Szczelnie zamknięta w kapsule wspomnień
dryfuję do czasów Kiedy
Kiedy nieprzerwanie świeciło słońce
przebijając się nawet przez najciemniejsze
najbardziej burzowe chmury
Kiedy słowa pływały na powierzchni błękitu umysłu
znacząc słoneczne promienie między gęstością
chmurzastych baranków
Kiedy uśmiech pochodził Znikąd
i ze światła w oczach Tamtych Których Nie Ma
Kiedy na starej, sękatej jabłonce
wznosiła się aż pod jej zieloną koronę
drewniana huśtawka
a pień czereśni pokrywała
lepka słodycz żywicy
Kiedy na zielonym stoliku
stało pięć kubków z rabarbarowym kompotem
Kiedy błądziłam ścieżkami między
pierzastymi krzakami porzeczek i agrestu
zjadłam zielone, niedojrzałe owoce
kwaśne i soczyste
Dryfuję wspomnieniami bez celu
Sticky toffee muffins - daktylowe muffiny z kajmakiem
/przepis z "1001 Cupcakes, Cookies & other tempting treats"
Składniki
85 g rozpuszczonego masła (albo 6 łyżek oleju słonecznikowego)
250 g suszonych daktyli (miękkich)
250 ml wody
280 g mąki pszennej
1 łyżka proszku do pieczenia
szczypta soli
115 g ciemnego, drobnego cukru
porcja masy krówkowej, na wierzch
Daktyle zmiksuj z wodą na gładką masę. Mąkę przesiej z proszkiem do pieczenia i solą. Dosyp cukier. Jajka ubij delikatnie, następnie, wciąż miksując, dodaj puree z daktyli i rozpuszczone masło. Wymieszaj dokładnie mokre składniki z mokrymi.
Ciasto przełóż do formy na muffinki wyłożonej papilotkami i piecz w 200 st. C przez ok. 20 minut (do suchego patyczka). Wyjmij babeczki z piekarnika i przestudź, a następnie wierzch posmaruj porcją kajmaku.
Smacznego!
Bardzo smaczne, bardzo wilgotne i bardzo aromatyczne. Daktylowe i posmarowane kajmakowym mazidłem, które dodaje całości odpowiedniej porcji słodyczy i dodatkowej pyszności. Polecam gorąco, na przykład wielbicielom bananowych chlebków i tego ciasta. :)
NA POCZĄTEK - O oliwce słów kilka
- Zaytoon
- Cynamon i oliwka to moja historia. Moje życie zamknięte pośród garści myśli i przepisów, które ukazują mój kulinarny rozwój i podróż przez życie z kuchnią w tle. W to, co robię, staram się wkładać mnóstwo emocji; kiedy gotuję, angażuję się w to całkowicie i mogę powiedzieć, że cała reszta świata się nie liczy. Zapominam się w ważeniu składników, ubijaniu białek i zagniataniu ciasta drożdżowego. Daję się unieść kojącemu ciepłu piekarnika i zapachowi domowego chleba na zakwasie, który wyszedł spod moich dłoni. A dlaczego to wszystko? Bo kocham to, co robię. Kocham eksperymentować, kocham podążać za sprawdzonymi recepturami i - przede wszystkim - uwielbiam smakować jedzenie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Babeczki daktylowe i z pysznym karmelem.
OdpowiedzUsuńUwielbiam kajmak, już sobie wyobrażam przepyszny smak tych muffinów :)
OdpowiedzUsuńJuż wiem skąd te tofikowe czapy - dziś znów sypie śnieg ;-P
OdpowiedzUsuńach ten kajmak na górze:) kusi niesamowicie:) mniamuśne muffiny:)
OdpowiedzUsuńCudowne muffiny Oliwko! I piękne Twoje słowa. Jesteś bardzo wrażliwą młodą osóbką.
OdpowiedzUsuńPozdrowienia ciepłe:)
Lubię nasycić oczy pięknymi słowami i pysznymi daniami kiedy do Ciebie zaglądam;)
OdpowiedzUsuńKusisz tymi muffinkami;) Taka ilość kajmaku to czysta rozpusta;)
OdpowiedzUsuńwspaniałe!!!
OdpowiedzUsuńPrzykleilabym sie do takiego muffina/
OdpowiedzUsuńA wspomnienia zawsze maja jakis cel. Czasem po prostu nie widac go na pierwszy rzut oka.
Oliwko, ogromnie apetyczne są Twoje muffinki. I nasz ulubiona książka! :)
OdpowiedzUsuńwygladaja oblednie pysznie:)
OdpowiedzUsuńSuper, pięknie wyglądają :)
OdpowiedzUsuńMocna dawka cukru! Jak tylko dorwie mnie słabość zrobię by podnieść się na duchu:)
OdpowiedzUsuńKrysia
http://codziszjemnasniadanie.tumblr.com/
pewno bym sie nie odlepila:)
OdpowiedzUsuńWyglądają bosko! :) Chyba je dzisiaj zrobię, ale z olejem rzepakowym, bo od jakiegoś czasu tylko takiego używam w kuchni (najzdrowszy!) :)
OdpowiedzUsuń