Lepka czerwień
strużką
kroplami
Jeszcze Żyję
Gdzieś na skraju świadomości
pomiędzy wierszami
Rozpływam w kroplach
grudniowego deszczu
Śnię
marzenia
Muffinki czekoladowo-bananowe
/przepis Nigelli Lawson z książki "Kuchnia. Przepisy z serca domu."
Składniki:
3 bardzo dojrzałe lub przejrzałe banany
125ml oleju roślinnego
2 jajka
100g jasnego cukru trzcinowego
225g mąki pszennej
3 łyżki kakao najlepszej jakości, przesiane
1 łyżeczka sody oczyszczonej
Piekarnik rozgrzej do 200 st. C i wyłóż blaszkę do muffinek papierowymi foremkami.
Rozgnieć banany widelcem lub w mikserze. Nadal rozgniatając i miksując, dodaj olej, a następnie jajka i cukier. Wymieszaj mąkę, kakao i sodę oczyszczoną. Dodaj suche składniki, lekko ucierając, do bananów i reszty.
Przełóż masę do przygotowanych foremek. [Ja całość posypałam dodatkowo kruszonką.] Piecz w nagrzanym piekarniku przez 15-20 minut, aż muffinki przyrumienią się i wyrosną. Odstaw w formie, by nieco przestygły, a potem przełóż na metalową kratkę do całkowitego wystudzenia.
Smacznego!
Muffinki są wilgotne i cudownie mięciutkie. Banan nie gra w nich pierwszych skrzypiec, jest raczej tłem dla czekoladowego aromatu, który cudownie roztacza się nad każdą babeczką. Czarny miąższ ciasta otuliłam skorupką z fantastycznie maślanej kruszonki. Całość nie jest zbyt słodka, dlatego jeśli komuś brakowałoby czekoladowości lub słodyczy, może posmarować każdą połówkę dodatkowo kremem czekoladowym. Albo po prostu dosypać nieco cukru do ciasta. Pycha!




Wyglądają jak małe słodkie bułeczki :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko bo za oknem śnieg...brrr... :)
Robiłam są pyszne. A wiersz podobny do "ORH+" z nowej płyty Comy.
OdpowiedzUsuńPOzdrawiam
Ania
Piękne są te muffiny, czekoladowo-bananowe - przepyszne Oliwko.
OdpowiedzUsuńPozdrowienia:)
One są po prostu znakomite. Koniecznie muszę upiec coś bananowego ;)
OdpowiedzUsuńCudny kolor, boska konsystencja, no i ta zaskakująca kruszonka - dla prawdziwej czekoladoholiczki - RAJ !!! :D
OdpowiedzUsuńUuuu, soczyście czekoladowe muffiny :] Taką jedną można zaspokoić potrzebę słodkości na cały dzień :D Na leniwy poranek z nogami zarzuconymi na pufę i kubkiem kakao w ręku, w towarzystwie jakieś przyjemnej disneyowskiej bajeczki ^^
OdpowiedzUsuńMuffiny piekne. Trzymaja przy zyciu.
OdpowiedzUsuńI piekłąm je i jadłam ...są po prostu boskie ...a Ty z tą kruszonką miałaś świetny pomysł:)
OdpowiedzUsuńMarta pisze;
OdpowiedzUsuńmuffinki w piekarniku,pięknie rosną,a jak pachną.....Oliwko,w rewanżu podaję Ci adres bloga,gdzie znalazłam przepis na pyszna chałkę do jesiennej herbatki i fajne zdjęcia pozdrawiam
Jak zwykle niesamowicie smakowicie to wygląda, mniam :)
OdpowiedzUsuńmniam mniam. koniecznie wypróbuję!
OdpowiedzUsuńpolaczenie bananow i czekolady batdzo lubie, a jeszcze w babeczkach to wprost uwielbiam:)
OdpowiedzUsuńwyglądają tak niesamowicie, że przełykam ślinke raz po raz. Wilgotne, bogate i wyobrażam sobie już ten ich smak.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam słonecznie (u mnie dziś słonko :) )
Monika
www.bentopopolsku.blogspot.com
Lubię śnić,marzyć też i lubię czekoladowe przyjemności;)
OdpowiedzUsuńbardzo podoba mi się 1 zdjęcie.
pozdrawiam M,
Widzę, że Ty także lubisz Nigellę :))))
OdpowiedzUsuńGenialnie wyglada polaczenie kruszonki i ciemnego ciasta, kiedys o czyms podobnym myslalam i nigdy nie zrealizowalam, teraz jak zrobie to z mysla o Tobie... :* Zay!
OdpowiedzUsuń