiam Twoje słowa na początku każdego posta, uwielbiam przepisy i zdjęcia.
Życzę każdego jubileuszu tak słodkiego, jak ten tort.
Ściskam.
;)
Cudak taki kolorowy. Przypadkiem trafiłam do ciebie i... cóż zauroczyło mnie twoje blogowanie, jakos tak tutaj u ciebie ciepło i przyejmnie ;) O ile w wirtualnym świecie tak może być :)
Tort tęczowy moje małe marzenie, które kiedys upiekę. Gratuluje 2 lat ;)
Życzę wielu inspracji i wielu "pysznych" lat na blogu... Uwielbiam odwiedzać twojego bloga, masz niesamowita wrażliwość i swietne przepisy!....nie zmieniaj się :)
Tort wygląda niesamowicie i te gwiazdki-boskie.:)
Życzę mnóstwa pomysłów na gotowanie przepysznych ciast,tortów i innych smakołyków!Także życzę kolejnych lat blogowania.:)
Pozdrawiam,
Ola.
Gratuluję rocznicy :) życze udanych kulinarnych eksperymentów i radości z dalszego blogowania,, pozdrawiam serdecznie :)
Wszystkiego NAJ Oliwko! Nie mam pojecia dzisiaj jak do Ciebei trafilam, ale pewne jest ze tego nei zalje :D Pozdrowien moc, pastelowych :)
winszuję!
:))
Yummy & Tasty
Oliwko! Urodzinowe uściski! Dobrze, że jesteś;)
Sto lat!
Będę z Tobą do niewiadomokiedy :)
Dziękuję Wam kochani za wszystkie ciepłe słowa! Nawet nie wiecie, jaką przyjemność mi nimi sprawiacie...
Doriku masa (z dodatkiem fixów) jest bardzo gęsta, ale niezbyt gładka, możesz spróbować wycisnąć z niej rozetki, ale do ozdoby może warto ubić jeszcze odrobinę śmietany z usztywniaczem i nią udekorować całość?
Pozdrawiam!
Kochana kolejnych tak wspaniałych lat zyczę:) ja, mimo iż nie zawsze sie odzywam, to czytam Cię regularnie i uwielbiam:) pozdrawiam
Tort wygląda rewelacyjnie..moje zdolności jednak raczej nie pozwolą na zdublowanie go;)
Pozdrawiam
J.
P.S. Sama się wybieram na kurs fotografii..od dwóch lat chyba;-)
troszke spoznione... ale wszystkiego najlepszego !!! i jeszcze wiecej takich pysznych propozycji:)
a takim kolorowym torcikiem to bym sie poczestowala z checia:)
świetny torcik, urocze gwiazdki. Nawet pomimo nienajlepszych barwników wyszło świetnie.
Pozdrawiam
Monika
www.bentopopolsku.blogspot.com
Masa kokosowa z dodatkiem białej czekolady mnie urzekła;)
Od niedawna odwiedzam Twojego przytulnego bloga i...jestem pełna podziwu dla domowych przepisów,inspirujących słów.
I też chciałabym odbyć profesjonalny kurs fotografii;)
No to za rok niech znowu niech będą życzenia! :)
ps. Oliwko, masz bardzo fajny kubek - widzę oczami wyobraźni jakąś fajną zupę - krem w nim ;)
pozdrawiam!
serdecznie gratulujemy urodzin i życzmy wielu kolejnych :) Świetny torcik!
Dwa lata? No, to już jest ładny wynik! Oby blog dalej rósł w siłę - bardzo lubię jego (Twoją) delikatność, łapanie ulotnych chwil i subtelności świata.
wspaniały tort
Prześlij komentarz